Koniec z węglem! Energia tylko jądrowa i z OZE

Polska ma jedną z najwyższych na świecie cenę energii. Co zrobić, żeby jej cena spadła a polska gospodarka zyskała prawdziwą konkurencyjność? Eksperci nie mają wątpliwości - potrzebny nam jest bezpieczny miks - Odnawialne Źródła Energii oraz energia jądrowa. I to jak najszybciej.

Hubert Biskupski: Witam państwa serdecznie. Temat bezpieczeństwa energetycznego jest dziś absolutnie kluczowy, nie tylko w kontekście wojny w Ukrainie, ale i w obliczu transformacji gospodarczej. Polska boryka się z jednymi z najwyższych cen energii na świecie, co bezpośrednio uderza w naszą konkurencyjność względem USA czy „tygrysów Azji”. Jaką drogę powinniśmy obrać, by zapewnić sobie rozwój i bezpieczeństwo, nie powielając błędów przeszłości i nie uzależniając się od jednego nieobliczalnego dostawcy?

Marek Sawicki, poseł PSL, marszałek senior: Zacznę ostro: ostatnie 10 lat budowania miksu energetycznego to nieustająca fala błędów. Postawiliśmy na fotowoltaikę, która nie stabilizuje, a wręcz destabilizuje system energetyczny. Zablokowaliśmy wiatraki, a co najgorsze - kompletnie zignorowaliśmy energię opartą na biogazie i produktach odpadowych. Elity polityczne, zarówno poprzednie, jak i obecne, nie rozumieją istoty energetyki rozproszonej. Moim zdaniem, każdy polski powiat może być autonomiczny energetycznie i całkowicie odcięty od węgla. Wystarczy kilka dobrych biogazowni, wiatraki i fotowoltaika. Na ten moment nie istnieje tańszy magazyn energii, niż balon z biogazem. Polskie technologie pozwalają na stabilną produkcję prądu przez 8-12 godzin na dobę. Apeluję jednak: nie budujmy gigantycznych biogazowni, które wymagają dowożenia substratu 80 kilometrów, niszcząc drogi. Stawiajmy na małe instalacje do 0,5 MW, gdzie rolnik daje 20 proc. wkładu własnego, a resztę finansują banki. Za 3 miliardy złotych możemy mieć 1000 takich biogazowni. To „szambo” w gospodarstwach ma dziś większą wartość, niż produkcja mleka czy mięsa, tylko trzeba je mądrze wykorzystać.

Hubert Biskupski: Panie Ministrze, Pan Marszałek przypuścił dość ostry atak na dotychczasową politykę. Czy zgodzi się Pan z tą tezą, że nasz miks energetyczny jest tak daleki od ideału?

Konrad Wojnarowski, wiceminister energii: Panie Redaktorze, mapa drogowa dla polskiej energetyki już istnieje i została przyjęta przez Radę Ministrów kilka tygodni temu - to Krajowy Plan na rzecz Energii i Klimatu (KPEiK). Ogłosiliśmy też Strategię dla Ciepłownictwa do 2040 roku. Nasza strategia opiera się na dwóch nogach: OZE (wiatr, słońce, biometan) oraz energetyka jądrowa. Pierwszy duży reaktor w Choczewie ma powstać w 2036 roku, rozwijamy też technologię SMR. Gaz traktujemy jako paliwo przejściowe, a naszą ambicją jest bycie hubem gazowym dla Europy Środkowo-Wschodniej i Ukrainy. Co do biogazu – zgadzam się, że to ogromne wyzwanie, dlatego w naszych dokumentach jest miejsce na biometanownie. Reforma przyłączeń do sieci już się udała, mimo oporu politycznego. Idziemy w dobrym kierunku: od węgla do atomu.

Hubert Biskupski: Panie Pośle, zapytam prowokacyjnie: czy po zakończeniu wojny Unia Europejska i Polska wrócą do handlu węglowodorami z Rosją? Czy gaz jako paliwo przejściowe w ogóle ma sens w długiej perspektywie?

Michał Szczerba, poseł Koalicji Obywatelskiej do Parlamentu Europejskiego: Właśnie wróciłem z konferencji w Gdańsku dotyczącej odbudowy Ukrainy. Nasz koncept w UE jest jasny: pełne uniezależnienie od Federacji Rosyjskiej. Każde euro płacone za rosyjski surowiec to wsparcie dla ich gospodarki wojennej. Nie wyobrażam sobie, by kraj terrorystyczny pod obecnym reżimem Putina był kiedykolwiek wiarygodnym partnerem. W Parlamencie Europejskim stawiamy na nowy Europejski Fundusz Konkurencyjności, gdzie jednym z filarów jest Cleantech - czyste technologie energetyczne. Bezpieczeństwo energetyczne traktujemy jako element szeroko pojętej obrony. Jako sprawozdawca regulacji o mobilności wojskowej dbam o to, by infrastruktura paliwowa i krytyczna była chroniona i zintegrowana z systemami NATO.

