Ekspert ostrzega: Czasu jest coraz mniej
Scenariusz zapisany przez rząd zakłada, że całe dostosowanie odbędzie się w miarę łagodnie, a gospodarka tylko lekko zwolni. Dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych Erste Bank Polska Piotr Bielski studzi jednak ten optymizm. Jego zdaniem realizacja takiej prognozy zależy od wielu czynników, na które nie mamy wpływu. Wystarczy, że na świecie zacznie się kryzys, a nasze problemy urosną do znacznie większych rozmiarów.
Gdyby na przykład doszło do spowolnienia gospodarczego na świecie, które przełożyłoby się przecież na nasze tempo wzrostu, to skala dostosowania fiskalnego musiałaby być większa, aby uzyskać spadek stosunku długu publicznego do PKB – mówi ekonomista Erste Bank.
Piotr Bielski nie ma wątpliwości, że im później rząd zacznie wprowadzać dostosowania, tym bardziej bolesne będą one dla całej gospodarki. Rozkładanie cięć w czasie pozwala na łagodniejsze przejście przez ten trudny okres. Jeśli jednak rząd będzie zwlekał do ostatniej chwili, w 2030 roku czeka nas terapia szokowa.
Jeśli zaczniemy te dostosowania wcześniej, to ich ścieżka będzie łagodniejsza i mniej bolesna dla wzrostu PKB, a jeśli zaczniemy je później, to trzeba będzie przez to przejść szybciej i bardziej boleśnie – podsumowuje Bielski.
Wielka niewiadoma: co po wyborach w 2027 roku?
Największym problemem jest to, że nikt dziś nie wie, jak to „zaciskanie pasa” będzie wyglądać w praktyce. Rządowa strategia mówi o tym, że trzeba będzie ciąć i oszczędzać, ale nie odpowiada na kluczowe pytanie: jak? Czy rząd zdecyduje się na podniesienie podatków, takich jak VAT czy PIT? A może cięcia obejmą programy socjalne, inwestycje publiczne lub administrację?
Odpowiedzi na te pytania nie poznamy w najbliższym czasie. Jak podkreśla Piotr Bielski, wszystko zależy od tego, kto wygra wybory parlamentarne w 2027 roku i jaki będzie miał pomysł na rozwiązanie narastającego problemu długu.
To właśnie przyszły rząd stanie przed niezwykle trudnym zadaniem. Będzie musiał zdecydować, kto zapłaci za rosnący dług publiczny Polski i w jaki sposób przeprowadzić reformy, by były jak najmniej dotkliwe dla obywateli. Na razie pewne jest jedno: bez względu na to, kto będzie rządził, czeka nas trudny okres hamowania gospodarki i podejmowania niepopularnych decyzji.