Minister od spec służb sam potwierdził fake newsa. Powołał się na ABW

W sieci zawrzało po publikacji grafiki o rzekomym spadku aktywności rosyjskich botów, który wyniknąć miał po ukraińskich atakach na rosyjskie serwerownie. Minister Tomasz Siemoniak potwierdził te dane, powołując się na ABW. Szybko okazało się jednak, że popularny wykres to obrazek wygenerowany przez... sztuczną inteligencję.

Minister Tomasz Siemoniak podczas przemówienia. O kontrowersyjnej grafice z AI przeczytasz na SE Superbiz.
Autor: Marek Kudelski/Super Express
  • Politycy bezrefleksyjnie udostępnili grafikę o rzekomym spadku aktywności rosyjskich botów.
  • Wypowiedź ministra Tomasza Siemoniaka o "radykalnym spadku" tej aktywności miała być oparta na podstawie danych ABW.
  • Portal niebezpiecznik.pl ujawnił, że grafika została stworzona przez sztuczną inteligencję.
  • Przeprosiny analityka Jarosława Wolskiego i pytanie Adriana Zandberga o źródła wiedzy ministra.

Skąd wzięła się informacja o spadku aktywności rosyjskich botów?

Wszystko zaczęło się od jednej grafiki, która lotem błyskawicy obiegła polski internet. Wykres sugerował gwałtowny spadek aktywności rosyjskich trolli w sieci. Jako jeden z pierwszych udostępnił go popularny analityk Jarosław Wolski na platformie X. W ślad za nim poszli znani politycy, m.in. europosłowie Koalicji Obywatelskiej: Andrzej Halicki, Magdalena Adamowicz i Dariusz Joński. Ich udostępnienia nadały tej informacji pozory wiarygodności i sprawiły, że dotarła ona do setek tysięcy Polaków.

Prawdziwą rangę nadał sprawie jednak minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak. W poniedziałek, podczas narady rządu Donalda Tuska dotyczącej bezpieczeństwa, oświadczył, że polskie służby mają twarde dane na ten temat. Siemoniak powiedział wprost, że "ABW obserwuje znaczący, radykalny spadek działalności rosyjskich botów w sieci". Dodał, że to "zjawisko światowe po zbombardowaniu trzech centrów danych i wyłączeniu trzech rosyjskich superkomputerów". Wypowiedź ministra, powołującego się na ustalenia Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, wydawała się ostatecznym potwierdzeniem krążącej w sieci rewelacji.

Portal Do Rzeczy podkreślił, że w tym samym czasie wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski studził nastroje. Zaznaczył, że służby obserwują próby szerzenia dezinformacji w związku z ostatnimi atakami w szkołach, a od niedzieli pojawiają się doniesienia dotyczące właśnie aktywności rosyjskich botów. Nikt nie spodziewał się, że te dwa komunikaty, pozornie sprzeczne, łączą się w jedną, kompromitującą historię.

Jak grafika z AI stała się narzędziem dezinformacji?

Gdy emocje brały górę, a informacja o sukcesie polskich służb rozchodziła się po sieci, do akcji wkroczył portal niebezpiecznik.pl, który zdemontował całą tę historię. Okazało się, że rzekomy dowód na spadek aktywności botów to zwykły obrazek wygenerowany przez sztuczną inteligencję. Jego autorem jest, jak ustalili niemieccy dziennikarze, "24-letni steward Frank", który nawet oznaczył swoje dzieło jako wytwór AI. Ten kluczowy szczegół zniknął jednak, gdy polscy politycy zaczęli podawać grafikę dalej, nie wskazując przy tym żadnego źródła.

Cała sytuacja jest podręcznikowym przykładem tego, jak szybko dezinformacja w sieci może zatoczyć szerokie kręgi, docierając nawet na najwyższe szczeble władzy, nawet do ministra odpowiedzialnego za służby specjalne.

Na tym jednak nie koniec. Dziennikarze dotarli do twardych danych, które całkowicie zaprzeczają tezie o "radykalnym spadku". Niemiecki instytut badawczy Cemas, który specjalizuje się w analizie dezinformacji, a także instytut Hasso Plattner i thinktank Polisphere, oficjalnie zdementowały te doniesienia.

Ani aktywność istniejących botów, ani tempo tworzenia nowych nie spadły, jak pokazują dane, które zbieramy – wskazali eksperci, odnosząc się do rzekomego ataku na rosyjskie centra danych.

To stawia w bardzo trudnym świetle słowa ministra Siemoniaka, który mówił o "zjawisku obserwowanym na całym świecie". Jak z przekąsem zauważył portal niebezpiecznik.pl, "na całym świecie" najwyraźniej oznacza bez Niemiec. Wciąż nie wiadomo, na jakich danych opierała się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i czy w ogóle prowadziła w tym zakresie własne analizy.

Politycy przepraszają, ale kluczowe pytania wciąż czekają na odpowiedź

Fala krytyki, jaka wylała się po zdemaskowaniu fałszywki, zmusiła niektórych do refleksji. Analityk Jarosław Wolski, od którego wpisu zaczęło się całe zamieszanie, we wtorek usunął kontrowersyjny post i opublikował przeprosiny.

Niestety mój wpis z dezinformacją zrobił milionowe zasięgi, za co chciałbym raz jeszcze wszystkich czytelników przeprosić. Oczywiście za to, co zrobiłem, biorę pełną odpowiedzialność i zwyczajnie oraz po ludzku jest mi wstyd za to, że was zdezinformowałem - napisał Wolski na platformie X.

Przeprosiny analityka nie kończą jendak sprawy. Wręcz przeciwnie – otwierają pole do zadawania znacznie poważniejszych pytań, które skierowano wprost do członka rządu. Adrian Zandberg, współprzewodniczący Partii Razem, nie krył zdziwienia postawą ministra. To właśnie pytanie posła Zandberga skierowało uwagę na najpoważniejszy aspekt całej sprawy: skąd minister Tomasz Siemoniak czerpał informacje o botach.

W dramie wokół putinowskich botów i statystyk ruchu nurtuje mnie jedno – minister Siemoniak mówił w mediach o radykalnym spadku aktywności botów postujących takie treści. Skąd wziął te informacje? Bo jednak wierzyć mi się nie chce, że źródłem był randomowy obrazek na Twitterku – zapytał lider Razem.

Pytanie pozostaje wciąż otwarte i niezwykle ważne. Czy minister koordynujący służby specjalne, opierając się na danych ABW, potwierdził informację, której źródłem była przypadkowa grafika z AI? Czy też polskie służby dysponują własnymi analizami, które – zupełnie przypadkiem – dały takie same wyniki jak fałszywy wykres? Na razie ani ministerstwo, ani Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie odniosły się do tych wątpliwości. A afera z rosyjskimi botami, które zniknęły tylko na obrazku, stała się gorzką lekcją na temat tego, jak łatwo w dzisiejszych czasach paść ofiarą dezinformacji. Nawet na najwyższych szczeblach władzy.

KIERWIŃSKI: Rosja wchodzi na nowy poziom wojny hybrydowej z całą Europą
Pamiętasz kultowe teksty Adasia Miauczyńskiego? Prawdziwy fan "Dnia Świra" bez problemu zdobędzie komplet punktów!
Pytanie 1 z 10
Uzupełnił cytat: "Ja nawet... płuczę po myciu zębów"

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki