Banki będą miały w Polsce monopol na długi Polaków? Kontrowersyjne zapisy nowej ustawy

2026-03-15 9:59

Najnowszy projekt ustawy o kredycie konsumenckim, może zmonopolizować rynek informacji kredytowej! Na monopolu ucierpią konsumenci. - Dyrektywa CCD2 wymaga, by ocena zdolności kredytowej była dokonywana na podstawie aktualnych, dokładnych informacji o zobowiązaniach konsumenta - wyjaśnia UOKiK i zapewnia, że zmiany służą właśnie temu celowi.

Smutny, młody mężczyzna w białej koszulce, z zrezygnowaną miną, oparty dłonią o policzek, patrzy w ekran laptopa. Obok niego wachlarz banknotów 100-złotowych. Symbolizuje to kontrowersje wokół monopolu banków na długi Polaków, o czym można przeczytać na Super Biznes.

i

Autor: Shutterstock (2) Smutny, młody mężczyzna w białej koszulce, z zrezygnowaną miną, oparty dłonią o policzek, patrzy w ekran laptopa. Obok niego wachlarz banknotów 100-złotowych. Symbolizuje to kontrowersje wokół monopolu banków na długi Polaków, o czym można przeczytać na Super Biznes.
  • Nowe zasady raportowania: Projekt ustawy koncentruje dane o zaległościach w BIK (obowiązek 7-dniowy), znacząco ograniczając informacje trafiające do BIG-ów.
  • Obowiązkowe raportowanie nabywców wierzytelności do BIK: Nowy zapis, nie pochodzący z dyrektywy UE, zmusza firmy windykacyjne do raportowania do BIK.
  • Ryzyko monopolizacji: Koncentracja danych w BIK osłabi rolę BIG-ów, utrudniając MŚP ocenę wiarygodności kontrahentów i obniżając motywację do terminowej spłaty.
  • Negatywne skutki dla konsumentów: Monopol BIK może prowadzić do wzrostu kosztów kredytów i trudniejszego dostępu do finansowania.
  • Wpływ na rynek kredytowy: Wyższe koszty dla kredytodawców i nabywców wierzytelności mogą skutkować droższymi kredytami.

Nowelizacja ustawy o kredycie konsumenckim zmonopolizuje rynek informacji kredytowej?

Najnowszy projekt ustawy o kredycie konsumenckim wdrażającym unijną dyrektywę CCD II dotyczy procesu udzielania kredytów, dotyczących m.in. reklamy, oceny zdolności kredytowej, a także weryfikacji konsumenta przed udzieleniem kredytu. Projekt nakłada na kredytobiorców dwa obowiązki raportowania zaległości: do Biura Informacji Kredytowej (BIK), oraz Biur Informacji Gospodarczych (BIG). 

W przypadku przekazywania danych do BIK jest bezwzględny obowiązek przekazywania danych 7 dni od powstania zaległości. Z kolei obowiązek raportowania do BIG-ów jest uzależniony od aż od trzech warunków:

  • wysokości długu (minimum 200 zł)
  • upływu 30 dni od wymagalności zobowiązania oraz wysłania dłużnikowi listem poleconym
  • wystawienia dłużnikowi listem poleconym wezwania do zapłaty z informacją o zamiarze dokonania wpisu.

Jeśli więc kredytodawca nie spełni choćby jednego z tych warunków. nie musi wpisywać dłużnika do BIG-u. W efekcie wszystkie informacje o kredytach będą trafiały do BIK-u, a do BIG-u niewiele, lub żadne. Obecnie kredytodawcy mogą samemu wybierać między bazami, lub raportować do obu jednocześnie. 

Problemem jest także  art. 43 ust. 7 projektu, który nakłada obowiązek raportowania do BIK także nabywców wierzytelności, czyli firmy skupiające niespłacone zadłużenia. Do tej pory przekazywali dane do wybranych baz BIG-ów, a nowy projekt zobowiązuje zasilanie baz BIK. Co więcej, ten zapis nie pochodzi z unijnej dyrektywy CCD II, a został wymyślony przez krajowego regulatora.

– Przeniesienie obowiązku raportowania wierzycieli wtórnych do BIK uruchamia efekt domina: koncentrację danych w jednej bazie, stopniowe odchodzenie banków od korzystania z BIG-ów i osłabienie narzędzi, z których od lat korzystają przedsiębiorcy, zwłaszcza z sektora MŚP. – mówi Piotr Rogowiecki, dyrektor Departamentu Analiz i Legislacji Pracodawców RP.

- Pierwotnie w projekcie przewidzieliśmy obowiązek sprawdzenia zdolności kredytowej w jednej bazie danych. Spotkało się to z zarzutem, że faworyzujemy BIK. Po zapoznaniu się z uwagami i spotkaniach z rynkiem zmieniliśmy te przepisy nakazując sprawdzenie w dwóch bazach danych. Biorąc pod uwagę to, jak wygląda dziś rynek informacji kredytowej, oznacza to, że zawsze, badając zdolność kredytową, kredytodawca będzie musiał dokonać sprawdzenia w BIGu. Nie możemy się zatem zgodzić, że przepisy wzmacniają pozycje BIK, czy uzależniają od jednego dostawcy. (...) Uważamy, że propozycja jaką przedstawiliśmy w zmienionym projekcie ustawy o kredycie konsumenckim zapewnia tak dalece jak to jest możliwe w tym przedłożeniu aktualność danych o zobowiązaniach konsumentów i właściwe warunki konkurencji między bazami - odpowiedział nam UOKiK.

UOKiK odniósł się również do kwestii raportowania. - Nie zmieniliśmy natomiast przepisów o raportowaniu informacji o zaciągnięciu kredytu (tzw. informacja pozytywna), gdyż nie da się tego zrobić bez dokonywania zasadniczych zmian w Prawie bankowym i ustawie o BIGach - czytamy w piśmie.

Czym jest BIK? Kontrolują go największe banki w Polsce

Dane, które trafiały do BIG-ów były dostępne dla całej gospodarki, zarówno banków, instytucji pożyczkowych, jak i małych i średnich przedsiębiorstw. Tym samym sprawdzenie wiarygodności kontrahenta było dosyć proste. 

Jeżeli nowe przepisy skierują kluczowe dane o zadłużeniu przede wszystkim do BIK, a rola BIG-ów zostanie ograniczona, motywacja do terminowej spłaty zobowiązań spadnie, a małym firmom będzie znacznie trudniej ocenić ryzyko współpracy z nowym klientem. – dodaje Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

A czym jest właściwie BIK? To prywatna spółka, którą kontroluje osiem największych banków komercyjnych, oraz Związek Banków Polskich. Z art. 105 ust. 4 prawa bankowego z 1997 roku wynika, że banki wraz z bankowymi izbami gospodarczymi mogą tworzyć instytucję gromadzące tajemnicę bankową. To z kolei przekłada się na wysoką rentowność BIK wysokości nawet 28 procent. Co ciekawe, w Niemczech, Włoszech, czy Czechach na rynku działa kilka podmiotów, co pozwala na obniżenie kosztów usług.

Jakie skutki dla kredytobiorców?

W przypadku wierzycieli wtórnych, jeśli będą ponosić wyższe koszty, a banki mniej zarabiać na sprzedaży portfeli, może wzrosnąć oprocentowanie i opłaty przy nowych kredytach. To może skutkować wypchnięciem części klientów z oficjalnego obiegu kredytowego i szukania finansowania w szarej strefie, gdzie nie ma standardów ochrony klienta, ani nadzoru KNF.

Poza tym klienci powinni doświadczyć standardowych skutków monopolu, tj. podnoszenia kosztów usług i obniżenia jakości - w tym wypadku danych. Kredytodawcy będą płacić więcej za dostęp do informacji, a kredytobiorcy będą musieli mierzyć się z wyższymi ratami, trudniejszym dostępne do kredytu, oraz większym ryzykiem wpadnięcia w spiralę zadłużenia, lub upadłość konsumencką.

To jednak nie wszystko, bo w projekcie utrzymano także limit maksymalnych pozaodsetkowych kosztów kredytu na poziomie 10 proc. całkowitej kwoty i kredytu i dodatkowe proc. całkowitej kwoty kredytu oraz dodatkowe 10 proc. tej kwoty w ujęciu rocznym w przypadku kredytów z okresem spłaty przekraczającym 30 dni. 

Super Biznes SE Google News
Pieniądze To Nie Wszystko - Piotr Arak | 2025 12 15
QUIZ od PRL do kapitalizmu. Balcerowicz, bezrobocie, kuroniówka. Jak dobrze znasz polską transformację?
Pytanie 1 z 10
Kiedy wprowadzono Plan Balcerowicza?
Tak zmienił się Leszek Balcerowicz od czasu planu Balcerowicza

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki