- Polska posiada 88 udokumentowanych złóż ropy naftowej i gazu, głównie na Niżu Polskim, ale ich zasoby są niewielkie w skali światowej.
- Obecne eksploatowalne zasoby ropy naftowej w Polsce to około 19,88 mln ton, a nowo odkryte złoże Wolin East 1 może zwiększyć je o 22-33 mln ton.
- Krajowa produkcja ropy i gazu pokrywa zaledwie kilka procent zapotrzebowania Polski, co wymusza import większości surowców.
- Mimo że Polska ma dziesiątki miliardów m³ gazu ziemnego w zasobach konwencjonalnych, wciąż jest to niewiele w porównaniu do światowych liderów.
Jakie są zasoby ropy i gazu w Polsce?
Polska od lat jest postrzegana jako kraj z niewielkimi zasobami ropy i gazu. I oficjalne dane to potwierdzają, choć nie oznacza to, że jesteśmy surowcową pustynią. Według Państwowego Instytutu Geologicznego, na początku 2024 roku w naszym kraju udokumentowanych było 88 złóż ropy naftowej.
Oficjalne dane pokazują, że zasoby ropy naftowej w Polsce to około 19,88 mln ton, a większość z nich znajduje się w złożach, które są już częściowo wyeksploatowane. Co ważne, aż 19,21 mln ton z tej puli to surowiec zalegający w polach, które są od dawna eksploatowane i powoli się wyczerpują.
Gdzie znajdują się te złoża? Przede wszystkim na Niżu Polskim – to tam jest ich najwięcej (45) i mają one największe znaczenie dla gospodarki. Mniejsze, często historyczne pola naftowe, znajdują się w Karpatach i na ich przedgórzu. Niewielka część zasobów leży też pod dnem Bałtyku.
A co z gazem ziemnym? Tu sytuacja wygląda podobnie. Choć dokładne, aktualne dane nie są publikowane tak regularnie jak w przypadku ropy, szacuje się, że Polska dysponuje zasobami rzędu kilkudziesięciu miliardów metrów sześciennych. Podobnie jak w przypadku ropy, te złoża ropy i gazu w Polsce koncentrują się głównie na Niżu Polskim, w rejonie Wielkopolski i Pomorza Zachodniego.
Nowe złoże na Bałtyku. Czy to przełom dla Polski?
Prawdziwym przełomem może okazać się jednak to, co kryje się pod dnem Morza Bałtyckiego. Mowa o potencjalnym złożu Wolin East 1, zlokalizowanym w polskiej strefie ekonomicznej. Wstępne szacunki są niezwykle obiecujące i mogą całkowicie zmienić postrzeganie naszego kraju na surowcowej mapie Europy.
Według analiz, samo złoże Wolin East 1 może zawierać nawet 22 mln ton ropy naftowej i kondensatu oraz 5 mld metrów sześciennych gazu ziemnego. Mówiąc prościej: to niemal tyle ropy, ile wynoszą wszystkie dotychczas udokumentowane i eksploatowane zasoby w całym kraju.
Co więcej, szerszy obszar koncesji, na którym znajduje się to odkrycie, może skrywać jeszcze więcej – potencjalnie nawet 33 mln ton ropy i 27 mld m³ gazu.
Trzeba jednak podkreślić, że na razie są to wstępne szacunki. Odkrycie to, jeśli zostanie w pełni potwierdzone i udokumentowane jako zasób możliwy do wydobycia, mogłoby znacząco zwiększyć krajowe zasoby ropy naftowej w Polsce. Byłby to największy taki sukces od wielu lat i realna szansa na zwiększenie niezależności energetycznej kraju.
Polecany artykuł:
Ile ropy i gazu wydobywa Polska?
Posiadanie złóż to jedno, a ich eksploatacja i jej skala to zupełnie inna historia. Tu liczby są brutalne i pokazują, jak bardzo Polska jest uzależniona od importu. Krajowa produkcja, zarówno ropy, jak i gazu, ma w skali całego zapotrzebowania znaczenie bardziej symboliczne niż strategiczne.
Polska wydobywa z własnych złóż zaledwie kilka procent swojego rocznego zapotrzebowania na ropę naftową. Resztę, czyli zdecydowaną większość, musimy kupować za granicą. Podobnie jest z gazem ziemnym – krajowe wydobycie pokrywa tylko część popytu, a resztę uzupełnia import.
Dlatego właśnie odkrycia takie jak potencjalne złoże Wolin East 1 są tak istotne. Nawet jeśli pełne uruchomienie jego eksploatacji zajęłoby lata, mogłoby to w przyszłości realnie zwiększyć nasze bezpieczeństwo energetyczne i zmniejszyć zależność od zewnętrznych dostawców. To szansa, by z pozycji kraju niemal całkowicie zdanego na import, stać się graczem z własnymi, znaczącymi zasobami.
Gaz łupkowy – obiecujące zasoby i nieudany boom
W pierwszej połowie lat 2010. gaz łupkowy był postrzegany przez wielu analityków i polityków jako potencjalne rozwiązanie problemu energetycznej zależności Polski od importowanego gazu. W 2011 r. Amerykańska Agencja Informacji Energetycznej (EIA) szacowała zasoby gazu niekonwencjonalnego w polskich łupkach na nawet 5,3 bln m³, co mogłoby wystarczyć na wielkie pokrycie krajowego zużycia gazu przez dekady.
Pierwsze odwierty i prace eksploracyjne prowadzono już od początku dekady – łącznie wykonano kilkadziesiąt odwiertów oraz miało miejsce nawet krótkotrwałe wydobycie w odwiertach testowych niedaleko Lęborka. Jednak wydobycie komercyjne nigdy się nie rozpoczęło, a większość zagranicznych firm – w tym ExxonMobil, Talisman Energy, Chevron czy ConocoPhillips – wycofała się z projektów łupkowych w Polsce.
Główne przyczyny tego niepowodzenia związane były z kwestiami geologicznymi, technologicznymi i ekonomicznymi:
- Niższe niż oczekiwano zasoby nadające się do wydobycia – w praktyce ilości gazu były znacznie mniejsze niż prognozy EIA sprzed dekady, co obniżyło potencjał ekonomiczny projektów.
- Trudniejsze warunki geologiczne – łupki w Polsce występują na większych głębokościach i w bardziej skomplikowanych formacjach niż w USA, co podnosiło koszty i utrudniało technicznie wydobycie.
- Wysokie koszty wierceń i technologii – odwierty były znacząco droższe niż w USA, a brak lokalnej infrastruktury przyczyniał się do dodatkowych kosztów.