- Rosyjski rynek paliw przeżywa historyczny kryzys, z rekordowymi spadkami produkcji paliw (np. benzyny nawet o 25% w czerwcu) i rafineriami pracującymi na najniższym poziomie od 20 lat.
- Szybko rosnąca inflacja, która osiągnęła 5,9% w czerwcu i 10% w skali tygodniowej, jest kluczowym czynnikiem wpływającym na decyzje banku centralnego.
- Wbrew wcześniejszym oczekiwaniom obniżek, rynek długu publicznego przewiduje gwałtowne zaostrzenie polityki pieniężnej, z rentownością obligacji skarbowych sięgającą 16%.
- Rosja będzie musiała importować drogie paliwo z Chin i Indii, gdyż lokalna produkcja i dostawy od sąsiadów nie wystarczają, co dodatkowo uderzy w gospodarkę.
Historyczne załamanie na rosyjskim rynku paliw
To, co dzieje się na rosyjskim rynku paliw, ekonomista Kiriłł Rodionow nazywa wprost: "prawdziwy sztormji.** Sytuacja w czerwcu wygląda jeszcze gorzej – szacuje się, że produkcja benzyny mogła skurczyć się nawet o jedną czwartą. W praktyce oznacza to, że rosyjskie rafinerie pracują na najniższych obrotach od dwóch dekad.
Władimir Putin po raz pierwszy przyznał publicznie, że w części regionów Rosji są problemy z dostępnością paliw, co jest spowodowane "sprawiającymi kłopot" ukraińskimi dronami.
Dla zwykłych Rosjan to prosta droga do ogromnych problemów. Mniejsza produkcja to mniejsza dostępność paliwa na stacjach, a to z kolei grozi pustymi dystrybutorami i coraz dłuższymi kolejkami. Analitycy z domu maklerskiego IFK Solid nie mają wątpliwości, że obecna sytuacja stawia pod znakiem zapytania jakąkolwiek stabilizację. "Przyspieszająca inflacja na tle kryzysu paliwowego sprawia, że taki scenariusz staje się coraz mniej prawdopodobny" – podkreślają.
Polecany artykuł:
Inflacja wymyka się spod kontroli. Zamiast obniżek będzie szok?
Problemy na stacjach benzynowych to dopiero początek. Kłopoty z paliwem natychmiast przekładają się na ceny wszystkiego – od chleba po transport publiczny. Rosnące ceny paliw w Rosji napędzają inflację, która według ministerstwa rozwoju gospodarczego wzrosła już do 5,9 proc. i nie zwalnia. Co gorsza, tempo wzrostu cen rośnie nieprzerwanie od miesiąca, a tygodniowa inflacja w przeliczeniu na rok sięgnęła już 10 proc. – alarmuje dyrektor generalny firmy inwestycyjnej Iwołga Kapital, Andriej Chochrin.
Bank centralny, na czele którego stoi prezeska Elwira Nabiullina, znajduje się pod ogromną presją. Jeszcze niedawno obniżał stopy procentowe, ale teraz ten scenariusz wydaje się nierealny. Rynek finansowy już wie, co się święci. Jak ostrzega założyciel firmy inwestycyjnej Arikapitał, Aleksiej Trietjakow, rentowność długoterminowych obligacji skarbowych sięgnęła niemal 16 proc., przy oficjalnej stopie banku centralnego na poziomie 14,25 proc. W przeszłości taka różnica zawsze zwiastowała jedno – gwałtowną i bolesną podwyżkę stóp procentowych. Rynek nie wierzy już w obietnice rządu i "próbuje wkalkulować" scenariusz, w którym bank centralny, by ratować sytuację, będzie musiał mocno zacisnąć pasa wszystkim Rosjanom.
Źródło: The Moscow Times, X