- Do 30 kwietnia należy złożyć PIT za 2025 rok, jednak 44% podatników (około 10 milionów osób) wciąż czeka z wysłaniem deklaracji, ryzykując opóźnienie zwrotu nadpłaty lub kary.
- Zwlekanie z rozliczeniem PIT może skutkować utratą czasu na weryfikację ulg i późniejszym otrzymaniem zwrotu podatku, a także karami grzywny, a nawet więzienia w przypadku przestępstw skarbowych.
- Osoby, które nie zdążą złożyć PIT w terminie, mogą uniknąć kar, składając zaległe zeznanie, uregulowując podatek z odsetkami i składając "czynny żal", zanim fiskus rozpocznie postępowanie.
- Podatnicy korzystający z Twój e-PIT (np. PIT-37, PIT-38, PIT-39) nie zostaną ukarani za niezłożenie deklaracji, ponieważ zostanie ona zaakceptowana automatycznie, jednak stracą możliwość skorzystania z ulg.
Miliony Polaków wciąż bez rozliczenia PIT. Ile czasu zostało?
Zegar tyka. Czas na złożenie rocznej deklaracji podatkowej za 2025 rok mija 30 kwietnia. Z najnowszych danych, jakie podało Ministerstwo Finansów, wynika, że na ostatniej prostej wciąż jest mnóstwo pracy. Do 20 kwietnia wpłynęło 13,4 mln zeznań, podczas gdy w ubiegłym roku urzędy skarbowe przyjęły ich łącznie ponad 23,6 mln. Prosta matematyka pokazuje, że niemal 44% podatników, czyli grubo ponad 10 milionów osób, wciąż nie dopełniło swojego obowiązku.
Sytuację analizuje Monika Piątkowska, doradca podatkowy z e-pity. – Dzień 30 kwietnia to graniczna data dla rozliczeń dochodów uzyskanych w 2025 roku. Podatnikom pozostało zaledwie kilka dni na złożenie zeznań – wyjaśnia. Ekspertka podkreśla, że choć 13,4 mln złożonych deklaracji brzmi jak duża liczba, to w praktyce oznacza, że drugie tyle osób dopiero planuje swoje rozliczenie PIT.
Polecany artykuł:
Dlaczego nie warto zwlekać ze złożeniem deklaracji?
Powodów odkładania rozliczenia na ostatnią chwilę jest wiele. Niektórzy czekają na dokumenty od pracodawcy, inni po prostu nie lubią tego obowiązku i zwlekają do ostatniego dnia. Niestety, takie działanie obraca się przeciwko nam. Po pierwsze, pośpiech jest złym doradcą. Kiedy działamy pod presją czasu, łatwiej o pomyłkę i trudniej o rzetelną analizę przepisów, która pozwoliłaby skorzystać z przysługujących ulg i odliczeń.
Jest jednak drugi, znacznie ważniejszy powód. – Musimy też pamiętać o prostej zależności: im później złożymy PIT, tym później otrzymamy zwrot nadpłaconego podatku – dodaje Monika Piątkowska. Zasada jest prosta: im później złożymy deklarację, tym później na nasze konto trafi zwrot podatku. Urząd skarbowy ma 45 dni na zwrot pieniędzy od momentu złożenia deklaracji elektronicznej. Kto złożył ją w lutym, często już dawno ma pieniądze na koncie. Kto zrobi to pod koniec kwietnia, na przelew będzie musiał poczekać nawet do połowy czerwca.
Rośnie świadomość podatkowa Polaków. Co to oznacza?
Mimo tendencji do zwlekania, dane Ministerstwa Finansów pokazują też bardzo pozytywny trend. Coraz rzadziej zdajemy się na automatyczne rozwiązania, a coraz chętniej sami weryfikujemy przygotowane dla nas zeznania. W zeszłym roku aż 6 mln deklaracji zostało zaakceptowanych automatycznie w usłudze Twój e-PIT, co oznacza, że podatnicy nie wprowadzili w nich żadnych zmian, często tracąc prawo do ulg.
W tym roku widać zmianę. Z 13,4 mln już złożonych deklaracji, niemal 10 mln to formularze PIT-37, czyli te, które po 30 kwietnia zaakceptowałyby się automatycznie. – Fakt, że tak duża grupa podatników samodzielnie weryfikuje zeznania i uzupełnia je o przysługujące ulgi, jest budującym sygnałem świadczącym o rosnącej świadomości podatkowej Polaków – tłumaczy doradca podatkowy z e-pity. Jak pokazują dane, rzetelne sprawdzenie deklaracji i jej wysyłka zajmuje często zaledwie kilka minut, a może uchronić nas przed utratą nawet kilku tysięcy złotych zwrotu.
Źródło: Pit.pl
