Rządowa tarcza na ceny paliw. Co dokładnie się zmieni?
Rząd Donalda Tuska wytacza działa przeciwko drożyźnie na stacjach benzynowych. Jak poinformował rzecznik rządu Adam Szłapka, przyjęto pakiet projektów ustaw, które mają realnie obniżyć rachunki kierowców. Kluczowe zmiany są dwie: obniżka podatku VAT na paliwa z 23 do 8 procent oraz obniżenie akcyzy o 29 groszy na litrze netto. To tak zwany pakiet CPN, czyli "Ceny Paliwa Niżej".
Podobne działania w związku z kryzysem energetycznym podejmują też inne kraje Europy, m.in. Niemcy, Hiszpania i Włochy, które również zdecydowały się na cięcia podatków.
Najważniejsze pytanie brzmi: ile dokładnie zaoszczędzimy? Konkretne wyliczenia przedstawił Rafał Zywert, dyrektor działu prognoz i analiz w firmie Reflex. Jego zdaniem, gdyby rząd nie podjął żadnych działań, średnia cena oleju napędowego mogłaby wkrótce sięgnąć nawet 8,60-8,70 zł za litr. Rządowa interwencja ma temu zapobiec i przynieść odczuwalną ulgę.
Sama obniżka VAT z 23 do 8 proc. sprawiłaby, że diesel potaniałby o 1,01 zł, a benzyna o 85 groszy na litrze. Jeśli do tego dojdzie cięcie akcyzy, efekt będzie jeszcze mocniejszy. Według wyliczeń analityka Refleksu Rafała Zywerta, łączna obniżka VAT i akcyzy sprawi, że ceny paliw spadną znacząco – diesel o 1,36 zł brutto na litrze, a benzyna o 1,16 zł. Ekspert podkreśla, że są to maksymalne możliwe obniżki, wyliczone przy obecnym poziomie cen hurtowych.
Niepewność na rynku i obawy branży paliwowej
Mimo dobrych wiadomości, sytuacja na globalnym rynku ropy pozostaje napięta. Rafał Zywert cytowany przez RMF FM zaznacza, że jego prognozy mogą się zmienić, jeśli dojdzie do eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. Wzrost napięć między USA a Iranem mógłby ponownie wywindować ceny ropy, a co za tym idzie – paliw w hurcie. Proponowana przez rząd Donalda Tuska obniżka VAT na paliwa ma być jednak buforem bezpieczeństwa, który złagodzi ewentualne przyszłe podwyżki na rynkach światowych. Nawet jeśli ropa zdrożałaby o 25-30 proc., ceny na stacjach dzięki tarczy wróciłyby do obecnych, już wysokich, poziomów, a nie poszybowały na nowe rekordy.
Wśród właścicieli stacji benzynowych niepokój budzi jednak inny pomysł rządu – wprowadzenie codziennego, odgórnie ustalanego limitu maksymalnych cen paliw. Jak zauważa Zywert, nie wiadomo, jak taki limit miałby być wyliczany. Istnieje obawa, że mechanizm ten mógłby pozbawić część stacji marży lub zmusić je do sprzedaży paliwa poniżej kosztów. Dziś ceny są zróżnicowane w zależności od lokalizacji – inne są przy autostradzie, a inne w małym mieście. Odgórne ograniczenie mogłoby zaburzyć tę rynkową logikę.
Źródło: RMF FM