- Wtorek (30 czerwca) był ostatecznym terminem na decyzję Ministerstwa Finansów w sprawie przedłużenia obniżonego VAT na paliwa, od której zależy dalsze obowiązywanie cen maksymalnych.
- Minister finansów Andrzej Domański potwierdził na antenie Polsat News, że pakiet CPN nie zostanie przedłużony.
- Analitycy przewidują wzrost cen benzyny i oleju napędowego o około 40-60 groszy na litrze już od 1 lipca.
- Dzięki pakietowi CPN, ceny benzyny 95 spadły z ponad 7 zł/l (przed pakietem) do obecnych 6 zł/l, a oleju napędowego z blisko 9 zł/l do 6,19 zł/l.
Koniec tarczy i podwyżki na stacjach. Co z cenami paliw od lipca?
Od środy 1 lipca kierowcy zapłacą na stacjach znacznie więcej. Minister finansów Andrzej Domański podjął decyzję o nieprzedłużeniu obowiązywania niższej, 8-procentowej stawki VAT na paliwa. - Wiemy, że pakiet CPN - od samego początku było to bardzo jasno komunikowane - był pakietem tymczasowym, związanym z sytuacją na Bliskim Wschodzie, z wojną na Bliskim Wschodzie, z tym, że ceny ropy wystrzeliły do poziomu nawet 115-116 dolarów za baryłkę. Dzisiaj to jest 70 dolarów - powiedział Domański we wtorek w Polsat News.
Tarcza antyinflacyjna w tym zakresie przestanie działać, a wraz z nią znikną ceny maksymalne. Analitycy nie mają wątpliwości, co to oznacza.
Według ekspertów biura Reflex, przywrócenie stawki 23 proc. VAT sprawi, że ceny paliw od środy mogą być wyższe o około 40-60 groszy na litrze. W swoim komentarzu analitycy podkreślili, że taki scenariusz oznacza, że „wzrost cen detalicznych będzie praktycznie nieunikniony, nawet gdyby właściciele stacji zrezygnowali z własnej marży”. To znacznie mocniejszy cios dla portfeli kierowców niż niedawne przywrócenie wyższej stawki akcyzy, które miało miejsce 15 czerwca.
Polecany artykuł:
Ile Polacy zaoszczędzili dzięki niższemu VAT na paliwa?
Specjalny pakiet osłonowy, nazwany „Ceny Paliwa Niżej” (CPN), został wprowadzony przez rząd pod koniec marca. Była to odpowiedź na gwałtowny wzrost cen ropy na światowych rynkach, spowodowany konfliktem na Bliskim Wschodzie. W ramach pakietu obniżono stawkę VAT na benzynę, olej napędowy i biokomponenty z 23 proc. do zaledwie 8 proc. Dodatkowo, obniżono też akcyzę.
Efekty były widoczne na pylonach stacji niemal natychmiast. Dzięki wprowadzeniu niższych podatków i cen maksymalnych, Polacy przez ostatnie trzy miesiące tankowali znacznie taniej. Wystarczy spojrzeć na dane:
Benzyna 95: przed wprowadzeniem pakietu kosztowała średnio 7,16 zł/l, a 30 czerwca jej cena maksymalna to 6,00 zł/l.Olej napędowy: cena spadła z 8,75 zł/l do 6,19 zł/l.To oszczędność rzędu ponad złotówki na litrze benzyny i ponad dwóch i pół złotego na litrze diesla w porównaniu do szczytowego momentu tuż przed interwencją rządu.
Rząd Donalda Tuska uspokaja, ale analitycy są sceptyczni
Mimo czarnego scenariusza kreślonego przez analityków, przedstawiciele rządu Donalda Tuska starają się tonować nastroje. W ubiegłym tygodniu minister energii Miłosz Motyka sugerował, że przedłużanie pakietu CPN może nie być konieczne. Jego zdaniem spadki cen surowców na światowych rynkach dają powody do „ostrożnego optymizmu”.
– To jest decyzja Ministerstwa Finansów. Natomiast te spadki, które obserwujemy na rynkach, wskazują na ostrożny optymizm – powiedział minister Motyka.
Ta perspektywa stoi jednak w sprzeczności z prognozami ekspertów, którzy podkreślają, że sam powrót do 23-procentowej stawki VAT będzie miał na ceny paliw znacznie większy wpływ niż wahania na globalnych rynkach ropy. Kierowcy muszą więc przygotować się na to, że od 1 lipca tankowanie będzie wyraźnie droższe. Ostateczna decyzja, która zapadnie w gabinecie ministra finansów Andrzeja Domańskiego, będzie kluczowa dla milionów Polaków w rozpoczynającym się sezonie wakacyjnym.
