- Aresztowanie Rafała Zaorskiego w związku z aferą Zondacrypto.
- Zarzut przywłaszczenia ponad miliona złotych i groźba do 10 lat więzienia.
- Zabezpieczenie przez prokuraturę zaledwie 8 tys. zł z jego majątku.
- Historia powtarzających się problemów: od wyroku za insider trading po niezrealizowane obietnice w projektach jak "epicki flip" i BigShortBets.
Do budynku katowickiej prokuratury funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości doprowadzili Rafała Zaorskiego w kajdankach. Sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie. Powodem jest obawa o utrudnianie postępowania i surowa kara, jaka mu grozi.
To najpoważniejsze, ale nie pierwsze problemy prawne znanego inwestora, zwanego Królem Spekulantów. Jego biznesowe portfolio prześwietlił Onet.
Co prokuratura zarzuca Rafałowi Zaorskiemu?
Zarzuty dla Zaorskiego dotyczą przywłaszczenia mienia o wartości co najmniej 1,175 mln zł na szkodę spółki BB Trade Estonia OÜ, czyli operatora giełdy Zondacrypto. Prokuratura kwalifikuje to jako przestępstwo popełnione w warunkach czynu ciągłego, co oznacza, że proceder był rozłożony w czasie. Jeśli zarzuty się potwierdzą, spekulantowi grozi od roku do 10 lat pozbawienia wolności.
Sprawa Zondacrypto jest ogromna – liczba pokrzywdzonych przekroczyła już 5 tysięcy osób, a zabezpieczenia w całym śledztwie sięgają 100 mln zł. Tymczasem z majątku Zaorskiego prokuraturze udało się zabezpieczyć zaledwie 8 tys. złotych. To kwota, która nijak ma się do wizerunku milionera, który jeszcze dwa lata temu sprzedał apartament w Złotej 44 za blisko 30 mln zł.
Cień afery Zondacrypto i zniknięcie założyciela
Zondacrypto to dawna giełda BitBay, założona przez Sylwestra Suszka. W 2018 roku spółka Rafała Zaorskiego, Krypto Jam, miała dla BitBay generować obrót, by przyciągnąć klientów. Kapitał na te działania wykładał sam Suszek. Współpraca szybko się jednak skończyła, ale pozostawiła po sobie fundamentalne pytanie: czy pieniądze, które trafiły do Zaorskiego, były pożyczką, czy wynagrodzeniem?
Suszek zaginął w tajemniczych okolicznościach w 2022 roku. Po jego zniknięciu operator giełdy pozwał firmę Zaorskiego o zwrot ponad 32 mln zł.
Prawomocny wyrok, epicki flip i inne kontrowersje
Areszt w sprawie Zondacrypto to jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Problemy prawne ciągną się za spekulantem od lat. W kwietniu 2026 roku sąd prawomocnie skazał go na 250 tys. zł grzywny za wykorzystanie poufnej informacji przy zakupie akcji spółki Merlin Group.
W tle pozostają też inne, równie głośne sprawy, które przypomniał Onet. Wśród nich jest pamiętny "epicki flip", czyli próba sprzedaży udziałów w luksusowym apartamencie, która zakończyła się zwrotem pieniędzy niedoszłym nabywcom i sprzedażą lokalu w całości.
Wciąż otwarta jest też sprawa projektu kryptowalutowego BigShortBets. Tu inwestorzy zarzucają Zaorskiemu wyprowadzenie środków, które miały być zablokowane. Prokuratura, która wcześniej odmówiła wszczęcia śledztwa, wróciła do sprawy tuż po jego aresztowaniu. Wygląda więc na to, że kłopoty "króla spekulantów" dopiero się zaczynają.