Spis treści
Cyfrowa mapa zdrowia na czas wojny. Czym jest system EPS?
Ministerstwo Zdrowia przygotowuje się na najczarniejsze scenariusze. Rząd Donalda Tuska pracuje nad projektem, który ma stworzyć centralną, cyfrową bazę danych o wszystkim, co dzieje się w polskich szpitalach. Mowa o Systemie Ewidencji Potencjału Świadczeniodawcy, w skrócie znanym jako system EPS.
To nie będzie kolejna statystyczna tabelka, jakich wiele. EPS ma być cyfrową mapą całego polskiego systemu zdrowia, która działa w czasie rzeczywistym. Będą do niej spływać szczegółowe dane o liczbie wolnych łóżek (w tym tych na intensywnej terapii), o tym, gdzie w danym momencie pracuje konkretny lekarz czy pielęgniarka, a nawet informacje o stanie technicznym szpitalnych budynków i instalacji.
Cel jest jasno określony w projekcie ustawy i nie pozostawia złudzeń. Nowy system EPS powstaje z myślą o przygotowaniach obronnych państwa, zarządzaniu kryzysowym i bezpośrednim wsparciu wojska na wypadek wojny. To narzędzie, które ma zapewnić, że w sytuacji zagrożenia państwo będzie dokładnie wiedziało, jakie zasoby szpitali ma do dyspozycji i gdzie one się znajdują.
Do tej pory działał system SEZOZ, ale służył on głównie do zbierania ogólnych statystyk i ewidencji zapasów na wypadek epidemii. EPS to zupełnie inna skala. Jego zadaniem jest działanie operacyjne tu i teraz. Baza danych obejmie też tak kluczowe informacje, jak bieżące zapasy tlenu, gazów medycznych czy krwi w każdej placówce w kraju.
Co nowy system zmieni dla pacjentów i ratowników?
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to tylko kolejne narzędzie dla urzędników. W rzeczywistości to zmiana, którą najmocniej odczują pacjenci w stanie zagrożenia życia i zespoły ratownictwa medycznego. Dziś, gdy karetka wiezie ofiarę wypadku, dyspozytor często wie tylko, który szpitalny oddział ratunkowy (SOR) ma teoretycznie wolne miejsce. Nie ma jednak pewności, czy na miejscu czeka gotowy tomograf, specjalista chirurgii urazowej albo wolny respirator.
Nowy system ma to zmienić. Projekt zakłada pełną integrację EPS z systemem, z którego korzystają dyspozytorzy i ratownicy (SWD PRM). Dzięki EPS dyspozytorzy i ratownicy medyczni w czasie rzeczywistym sprawdzą, czy dany szpital ma nie tylko wolne łóżko, ale też sprzęt i personel gotowy do ratowania konkretnego pacjenta. To koniec z jazdą karetki od szpitala do szpitala i marnowaniem cennych minut, które mogą decydować o życiu. Lepsza koordynacja to fundament sprawnej ochrony zdrowia w kryzysie, nawet tym dotyczącym pojedynczego pacjenta.
Jak czytamy w rządowych dokumentach, chodzi o bardzo konkretne sytuacje.
Dotyczy to w szczególności pacjentów urazowych, pacjentów w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego, pacjentów wymagających intensywnego nadzoru, tlenoterapii, wentylacji mechanicznej albo pilnej diagnostyki obrazowej - wskazano w Ocenie skutków regulacji projektu.
Wgląd w dane otrzymają nie tylko dyspozytorzy, ale też same szpitalne oddziały ratunkowe, co ułatwi im przygotowanie się na przyjęcie pacjenta, zanim jeszcze karetka dotrze na miejsce.
Kiedy EPS zacznie działać i zastąpi stary system?
Taka rewolucja nie wydarzy się z dnia na dzień. Wdrożenie systemu EPS to ogromne przedsięwzięcie logistyczne i technologiczne. Projekt nowelizacji ustawy zakłada konkretny harmonogram. System EPS formalnie zastąpi dotychczasową bazę SEZOZ dokładnie 1 października 2027 roku.
To jednak dopiero początek. Od tego momentu szpitale i inne podmioty lecznicze będą miały kilka miesięcy na dostosowanie się do nowych obowiązków. Ostateczny termin na wprowadzenie pełnej sprawozdawczości i regularne zasilanie systemu danymi wyznaczono na 1 marca 2028 roku. Dopiero wtedy cyfrowa mapa polskiego zdrowia zacznie działać z pełną mocą.
Oznacza to, że przed nami jeszcze sporo pracy. Szpitale będą musiały wdrożyć odpowiednie procedury i często zintegrować swoje wewnętrzne systemy informatyczne z centralną bazą. Wszystko po to, by państwo zyskało strategiczne narzędzie, które zwiększy bezpieczeństwo obywateli zarówno w czasie pokoju, jak i w sytuacji największego zagrożenia.