- Węgla na zimę nie zabraknie, ale ceny to prawdziwy problem.
- Na czym polega "systemowa pułapka" na rynku węgla?
- Górnictwo i energetyka siadają do stołu. Trwają twarde rozmowy.
- Zwały węgla znikają w oczach. Rynek zmienił się o 180 stopni.
Górnictwo i energetyka siadają do stołu. Trwają twarde rozmowy
Napięta sytuacja zmusza obie strony do działania. Spółki górnicze, których wyniki finansowe cierpią z powodu zaniżonych cen, domagają się renegocjacji warunków. Chcą sprzedawać węgiel drożej, by mieć środki na dalsze funkcjonowanie i niezbędne inwestycje. Z kolei dla energetyki wyższe ceny paliwa oznaczają wzrost kosztów produkcji prądu, co może w przyszłości przełożyć się na wyższe rachunki dla odbiorców końcowych.
WNP informuje, że między spółkami górniczymi a energetyką trwają już twarde rozmowy o renegocjację kontraktów na dostawy i ceny węgla. Minister Wojciech Balczun potwierdził, że jego resort aktywnie włączył się w proces, by pomóc obu stronom znaleźć porozumienie.
Naszą rolą, w ramach aktywnego właścicielstwa, jest stwarzanie warunków do dobrych negocjacji między spółkami górniczymi a energetyką – zadeklarował minister Balczun.
Jak dodał, w sprawie cen "jest otwarta przestrzeń" do rozmów, co sugeruje, że rząd chce doprowadzić do kompromisu, który ustabilizuje rynek przed zimą.
Zwały węgla znikają w oczach. Rynek zmienił się o 180 stopni
Jak bardzo dynamiczna jest sytuacja, pokazują dane z największej polskiej spółki węglowej. Prezes Polskiej Grupy Górniczej Łukasz Deja podczas Future Mining Forum & Expo przyznał, że rynek zmienił się diametralnie w ciągu zaledwie kilku miesięcy. Jeszcze pod koniec 2025 roku PGG miała problem z nadmiarem surowca na zwałach. Dziś sytuacja jest zupełnie inna.
Dzisiaj okazuje się, że potrzeba go [węgla - przyp. red.] dużo więcej – mówił prezes Łukasz Deja.
Spółka planuje w tym roku wydobyć o milion ton węgla energetycznego więcej, niż zakładała, a sprzedać aż o 3 miliony ton więcej. Jak poinformował prezes Polskiej Grupy Górniczej Łukasz Deja, zwały, na których jeszcze pod koniec 2025 roku leżało ok. 2 mln ton surowca, do końca tego roku mają być praktycznie puste.
To najlepiej obrazuje, jak gwałtownie wzrosło zapotrzebowanie ze strony energetyki i jak pilne stało się uregulowanie kwestii cenowych, by zapewnić stabilność dostaw nie tylko na najbliższą zimę, ale i na kolejne lata.
