- Premier Tusk zapowiedział gotowość rządu do interwencji ws. cen paliw, jednocześnie prosząc o 48 godzin cierpliwości w związku z możliwym odblokowaniem cieśniny Ormuz.
- Rząd rozważa wprowadzenie ulg dla kierowców, być może częściowo w oparciu o program CPN, który kosztował 4,7 mld zł i wygasł w czerwcu.
- Premier i Minister Finansów ostro krytykują prezydenta Nawrockiego za zablokowanie ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych, która miała sfinansować ulgi dla kierowców.
- Mimo że Polska ma jedne z niższych cen paliw w Europie, rząd uznaje je za "dramatyczne" dla Polaków i zapowiada stałe monitorowanie sytuacji energetycznej.
Rząd Donalda Tuska czeka 48 godzin. Co dalej z cenami paliw?
Premier Donald Tusk dał kierowcom nadzieję, ale jednocześnie poprosił o cierpliwość. Szef rządu w środę poinformował, że decyzje dotyczące ewentualnej reakcji na drożyznę na stacjach benzynowych zapadną w ciągu najbliższych dwóch dni. Czas ten jest potrzebny na obserwację rynków światowych, które z uwagą śledzą doniesienia ze Stanów Zjednoczonych.
Wszystko przez słowa prezydenta USA Donalda Trumpa, który nie wykluczył, że w ciągu 48 godzin może dojść do odblokowania cieśniny Ormuz po rozmowach z Iranem. To kluczowy szlak transportowy dla ropy naftowej. Rząd Donalda Tuska każdego dnia będzie przygotowany do ewentualnej reakcji, jeśli chodzi o wysokie ceny paliw w 2026 roku, ale kluczowe będą najbliższe dwie doby. Jak zauważył premier, na rynkach widać już delikatną ulgę – ceny ropy spadają trzeci dzień z rzędu.
– Każdego dnia będziemy przygotowani do ewentualnej reakcji, gdyby znowu coś złego się zdarzyło, ale poczekajmy te 48 godzin – powiedział premier Donald Tusk.
Program CPN wróci? Rząd szuka pieniędzy na ulgi dla kierowców
Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem pomocy kierowcom jest wznowienie rządowego wsparcia. Premier Donald Tusk potwierdził, że rozmawia z ministrem finansów Andrzejem Domańskim o częściowym przywróceniu programu CPN, aby ulżyć kierowcom, szczególnie w okresie powrotów z wakacji. Minister Domański już wcześniej zapewniał, że analizuje taką możliwość, gdyby ceny ropy poszły gwałtownie w górę.
Przypomnijmy, program „Ceny Paliwa Niżej” (CPN) zakładał m.in. obniżoną stawkę VAT na niektóre paliwa i wprowadzenie ceny maksymalnej na stacjach. Według Ministerstwa Finansów, koszt tej operacji wyniósł budżet państwa około 4,7 mld zł. Teraz rząd szuka sposobu, by znaleźć pieniądze na podobne rozwiązanie.
Polecany artykuł:
Spór o podatek od zysków. Tusk kontra prezydent Karol Nawrocki
Pieniądze na sfinansowanie tańszego paliwa miały pochodzić z podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Ustawa w tej sprawie trafiła jednak do Trybunału Konstytucyjnego, skierowana tam pod koniec lipca przez prezydenta Karola Nawrockiego. Zdaniem głowy państwa, przepisy łamały konstytucyjną zasadę niedziałania prawa wstecz.
Premier Donald Tusk nie kryje rozczarowania tą decyzją. Podkreśla, że podatek objąłby wszystkie koncerny, nie tylko Orlen, które w okresie wysokich cen notują ponadprzeciętne dochody. Według szefa rządu, blokując ustawę, prezydent Karol Nawrocki stanął po stronie koncernów paliwowych, a nie po stronie zwykłych kierowców.
– Jak (Orlen - PAP) nie będzie miał takich zysków, to ten podatek nie będzie bolesny. Niestety w ogóle nie mamy o czym rozmawiać, bo prezydent Nawrocki stanął po stronie koncernów, (...) nie tylko polskich, po stronie koncernów, nie po stronie kierowców – stwierdził premier Donald Tusk.