- Dziura w budżecie na 15 mld zł. Skąd bierze się ryzyko?
- Polityczny spór uderza w gospodarkę. Rząd kontra prezydent.
- Polska na drodze do "zderzenia ze ścianą". Co z długiem publicznym?
- To nie koniec problemów. W NFZ brakuje kolejnych miliardów.
Dziura w budżecie na 15 mld zł
Rząd Donalda Tuska przyjął ostateczny projekt ustawy budżetowej na 2027 rok, ale to dopiero początek drogi, która może być bardzo wyboista. Plan Ministerstwa Finansów, na czele którego stoi minister Andrzej Domański, zakłada, że dochody państwa wyniosą prawie 700 mld złotych. Problem w tym, że spora część tych pieniędzy istnieje na razie tylko na papierze.
Co do zasady budżet państwa powinien być puentą dla podjętych wcześniej ustaleń. Tym razem tak nie jest. Nad projektem będzie teraz pracować parlament, a my na dobrą sprawę aż do późnej jesieni nie będziemy mieć pewności, co się w nim ostatecznie znajdzie – mówi wprost Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej.
Na czym polega problem budżetowy? Sprawa pachnie dużym ryzykiem i grą w ciemno, którą gabinet Donalda Tuska wydaje się podejmować i to przy nieprzychylnym prezydencie. Ministerstwo Finansów zaplanowało przyszłoroczne dochody, opierając się na przepisach, które... jeszcze nie obowiązują. Co więcej, jest spore ryzyko, że część z nich zostanie zablokowana przez prezydenta Karola Nawrockiego. Eksperci z Rady Fiskalnej dokładnie to policzyli. Według ich szacunków, tzw. ryzyko legislacyjne w budżecie państwa na 2027 rok wynosi aż 15,2 mld złotych. Jak tłumaczy sama Rada, chodzi tu o "ubytek dochodów wskutek nieuchwalenia, zawetowania lub opóźnienia wejścia w życie rozwiązań uwzględnionych w projekcie budżetu".
Na liście ryzykownych pomysłów rządu znajdują się m.in. zmiany w podatkach PIT i CIT, podwyżka akcyzy na alkohol, wyższy VAT na niektóre napoje bezalkoholowe, a także dodatkowe wpływy z wciąż projektowanego podatku cyfrowego.
Ciekawe, że koalicyjny gabinet Donalda Tuska zdecydował się rozegrać tę polityczno-finansową partię z dużą dozą ryzyka i pewności siebie. Biorąc pod uwagę nieustające narzekania członków rządu na prezydenta Karola Nawrockiego można by przypuszczać, że Tusk zdecyduje się na bardziej wyważony, skromniejszy wariant budżetu. Oczywiście może to być też wyzwanie rzucone głowie państwa i próba wskazania, że to przez Karola Nawrockiego projekty rządu nie mogą się korzystnie zrealizować.
Jak weto prezydenta miałoby uderzyć w finanse?
Obawy ekonomistów nie biorą się znikąd. To, że prezydent Karol Nawrocki może zablokować ustawy kluczowe dla budżetu, nie jest tylko teorią. To scenariusz, który już się sprawdził. Wystarczy spojrzeć na pierwszy rok jego kadencji. Z ustaleń money.pl, potwierdzonych później oficjalnie przez Ministerstwo Finansów, wynika, że weto prezydenta Karola Nawrockiego spowodowały ubytek w dochodach państwa na poziomie od 7 do ponad 8 mld złotych. To realne pieniądze, których w kasie państwa miało zabraknąć. Trzeba jednak powiedzieć, że prezydent RP ma silnie zagwarantowane w konstytucji prawo do weta, z którego może w sposób swobodny korzystać. W kontekście ostrego konfliktu politycznego w naszym kraju, jest to przyczynek do coraz bardziej zapętlonych problemów natury legislacyjnej. Rząd Donalda Tuska w tym względzie nie zamierza jednak "odstawić nogi" i proponuje dość wyzywający budżet, jakby z założeniem, że sporą część z niego prezydent z góry odrzuci.
Ten polityczny klincz dostrzegają już nie tylko eksperci w kraju, ale także międzynarodowe instytucje finansowe. Niedawno agencja ratingowa Moody's obniżyła ocenę wiarygodności kredytowej Polski, wprost wskazując na utrzymujący się spór polityczny. Zdaniem ekspertów i analityków, brak porozumienia na linii rząd-prezydent ogranicza możliwość uporządkowania finansów publicznych. A na tym ucierpieć mogą wszyscy Polacy.
Gdybyśmy żyli w idealnym świecie, to aktualna administracja rządowa zorganizowałaby duże spotkanie z udziałem wszystkich sił politycznych z prostym przekazem: sytuacja budżetowa jest trudna i każdy musi "trochę odpuścić". Zamiast tego rząd kładzie na stole propozycję korzystnych zmian w podatku PIT kosztem bardzo dużych obciążeń dla przedsiębiorców. Taki brak równowagi powoduje, że najbardziej poszkodowana grupa szybko znajduje obrońców, np. w postaci pana prezydenta, przez co trudno wyjść z politycznego klinczu - stwierdził Piotr Soroczyński z Krajowej Izby Gospodarczej.
Polska na drodze do "zderzenia ze ścianą"?
Szkodliwy i gorszący dla Polaków konflikt na linii rząd-prezydent i dziura w dochodach to tylko część problemów, z jakimi mierzą się polskie finanse. Eksperci ostrzegają, że jest to wyzwanie na lata, a nie jednoroczny kłopot.
Jeśli klasa polityczna nie podejmie się rozwiązania tego problemu tu i teraz, to obecny rząd lub jego następcy muszą być przygotowani na "zderzenie ze ścianą" – przestrzega Soroczyński.
Ekspertowi chodzi tu o tempo, w jakim polski dług publiczny zbliża się do pierwszego progu ostrożnościowego. Jest to granica, której przekroczenie uruchamia serię bolesnych cięć dla obywateli. Jak poinformował minister finansów Andrzej Domański, Polska prawdopodobnie naruszy próg ostrożnościowy długu publicznego, zawieszony na poziomie 55 proc. PKB, już w 2028 roku.
Moim zdaniem jest bardzo duże ryzyko, że do tego dojdzie. A jeśli tak się stanie, to obowiązujące prawo wymusi na rządzących bardzo bolesne dostosowania – komentuje Piotr Soroczyński.
W praktyce oznacza to, że rząd będzie zmuszony do wdrożenia radykalnego programu oszczędnościowego. Taki pakiet naprawczy uderzyłby m.in. w dochody emerytów, rencistów czy pracowników sfery budżetowej.
Ile naprawdę brakuje pieniędzy w NFZ?
Problemy z dochodami to niestety niejedyny kłopot, jaki trapi budżet państwa na 2027 rok. Równie poważne wyzwania czają się po stronie wydatków, a konkretnie w systemie ochrony zdrowia. Rada Fiskalna, analizując rządowy projekt, zwraca uwagę na ogromną lukę w finansowaniu Narodowego Funduszu Zdrowia.
W projekcie ustawy budżetowej rząd Donalda Tuska zarezerwował na ten cel rekordowe 41,5 mld złotych dotacji. To jednak może być o wiele za mało. Według ekspertów Rady Fiskalnej, rząd niedoszacował wydatków na NFZ, a realna dziura w systemie ochrony zdrowia może wynieść dodatkowe 16 mld złotych.
To nie jest jednorazowy błąd w obliczeniach, ale problem, który powraca co roku. Jak czytamy w opinii Rady, "systematyczne niedoszacowanie kosztów i uzupełnianie finansowania (NFZ – przyp. red.) w trakcie roku stały się trwałą wadą planowania budżetowego w ochronie zdrowia".
W latach 2021–2025 wykonanie kosztów NFZ przewyższało plan pierwotny o około 19–22 mld złotych rocznie. Pierwotnie planowane koszty dostosowuje się do dostępnych przychodów, mimo presji wynikającej ze świadczeń nielimitowanych, wzrostu wynagrodzeń i zmian wycen. Przy utrzymaniu obecnych zasad ryzyko zwiększenia dotacji jest bardzo wysokie - wskazuje Rada Fiskalna.
W tym kontekście rządowi Donalda Tuska będzie trudniej uzasadnić porażkę finansowania NFZ nieprzychylną czy złośliwą ingerencją prezydenta Nawrockiego.
Eksperci dodają, że "powtarzający się brak uzgodnienia planu NFZ z ministrem finansów i jego formalnego zatwierdzenia dodatkowo osłabia wiarygodność planowania budżetowego". W związku z tym Rada Fiskalna rekomenduje proste rozwiązanie: plan finansowy Narodowego Funduszu Zdrowia powinien stać się obowiązkowym załącznikiem do każdej kolejnej ustawy budżetowej. To zmusiłoby rządzących do bardziej realistycznego planowania wydatków na zdrowie Polaków.
Źródło: money.pl