- Rząd przygotowuje zmiany w budżecie na 2027 rok, które znacząco wpłyną na sytuację finansową byłych głów państwa.
- Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski, Bronisław Komorowski i Andrzej Duda mogą liczyć na podwyżki świadczeń oraz większe środki na prowadzenie biur, sięgające dziesiątek tysięcy złotych miesięcznie.
- Dowiedz się, o ile dokładnie wzrosną ich "prezydenckie emerytury" i ryczałty, oraz dlaczego ta decyzja wywołuje tak wiele pytań!
Prace nad projektem budżetu państwa na 2027 rok wkraczają w decydującą fazę. Jak ustalił "Fakt", jedną z konsekwencji planowanego 3-procentowego wzrostu wynagrodzeń w sektorze finansów publicznych będą wyższe świadczenia dla byłych głów państwa. Zmiany obejmą Lecha Wałęsę, Aleksandera Kwaśniewskiego, Bronisława Komorowskiego i Andrzeja Dudę. To jednak nie jedyna dobra wiadomość dla byłych prezydentów. Równolegle wzrosną również środki, które państwo przeznacza na prowadzenie ich biur.
Nie jedna, ale dwie podwyżki dla byłych prezydentów
Byłym prezydentom przysługuje dożywotnie świadczenie wynoszące 75 proc. wynagrodzenia zasadniczego urzędującej głowy państwa. Choć formalnie nie jest to emerytura z ZUS, potocznie określa się je mianem prezydenckiej emerytury.
Obecnie świadczenie wynosi 14 224,16 zł brutto miesięcznie. Jeżeli rząd utrzyma zapowiadany 3-procentowy wzrost wynagrodzeń, od 1 stycznia 2027 roku kwota wzrośnie do około 14 650,88 zł brutto. Oznacza to podwyżkę o blisko 427 zł miesięcznie.
Resort finansów potwierdził, że planowany wzrost wynagrodzeń obejmie cały sektor finansów publicznych pozostający pod wpływem rządu. W praktyce oznacza to automatyczny wzrost świadczeń także dla byłych prezydentów.
Więcej pieniędzy trafi także do ich biur
Na wyższe kwoty mogą liczyć nie tylko sami byli prezydenci. Państwo finansuje również działalność ich biur. Obecnie miesięczny ryczałt wynosi 25 tys. zł, czyli tyle samo, ile otrzymują parlamentarzyści na prowadzenie biur poselskich.
Jeżeli Kancelaria Sejmu wprowadzi zapowiadaną 3-procentową podwyżkę tego świadczenia, finansowanie wzrośnie do około 25 750 zł miesięcznie. To oznacza dodatkowe 750 zł każdego miesiąca na funkcjonowanie biur byłych głów państwa.
Byli prezydenci od dawna zwracali uwagę na wysokość świadczeń
Wysokość świadczeń od lat jest przedmiotem publicznej dyskusji. Bronisław Komorowski przekonywał, że państwo nie rozpieszcza byłych prezydentów pod względem finansowym, dlatego wielu z nich podejmuje dodatkową działalność zawodową.
Podobnego zdania był Andrzej Duda, który jeszcze przed zakończeniem swojej prezydentury zwracał uwagę, że po opodatkowaniu do dyspozycji pozostaje około 10 tys. zł miesięcznie i – jego zdaniem – nie jest to kwota szczególnie wysoka.
Świadczenie to nie jedyne źródło dochodów
Przepisy nie zabraniają byłym prezydentom łączenia państwowego świadczenia z innymi zarobkami. Lech Wałęsa od lat uczestniczy w zagranicznych konferencjach i wygłasza wykłady, natomiast Andrzej Duda po zakończeniu kadencji rozpoczął działalność m.in. jako członek rady nadzorczej spółki ZEN.com.
Po osiągnięciu ustawowego wieku emerytalnego byli prezydenci mają również prawo do zwykłej emerytury z ZUS. Sam Lech Wałęsa ujawnił jednak pod koniec 2024 roku, że od około 20 lat nie pobiera swojego świadczenia z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
Zmiany mają wejść w życie od 2027 roku
Na razie podwyżki są elementem przygotowywanego projektu ustawy budżetowej na 2027 rok. Jeśli proponowane rozwiązania zostaną utrzymane, od 1 stycznia 2027 r. wyższe będą zarówno dożywotnie świadczenia dla byłych prezydentów, jak i ryczałty przeznaczane na prowadzenie ich biur.
W praktyce oznacza to, że państwowe wsparcie finansowe dla Lecha Wałęsy, Aleksandra Kwaśniewskiego, Bronisława Komorowskiego i Andrzeja Dudy wzrośnie jednocześnie w dwóch obszarach. Taka sytuacja zdarza się rzadko i wynika z mechanizmu powiązania tych świadczeń z planowanymi podwyżkami w sektorze finansów publicznych.
