Spis treści
Ceny ropy wystrzeliły. To efekt ataku USA na irańskie tankowce
Sytuacja na Bliskim Wschodzie znów staje się gorąca, a rynki finansowe reagują natychmiast. Po miesiącu względnego spokoju, 30 sierpnia 2026 roku, Stany Zjednoczone wznowiły działania bojowe przeciwko Iranowi. Odpowiedź była błyskawiczna. Już na początku września siły irańskie zaatakowały amerykańskie obiekty w Jordanii, Iraku i Bahrajnie, a dzień później uderzyły w bazy w Kuwejcie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Kulminacja napięcia nastąpiła w ostatni weekend. Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) poinformowało, że amerykańskie wojska zniszczyły trzy irańskie tankowce. Była to odpowiedź na wcześniejszy atak rakietowy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej na amerykański lotniskowiec i niszczyciel. Na szczęście oba okręty uniknęły trafienia.
Efekt tych wydarzeń widać od razu na giełdach – ceny ropy poszybowały, a analitycy ostrzegają, że to może nie być koniec podwyżek. Baryłka ropy West Texas Intermediate (WTI) na giełdzie w Nowym Jorku kosztuje już 92,58 dolara, co oznacza wzrost o 1,20 proc. Jeszcze droższa jest ropa Brent na giełdzie w Londynie, wyceniana na 97,38 dolara za baryłkę, czyli o 1,14 proc. więcej.
Jakie są konsekwencje konfliktu USA-Iran?
Wzrost cen na stacjach benzynowych, który widzimy, to dopiero początek. Prawdziwy problem leży w groźbie eskalacji, która paraliżuje rynki. Iran nie zamierza pozostać dłużny. Przewodniczący irańskiego parlamentu, Mohammad Bagher Ghalibaf, zagroził w niedzielę "szybszymi i mocniejszymi" odpowiedziami na amerykańskie ataki.
Amerykanie muszą zrozumieć, że czasy proporcjonalnych odpowiedzi się skończyły. Każdy atak na interesy i bezpieczeństwo Iranu spotka się z szybszą, silniejszą i bardziej bolesną odpowiedzią - ostrzegł Mohammad Bagher Ghalibaf.
To właśnie takie deklaracje sprawiają, że inwestorzy boją się najgorszego. Analitycy wskazują, że rynek ponownie wyceniał znaczną część ryzyka związanego z konfliktem USA-Iran, ale nie jest to jeszcze najgorszy scenariusz. Haris Khurschid, dyrektor ds. inwestycji w Karobaar Capital LP, tłumaczy, że jeśli sytuacja w cieśninie Ormuz, kluczowym szlaku transportowym, jeszcze się pogorszy, cena 100 dolarów za baryłkę ropy stanie się bardzo realna.
Trzeba pamiętać, że surowiec systematycznie drożeje od miesięcy. Ceny ropy Brent od początku 2026 roku wzrosły już o prawie 60 procent, a produkty takie jak diesel drożały jeszcze bardziej z powodu trwającej wojny na Bliskim Wschodzie. Każde nowe napięcie w regionie to kolejny impuls do podwyżek.
Cieśnina Ormuz kluczowa dla świata. USA zapowiadają dalszą obecność
Cały ten spór ma swoje epicentrum w jednym, strategicznym miejscu – cieśninie Ormuz. To wąskie gardło, przez które przepływa ogromna część światowej ropy. Stany Zjednoczone doskonale zdają sobie z tego sprawę i nie zamierzają odpuszczać. Sekretarz energii USA Chris Wright w programie stacji CNN zapowiedział, że nie ma mowy o wycofaniu amerykańskiej marynarki wojennej z tego regionu.
Jego zdaniem eskorta wojskowa jest niezbędna, aby utrzymać globalne dostawy. Wright poinformował, że średni dzienny przesył ropy przez cieśninę przekracza 9 milionów baryłek, a cały region Zatoki Perskiej powrócił już do poziomu dwóch trzecich przepływów sprzed wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie. Podkreślił jednak, że nie byłoby to możliwe bez zaangażowania armii.
Przepuszczamy wiele statków (z ropą), ale oczywiście wymaga to zaangażowania armii USA. Irańczycy wciąż sprawiają kłopoty, ale marynarka wojenna USA wygrywa tę bitwę – zapewnił amerykański sekretarz energii Chris Wright.
Stawka jest ogromna. Utrzymanie swobodnego przepływu ropy przez cieśninę Ormuz jest kluczowe dla zaspokojenia światowego popytu na energię i ochrony globalnej gospodarki, która i tak już mocno ucierpiała. To także ważny problem polityczny dla administracji prezydenta Donalda Trumpa, która przed listopadowymi wyborami uzupełniającymi chce uspokoić obawy Amerykanów związane z rosnącymi kosztami życia.
Wszystko wskazuje więc na to, że najbliższe tygodnie będą bardzo nerwowe. Dopóki konflikt USA-Iran nie zostanie zażegnany, kierowcy i przedsiębiorcy na całym świecie muszą liczyć się z tym, że ceny ropy, a w konsekwencji paliw, pozostaną na wysokim poziomie. Psychologiczna granica 100 dolarów za baryłkę jest dziś bliżej niż kiedykolwiek w ostatnich latach.