Hubert Biskupski: Skoro mowa o technologii i funduszach, zwróćmy się do NFOŚiGW. Panie Prezesie, Zielony Ład - szaleństwo czy konieczność? Jak to finansujemy?

Józef Matysiak, Zastępca Prezesa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej: Ponad 70 proc., środków Narodowego Funduszu kierujemy na transformację energetyczną. Wykorzystanie OZE to zostawienie przyszłym pokoleniom ogromnego majątku w postaci zachowanych zasobów naturalnych. Już teraz jedna trzecia energii w kraju pochodzi z OZE, ale kluczowa jest stabilność, dlatego dedykujemy ponad 4 miliardy złotych na średnie i duże magazyny energii. Wspomniał Pan Marszałek o biogazowniach - mamy 200 takich instalacji, podczas gdy Niemcy mają 10 000. To pokazuje skalę naszego zapóźnienia. Realizujemy program „Energia dla wsi” za ponad trzy miliardy złotych, choć przyznaję, że procesy idą powoli przez bariery społeczne - każdy chce tanią energię, ale nikt nie chce biogazowni obok siebie. Jesienią uruchomimy „dogrywkę” naboru na biogazownie za 400 mln zł, a na nowy rok planujemy duży, nowy program. Potrzeby samego ciepłownictwa to jednak od 100 do 400 miliardów złotych, więc tu niezbędna jest współpraca z bankami, jak BOŚ Bank.

Hubert Biskupski: Czy PSG boi się ery „po gazie”? Czy bezpieczeństwo Polski to rzeczywiście tylko biogaz?

Remigiusz Adamiak, Dyrektor Departamentu Strategii, Polska Spółka Gazownictwa: Wkrótce przyłączymy biometanownię z typowo polskim kapitałem. Byliśmy „białą plamą”. Czechy mają 14 takich instalacji, my jedną, ale w ciągu trzech lat liczba 100 biometanowni w Polsce jest do zbudowania. System energetyczny cierpi na tzw. Dunkelflaute (cisza wiatrowa i brak słońca). W styczniu przez 74 godziny mieliśmy ujemne ceny energii. Gaz i biometan są tu niezbędnym stabilizatorem. Proszę porównać: fotowoltaika pracuje średnio 1000 godzin rocznie, a biometanownia ponad 8000 godzin. Do 2035 roku chcemy zatłaczać do sieci 1,5 miliarda m³ biometanu. Potencjał substratu w Polsce jest ogromny, musimy tylko postawić na gospodarkę o obiegu zamkniętym.

Marek Sawicki: Panie dyrektorze, ten potencjał to według naukowców nawet 8 do 12 miliardów m³ metanu rocznie. Skoro rocznie zużywamy 19 miliardów metrów sześciennych gazu, a wydobywamy 4,5, to dzięki biogazowi możemy być niemal samowystarczalni! Ciepłownictwo w małych miastach do 50 tysięcy mieszkańców może w 100 procentach opierać się na biogazie surowym. To nie tylko ekologia, to czysty biznes. Jeśli nie obniżymy śladu węglowego i wodnego, nasze produkty rolne wypadną z rynku, bo żadna sieć handlowa ich nie kupi. Małe biogazownie są bezpieczne - buduje się je w trzy miesiące, nie wymagają skomplikowanych pozwoleń środowiskowych i nie są uciążliwe dla sąsiadów, bo wszystko dzieje się w zamkniętych reaktorach. Zamiast prądu, możemy z biogazu robić ciepło, a nadwyżki po oczyszczeniu zatłaczać do rur.

Hubert Biskupski: Pan Marszałek wspomniał o czymś nowym - śladzie wodnym.

Marek Sawicki: To jest temat, o którym w Polsce się milczy, a który nas zniszczy. Zasoby wodne Polski są liche. Jeśli rząd nie stworzy strategii wodnej dla przemysłu i rolnictwa, to za 10 lat nie Zielony Ład, a brak wody wykończy naszą gospodarkę. Instytucje rządowe żałują groszy na ekspertyzy naukowców, bo „przecież czasem pada”. To krótkowzroczność.

Michał Szczerba: Panie Marszałku, przyjmuję wyzwanie. W Parlamencie Europejskim mamy zespół do spraw wody i zgłoszę tam ten temat.

Hubert Biskupski: Dziękuję panom za tę niezwykle dynamiczną i merytoryczną debatę. Wnioski są jasne: biogaz to nasza wielka szansa na suwerenność, ale musimy działać szybciej, mądrzej i zacząć myśleć o wodzie, zanim jej zabraknie.

e-Polska. Local content – fundament gospodarczej niezależności Polski

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki