- Apel Ministerstwa Zdrowia do placówek medycznych w sprawie wdrażania centralnej e-rejestracji.
- Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski: problemy techniczne przychodni nie mogą obciążać pacjentów.
- Obowiązek placówek: informowanie o odwołanych wizytach, podawanie przyczyn i wyznaczanie nowych terminów.
- Szczególna troska o pacjentów z wielokrotnie przekładanymi wizytami i czekających w wirtualnej poczekalni.
- Cel e-rejestracji: skrócenie kolejek i uporządkowanie zapisów na świadczenia w ramach NFZ.
Co Ministerstwo Zdrowia mówi o problemach z e-rejestracją?
Odwołane wizyty, brak informacji i chaos organizacyjny – to problemy, z którymi od początku 2026 roku mierzą się pacjenci przy próbie umówienia wizyty u lekarza. Teraz, w odpowiedzi na rosnące zamieszanie, głos zabrało Ministerstwo Zdrowia. Resort wprost apeluje do przychodni i szpitali: dobro pacjenta jest najważniejsze, a problemy techniczne nie mogą być dla nikogo wymówką.
W oficjalnym komunikacie wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski nie pozostawia wątpliwości co do tego, po czyjej stronie leży odpowiedzialność.
Dobro pacjenta musi być najważniejszym punktem odniesienia w organizacji procesu leczenia. Jeżeli pojawiają się trudności organizacyjne lub techniczne, pacjent powinien otrzymać jasną informację, odpowiednie wsparcie i wiedzę, co wydarzy się dalej. Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której pacjent zostaje sam z problemem - zaznaczył.
Resort podkreśla, że ewentualne trudności techniczne przy wdrażaniu nowego systemu nie mogą obciążać chorych, a obowiązkiem każdej placówki medycznej jest zapewnienie pacjentom pełnego wsparcia i jasnej informacji. Ministerstwo zaznacza, że zrzucanie winy na centralną e-rejestrację nie rozwiązuje problemu, bo pacjent wciąż nie wie, co z jego wizytą.
Odwołana wizyta u lekarza? To obowiązek przychodni
Apel Ministerstwa Zdrowia to przypomnienie o konkretnych obowiązkach, jakie spoczywają na placówkach medycznych. Jeśli Twoja wizyta nie może się odbyć z winy przychodni – czy to przez awarię systemu, czy problemy organizacyjne – nie możesz zostać z tym sam.
Ministerstwo jasno wskazuje, co w takiej sytuacji musi zrobić świadczeniodawca. To nie są sugestie, a konkretne wytyczne.
Oto, czego masz prawo oczekiwać:
- Natychmiastowej informacji: Jeśli wizyta jest odwoływana, placówka ma obowiązek niezwłocznie Cię o tym powiadomić, najlepiej telefonicznie.
- Wyjaśnienia przyczyny: Musisz dowiedzieć się, dlaczego wizyta się nie odbędzie.
- Dalszych instrukcji: Powinieneś otrzymać informację, co dalej – czy termin zostanie przełożony automatycznie, czy musisz zapisać się ponownie.
- Nowego terminu: Placówka powinna zaproponować Ci nową datę wizyty lub podać przewidywany czas oczekiwania.
Szczególną uwagę, według zaleceń resortu, należy zwrócić na pacjentów, których wizyty u lekarza w 2026 roku są wielokrotnie odwoływane lub przekładane. Ministerstwo podkreśla też, że osoby czekające w wirtualnej poczekalni, jaką oferuje centralna e-rejestracja, muszą być na bieżąco informowane o przewidywanym czasie oczekiwania na połączenie lub termin.
Czym jest centralna e-rejestracja i co ma zmienić?
Zamieszanie wynika z jednego, dużego projektu. Centralna e-rejestracja to ogólnopolski system wdrażany przez Ministerstwo Zdrowia oraz Centrum e-Zdrowia, który ma zreformować i uporządkować proces zapisów na świadczenia medyczne finansowane przez NFZ. Mówiąc prościej, to jedno, centralne miejsce do umawiania wizyt lekarskich w całej Polsce.
Idea stojąca za tym systemem jest prosta. Ma on rozwiązać kilka największych bolączek polskiej służby zdrowia:
- skrócić gigantyczne kolejki do specjalistów,
- zlikwidować problem tzw. pustych wizyt, czyli terminów, na które pacjenci się nie stawiają i ich nie odwołują,
- zapewnić wszystkim pacjentom równy i przejrzysty dostęp do opieki zdrowotnej, niezależnie od miejsca zamieszkania.
Docelowo, dzięki e-rejestracji, umówienie wizyty u lekarza ma być łatwiejsze i szybsze. System ma też pomóc w lepszym zarządzaniu terminami w placówkach. Jednak, jak widać po ostatnich wydarzeniach i apelu Ministerstwa Zdrowia, droga do tego celu jest wyboista. Na razie to właśnie placówki medyczne muszą wziąć na siebie ciężar wdrożenia i zadbać o to, by pacjenci nie odczuli negatywnych skutków tych zmian.
