Nadchodzą drastyczne podwyżki. Ile zapłacimy za "małpkę" w 2027 roku?
Klienci sięgający po alkohol w małych butelkach muszą przygotować się na cenowy wstrząs. Od nowego roku "małpki" mogą podrożeć nawet o ponad 40 procent. To efekt dwóch decyzji, które uderzą bezpośrednio w portfele konsumentów. Po pierwsze, Sejm uchwalił już podwyżkę akcyzy na alkohol. Stawka na alkohol etylowy wzrośnie z 8811 zł do 10 109 zł za hektolitr czystego spirytusu.
To jednak nie wszystko. Znacznie mocniej odczuwalny będzie wzrost dodatkowej opłaty od butelek o pojemności do 300 ml. Dziś wynosi ona 1 zł, a od przyszłego roku wzrośnie aż do 4 zł. Według szacunków firmy Maspex, właściciela producenta alkoholi CEDC, średnia cena małpki o pojemności 100 ml wzrośnie z 9,49 zł do 13,7 zł, a kwota podatków w tej cenie niemal się podwoi.
To oznacza, że ceny alkoholu w 2027 roku, szczególnie w małych formatach, będą znacznie wyższe. Do tego dochodzi jeszcze jeden czynnik, który może wpłynąć na ostateczny koszt. Chodzi o planowane włączenie jednorazowych butelek szklanych do systemu kaucyjnego. Prace nad tym rozwiązaniem potwierdziła minister Anita Sowińska, choć zastrzegła, że zmiana nie wejdzie w życie od razu na początku roku. To jednak kolejny element, który w niedalekiej przyszłości podbije ceny "małpek".
Politycy szykują zmiany. Czy to koniec "małpek" w Polsce?
Ale wyższe ceny to dopiero początek zmian. W Sejmie trwają już zaawansowane prace nad rozwiązaniem, które ma całkowicie wyeliminować małe butelki z alkoholem z rynku. Okazuje się, że w tej sprawie panuje rzadko spotykana zgoda polityczna, a projekt ustawy popierają zarówno przedstawiciele koalicji rządzącej, jak i opozycji.
Prace nad nowymi przepisami pilotuje Sejmowa Komisja Zdrowia. Jak tłumaczy posłanka Nowej Lewicy Joanna Wicha, pierwotnie zapis o zakazie miał trafić do innej ustawy, ale ostatecznie zdecydowano się na osobny projekt. Powodem jest konieczność przeprowadzenia długiej procedury notyfikacji w Komisji Europejskiej.
Zostanie wpisana [propozycja dotycząca małpek], wraz z innymi poprawkami, które pojawiły się w trakcie dyskusji na podkomisjach, do nowego komisyjnego projektu, który już się pisze – wyjaśniała posłanka Wicha w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.
Długa ścieżka legislacyjna oznacza, że nowe prawo może zostać uchwalone najwcześniej pod koniec obecnej kadencji Sejmu. Swoje poparcie dla zmian zadeklarował również jednak już teraz wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości, Mariusz Błaszczak. Prawo i Sprawiedliwość składa projekt ustawy zakazujący sprzedaży alkoholu w opakowaniach o pojemności mniejszej niż 500 ml dla napojów o zawartości alkoholu powyżej 12%.
Tzw. małpki to realny problem społeczny. Małe opakowanie oznacza niską jednorazową cenę, łatwo je kupić, ukryć i szybko wypić – napisał Mariusz Błaszczak na portalu X.
Podkreślił, że w tej sprawie nie powinno być partyjnych podziałów i liczy na szerokie poparcie. To jasny sygnał, że zakaz sprzedaży małpek jest coraz bardziej realny.
Rynek warty miliardy. Dlaczego Polacy tak chętnie kupują "małpki"?
Aby zrozumieć, dlaczego politycy tak zdecydowanie chcą walczyć z "małpkami", wystarczy spojrzeć na liczby. To gigantyczny i wyjątkowo odporny na wahania rynkowe biznes. Jak wynika z danych Centrum Monitorowania Rynku, w ciągu roku Polacy kupują "małpki" za blisko 6 mld zł, co stanowi aż jedną trzecią całego rynku wódki w kraju. Co miesiąc z półek sklepowych znika ponad 40 milionów małych butelek. Podczas gdy sprzedaż czystej wódki w większych formatach spadła aż o 19 procent, rynek "małpek" skurczył się symbolicznie, zaledwie o 1 procent. Co więcej, ich smakowe wersje wciąż notują wzrosty.
Według ekspertów kluczową rolę odgrywa psychologia i dyskrecja.
Rynkiem wódki rządzą bariery psychologiczne, wypicie alkoholu większego formatu poza domem, czyli np. wódki z większej butelki, szczególnie w miejscach publicznych i samemu, to sprawa wstydliwa i mogłoby być źle postrzegane. Małpki pozwalają ominąć to tabu – tłumaczy Jakub Jakubczak, analityk rynku spożywczego z BNP Paribas.
Małą butelkę można łatwo schować w kieszeni czy torebce i wypić bez zwracania na siebie uwagi.
Niepokoją jednak nie tylko skala sprzedaży, ale i nawyki konsumentów. Z danych wynika, że co piąta "małpka" jest kupowana przed południem. Sprzedaż napędzają głównie małe, osiedlowe sklepy, które odpowiadają za trzy czwarte obrotu. Problem pogłębia iluzoryczna kontrola sprzedaży nieletnim. W internecie bez trudu można kupić alkohol w małej butelce za cenę dwóch biletów autobusowych, często bez żadnej weryfikacji wieku.
Wszystko to sprawia, że "małpki" stały się symbolem łatwo dostępnego i problematycznego picia, z którym rządzący chcą się ostatecznie rozprawić.