- Koniec sporu zbiorowego w szpitalu w Płońsku.
- Ratownicy medyczni podpisali nowe, roczne umowy.
- Zażegnano ryzyko braku obsady w karetkach pogotowia.
- Porozumienie to efekt długich negocjacji dotyczących warunków kontraktów.
Koniec sporu o pieniądze. Co wywalczyli ratownicy medyczni w Płońsku?
To koniec nerwowego lata w płońskiej służbie zdrowia. Po tygodniach trudnych rozmów dyrekcja szpitala i przedstawiciele ratowników medycznych wreszcie doszli do porozumienia. TVP Warszawa informuje, że spór, który dotyczył głównie pieniędzy i warunków nowych umów kontraktowych, został zażegnany. Obie strony podpisały dokumenty zapewniające ciągłość pracy na najbliższy rok.
Jeden z uczestników negocjacji, ratownik medyczny Bartłomiej Sulewski, nie kryje zadowolenia z finału rozmów.
Prowadziliśmy dość długie negocjacje, ale wydaje mi się, że jest to sytuacja „win-win” – obie strony były zadowolone. Doszliśmy do porozumienia – mówi Bartłomiej Sulewski.
Nowe, roczne umowy dla ratowników medycznych w Płońsku oznaczają przede wszystkim stabilizację i koniec niepewności co do obsady zespołów ratownictwa medycznego. Dla mieszkańców to kluczowa informacja, bo oznacza, że pomoc dotrze na czas.
Potwierdza to starosta płoński Artur Adamski, który nie ukrywa ulgi z powodu zakończenia sporu.
Jest ustabilizowana sytuacja, podpisane porozumienie na kolejny dłuższy okres – minimum roku. Została zapewniona ciągłość świadczeń medycznych i zabezpieczenia tego terenu – tłumaczy starosta płoński Artur Adamski.
Nerwowe lato. O co tak naprawdę toczył się spór?
Aby zrozumieć wagę obecnego porozumienia, trzeba cofnąć się o kilka miesięcy. Końcówka lipca i cały sierpień upłynęły w płońskim szpitalu pod znakiem ogromnego napięcia. Ratownicy medyczni pracujący na kontraktach (prowadzący jednoosobowe działalności gospodarcze) stanęli przed widmem nieprzedłużenia umów.
Chodziło, jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, o pieniądze, ale też o warunki, na jakich miały być zawarte nowe kontrakty. Brak porozumienia z dyrekcją szpitala rodził czarny scenariusz: odejście doświadczonych specjalistów i realne problemy z obsadzeniem wszystkich dyżurów w zespołach ratownictwa medycznego. W sytuacji, gdy liczą się minuty, taka perspektywa była po prostu niedopuszczalna. Na szczęście, dzięki determinacji obu stron, udało się uniknąć najgorszego. Płońscy ratownicy zostają na swoich stanowiskach, a mieszkańcy mogą spać spokojnie.