Groza na stacjach benzynowych. Od jutra paliwo droższe nawet o złotówkę za litr!

To już ostatnie godziny na tańsze tankowanie. W poniedziałek kończy się rządowy pakiet CPN, a to oznacza nieuchronne podwyżki cen paliw. Już od 1 września 2026 roku ceny paliw na stacjach mogą skoczyć nawet o 90 groszy na litrze, bo wraca standardowa, 23-procentowa stawka VAT.

Dystrybutory paliwa z nałożonym czerwonym wykresem wzrostu. O podwyżkach cen paliw przeczytasz na SE Superbiz.
Autor: Shutterstock/ Shutterstock ceny paliw, Bliski Wschód, wojna, finanse

Koniec pakietu CPN. O ile wzrosną ceny paliw od 1 września 2026?

31 sierpnia, to ostatni dzień, kiedy na stacjach paliw obowiązują niższe, regulowane ceny. Rządowy pakiet CPN, który przez ostatnie dwa tygodnie sierpnia utrzymywał 8-procentową stawkę VAT na paliwa, właśnie dobiega końca. Dla kierowców oznacza to jedno: trzeba przygotować się na solidne podwyżki.

Już od wtorku, 1 września 2026 roku, na stacje wraca standardowa, 23-procentowa stawka podatku VAT. Co to oznacza dla naszych portfeli? Analitycy rynku przewidują, że podwyżki cen paliw mogą sięgnąć od 60 do nawet 90 groszy na litrze benzyny i oleju napędowego.

Żeby zobrazować skalę zmiany: dziś za benzynę Pb95 płacimy maksymalnie 6,64 zł za litr. Po podwyżce jej cena może z łatwością przekroczyć 7,50 zł. Jeszcze dotkliwiej odczują to właściciele diesli – cena oleju napędowego z obecnych 7,31 zł może podskoczyć w okolice 8,20 zł za litr. To koniec okresu, w którym rząd sztucznie utrzymywał ceny w ryzach.

Czym był pakiet CPN i dlaczego rząd go wprowadził?

Pakiet CPN nie był niczym innym, jak interwencją rządu Donalda Tuska, która miała ochronić portfele kierowców przed szokiem cenowym. Wszystko zaczęło się pod koniec lutego tego roku, gdy wybuchł konflikt zbrojny między Stanami Zjednoczonymi i Izraelem a Iranem.

Ceny ropy naftowej na światowych giełdach wystrzeliły, co niemal natychmiast przełożyło się na dramatyczny wzrost cen na polskich stacjach. Pakiet CPN był bezpośrednią odpowiedzią rządu na ten kryzys, mającą na celu sztuczne obniżenie cen paliw dla odbiorców detalicznych.

Mechanizm był prosty. Rząd po raz pierwszy wprowadził go pod koniec marca. Obniżono wtedy stawkę VAT, ustalono maksymalną cenę, za jaką można było sprzedawać benzynę i olej napędowy, a nawet czasowo obniżono akcyzę. Rozwiązanie to obowiązywało do końca czerwca. W sierpniu rząd Donalda Tuska zdecydował się je przywrócić na dwa ostatnie tygodnie, aby ulżyć kierowcom w końcówce wakacji. Teraz ten okres ochronny definitywnie się kończy.

Ile to wszystko kosztowało budżet państwa?

Utrzymanie niższych cen paliw nie było oczywiście darmowe. Ta ulga dla kierowców miała swoją konkretną cenę, którą poniósł budżet państwa, czyli w gruncie rzeczy my wszyscy. Jak informuje Ministerstwo Finansów, łączny koszt programu CPN to dla państwowej kasy wydatek rzędu blisko 5,2 miliarda złotych. To pieniądze, które po prostu nie wpłynęły do budżetu z tytułu podatków.

Większość tej ogromnej kwoty, czyli około 4,7 mld zł, pochłonęła pierwsza, wiosenna odsłona programu. Samo przywrócenie niższej stawki VAT na ostatnie dwa tygodnie sierpnia, co miało być gestem w stronę wracających z wakacji podróżnych, kosztowało podatników dodatkowe 495 mln zł.

Ostateczny koniec pakietu CPN oznacza więc nie tylko wyższe rachunki dla kierowców, ale także zamknięcie programu, który uszczuplił wpływy budżetowe o ponad 5 miliardów złotych. 1 września na stacjach zobaczymy więc powrót do rynkowej rzeczywistości, w której za paliwo płaci się cenę rynkową plus pełen podatek. Okres ochronny, sfinansowany z pieniędzy publicznych, definitywnie się zakończył.

CENY PALIW NIE POWINNY ZASKAKIWAĆ?!
Czy rozpoznasz markę samochodu po logo? Sprawdź swoją wiedzę
Pytanie 1 z 10
Na początku coś prostego. To logo marki...
Samochód

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki