Spis treści
Milion ludzi znika z rynku pracy
Polska bez pracowników z Ukrainy? Chociaż brzmi nieco jak abstrakcja, ale liczby są bardzo konkretne i mogą dać do myślenia. Jak informuje „Rzeczpospolita”, w naszym kraju pracuje dziś od 770 tys. do ponad miliona Ukraińców.
To aż ok. 6 proc. wszystkich zatrudnionych pracowników.
Szok dla gospodarki? Byłoby gorąco
Eksperci nie mają wątpliwości. Nagłe zniknięcie takiej liczby ludzi z rynku pracy wywołałoby prawdziwy wstrząs. Już odpływ pół miliona pracowników oznaczałby spadek PKB o ok. 0,8 pkt proc. i to w krótkim czasie. A to dopiero początek problemów.
Mniej rąk do pracy to większa presja na pensje, a to z kolei prosta droga do wzrostu cen. Inflacja mogłaby podskoczyć nawet o 0,5–0,6 pkt proc., a stopy procentowe – zamiast spadać – mogłyby pójść w górę.
„Gospodarka by to odczuła, ale nie byłby to wstrząs, który by ją załamał” – ocenia dr Marcin Mazurek, główny ekonomista mBanku, cytowany przez „Rzeczpospolitą”.
Kluczowe branże gospodarki na minusie
Budownictwo, przemysł, usługi – to właśnie tam Ukraińcy stanowią ogromne wsparcie. Ich brak oznaczałby opóźnienia inwestycji, problemy wielu firm i rosnące koszty dla zwykłych Polaków.
Ekonomiści zwracają uwagę, że część pracowników mogłaby wyjechać, ale masowego exodusu raczej nie będzie.
„Zakończenie wojny nie musi oznaczać masowych powrotów. Często działa odwrotnie – sprzyja łączeniu rodzin i dalszej migracji” – wskazuje dr Paweł Strzelecki z SGH.
Większość ukraińskich pracowników chce zostać
I tu pojawia się kluczowa informacja: tylko 14 proc. Ukraińców deklaruje chęć powrotu do kraju po zakończeniu wojny. Spora część chce zostać w Polsce na dłużej, a nawet na stałe.
Z opracowanych raportów wynika, że nawet kilkaset tysięcy osób mogłoby w przyszłości rozważyć wyjazd. Ale na dziś przeważa jeden wniosek: Polska wciąż jest dla nich atrakcyjnym miejscem do życia i pracy.
Polska sobie poradzi, ale koszty będą wysokie
Polska gospodarka już nie raz pokazała, że potrafi przetrwać trudne momenty. Tym razem też by się nie zawaliła. Ale rachunek i tak zapłacilibyśmy wszyscy m.in. w cenach, kredytach i tempie wzrostu.
Bez pracowników z Ukrainy byłoby po prostu drożej i trudniej.
Polecany artykuł:
