- Ciągniki elektryczne kosztują 420–450 tys. zł i pracują do 6 godzin na jednym ładowaniu.
- Autonomiczne roboty ważą zaledwie 2,8 tony i ograniczają ugniatanie gleby.
- Systemy RTK zapewniają precyzję pracy do 2,5 cm i realne oszczędności paliwa.
Ciągniki elektryczne i wodorowe. Przegląd modeli, koszty i nowe możliwości
Rok 2026 to czas, kiedy ciągniki elektryczne coraz śmielej wjeżdżają na polskie pola, przechodząc intensywne testy w realnych warunkach. Jak donoszą portale WRP i Munipro, do gospodarstw docierają już pierwsze egzemplarze takich maszyn jak John Deere E-Power o mocy 130 KM czy niemiecki Tadus T16.20 o mocy 160 KM. Ten drugi zwraca na siebie uwagę innowacyjnym akumulatorem, który można w całości wymienić w zaledwie pięć minut. Na rynku pojawiają się także producenci z Azji. Według serwisu Wieści Rolnicze, chińska marka Lovol proponuje model E1025, który na jednym ładowaniu może pracować do sześciu godzin w lżejszych zadaniach, co czyni go ciekawą opcją dla gospodarstw ekologicznych. Choć początkowy koszt zakupu, szacowany na 420-450 tys. złotych, jest spory, niższe wydatki na paliwo i serwis mogą sprawić, że inwestycja zwróci się w ciągu kilku lat.
Nowoczesne napędy to jednak coś więcej niż tylko zasilanie z akumulatorów. Wspomniany ciągnik Tadus oferuje bardzo praktyczną funkcję dwukierunkowego ładowania, co oznacza, że może on oddawać nadwyżki energii z powrotem do sieci gospodarstwa. Dla rolników posiadających instalacje fotowoltaiczne stwarza to szansę na dodatkowy dochód. Równolegle rozwija się inna obiecująca technologia, czyli napęd wodorowy. Jak informuje Top agrar, Massey Ferguson pracuje nad ciągnikiem zasilanym wodorem na bazie popularnego modelu MF 6S. Z kolei według portalu Profitechnika, japońska Kubota już w tym roku testuje swój autonomiczny ciągnik koncepcyjny, którego jedynym produktem ubocznym pracy jest czysta woda. Wszystkie te rozwiązania pokazują wyraźny kierunek, w którym zmierza rolnictwo – w stronę maszyn bardziej przyjaznych dla środowiska, co jest również odpowiedzią na unijne normy emisji spalin, takie jak Stage V.
Autonomiczne roboty i precyzyjna nawigacja. Jak technologia optymalizuje pracę w polu?
Automatyzacja prac polowych wchodzi na zupełnie nowy poziom. Coraz częściej mówi się o w pełni autonomicznych robotach, które pracują na polu bez operatora w kabinie. Znaczenie tego trendu podkreśla fakt, że w konkursach branżowych powstała dla nich osobna kategoria, a tegorocznym zwycięzcą, jak podają WRP i Tygodnik Rolniczy, został robot AgXeed 2.055 W3. Jego niewielka masa, zaledwie 2,8 tony, ogranicza ugniatanie gleby, a do precyzyjnej nawigacji wykorzystuje zaawansowane technologie. Rynek ten rozwija się bardzo dynamicznie, czego dowodem jest współpraca koreańskiej firmy Kioti z francuskim Naïo, o której informują Wieści Rolnicze. Ich wspólny projekt ma ujrzeć światło dzienne pod koniec roku. Co ważne, za nowymi technologiami nadążają także przepisy. Serwis Aeromind donosi o projekcie rozporządzenia, które pozwoli na legalne wykonywanie oprysków za pomocą dronów, otwierając tym samym nowe możliwości dla rolnictwa precyzyjnego.
Kluczem do działania zarówno autonomicznych robotów, jak i nowoczesnych ciągników są zaawansowane systemy nawigacji, które powoli stają się standardem w wielu gospodarstwach. Portal Agro Profil informuje, że systemy takie jak Trimble GFX, CHCNAV NX czy polskie rozwiązania Navpol NF12 i Expert zapewniają dokładność pozycjonowania na poziomie zaledwie 2,5 centymetra. Dzięki temu możliwe jest niezwykle precyzyjne dawkowanie nawozów i środków ochrony roślin, co przekłada się na optymalizację przejazdów i realne oszczędności. Przyznanie tytułu „Ciągnika Roku 2026” modelowi Claas Axion 9 CMATIC, między innymi za jego pełną cyfryzację, tylko potwierdza, że dziś o innowacyjności maszyny rolniczej decyduje przede wszystkim inteligentna elektronika i zdolność do autonomicznej pracy.
Spada sprzedaż, rośnie popyt na mniejsze modele. Co dzieje się na rynku ciągników?
Dane z krajowego podwórka pokazują interesujące zmiany w wyborach polskich rolników. Jak podaje portal WRP, w lutym tego roku średnia moc nowo rejestrowanych ciągników spadła do 99,2 KM, podczas gdy w całym 2025 roku wynosiła ona blisko 124 KM. To efekt rosnącej popularności mniejszych maszyn, których sprzedaż wzrosła o 13% w porównaniu z ubiegłym rokiem. Jednocześnie cały rynek zdaje się nieco hamować. W styczniu zarejestrowano 496 nowych ciągników, co oznacza spadek o 22% w stosunku do stycznia 2025 roku. Mimo to, czołowi producenci nie zwalniają tempa w segmencie najmocniejszych maszyn spalinowych. Case IH rozszerzył swoją flagową serię Magnum do 435 KM, wyposażając ją w nową przekładnię i wydajniejszą hydraulikę. Również w segmencie kombajnów, jak donosi Tygodnik Rolniczy, producenci tacy jak Fendt czy Claas stawiają na inteligentne systemy, które automatyzują procesy i pozwalają zmniejszyć zużycie paliwa nawet o 30%. Pokazuje to, że niezależnie od wielkości maszyny, celem jest inteligentniejsza i bardziej oszczędna praca.