Spis treści
Pracodawca nie stawia żadnych wymagań
Kilka dni temu w sieci pojawiła się nietypowa oferta pracy skierowana do robotnika gospodarczego. Nietypowa, gdyż pracodawca nie oczekuje od kandydatów doświadczenia, wysokich kwalifikacji zawodowych ani nie stawia wygórowanych wymagań. Zwykła sumienność, dokładność czy odpowiedzialność w wykonywaniu swojej pracy.
Internauci zwrócili jednak uwagę na inny szczegół. Szpitalne Centrum Medyczne w Goleniowie oferuje wynagrodzenie za pracę fizyczną w wysokości 12 720 zł miesięcznie. Zakres prac to m.in. transport towarów i sprzętu, segregacja odpadów komunalnych, koszenie trawy czy grabienie liści.
Wysyp nietypowych ofert zatrudnienia
Szeroko komentowana w mediach społecznościowych była również oferta pracy na stanowisku opiekuna nad indykami. I w tym przypadku pracodawca nie skąpi pieniędzy dla pracowników. Wynagrodzenie 10 tys. zł brutto. Aby tyle zarabiać trzeba m.in. kontrolować kondycję ptaków, nadzorować pojenie i karmienie indyków, a także dbać o czystość kurników.
Tyle samo można zarobić za prace w chlewniach, którą oferują polscy rolnicy. To nowoczesne, duże gospodarstwa, gdzie notorycznie poszukuje się rąk do pracy. Aby ściągnąć chętnych do pracy przy obsłudze zwierząt oferuje się zakwaterowanie i wyżywienie w pełnym zakresie.
Sezonowe prace na wsiach za krocie
Wraz z nadejściem wiosny na wsiach rozpoczął się nowy sezon bardzo intensywnych prac. Rolnicy szukają nie tylko ogrodników, ale i osób do zbiorów. Na tradycyjne ogłoszenia z opcją 5 tys. zł brutto od dawna nie było chętnych, trzeba było zmniejszyć oczekiwania i znacznie podnieść wynagrodzenie.
Dzisiaj pracownicy z doświadczeniem na wsi mogą zarobić tyle ile zarabia się w wielu warszawskich korporacjach. Osoby, które potrafią obsługiwać ładowarkę czy ciągnik sami wyznaczają, jaką chcą mieć pensję. W gospodarstwach wiejskich pełnią funkcję zbliżoną do specjalistów lub nawet menedżerów w korporacjach i coraz częściej oczekują zbliżonych zarobków.
Setki ogłoszeń bez doświadczenia zawodowego
Setki ogłoszeń o naborze do firm można znaleźć w popularnych serwisach internetowych. Pracodawcy już na wstępie informują, że szukają ludzi bez doświadczenia, nie stawiają żadnych wymagań. „Wszystkiego nauczymy na miejscu” – zapewniają. I oferują wysokie stawki wynagrodzenia, by tylko zapełnić wakaty.
Na niedobór kadr narzekają również menedżerowie wielu profesji. W podobnym tonie wypowiadają się eksperci rynku pracy. Poszukiwani są zarówno pracownicy domowej opieki osobistej, kierowcy samochodów ciężarowych, jak i asystenci nauczycieli.
Liczne deficytowe profesje
To tylko niektóre z deficytowych zawodów według ubiegłorocznego według ubiegłorocznego rozporządzenia, które przygotowało Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Na długiej liście znajduje się aż 17 deficytowych profesji. A niedobór kadr w tych branżach stał się barierą w rozwoju dla wielu firm.
Aby zapełnić liczne wakaty, firmy przyjmują niemal każdego kandydata, który tylko się zgłosi. Często ratunkiem są pracownicy spoza Polski. Tylko w I półroczu ubiegłego roku wydano ponad 100 tys. dokumentów legalizujących pracę cudzoziemców.
Blisko 30 tys. stanowiły zezwolenia typu A, co oznaczało na wysokie zapotrzebowanie firm na pracowników zagranicznych w deficytowych zawodach. Dzisiaj na wielu budowach można spotkać międzynarodowe zespoły, gdzie polscy pracownicy stanowią mniejszość.
Polecany artykuł: