Morawiecki otrzymał ostrzeżenie przed Banasiem. "Oczyszczenia KAS z ludzi powiązanych z mafią VAT"

2019-11-18 16:50 ŁT
Banaś się nie poddaje
Autor: EAST NEWS Banaś się nie poddaje

Premier Mateusz Morawiecki otrzymywał ostrzeżenia od urzędników resortu finansów o potrzebie „oczyszczenia KAS z ludzi powiązanych z mafią VAT-u i paliwową”. W tym kontekście wymieniali nazwisko ówczesnego szefa resortu Mariana Banasia i jego zastępcę Piotra Dziedzica - informuje "Radio Zet".

Dyrektorzy z Ministerstwa Finansów i KAS w liście do premiera Mateusza Morawieckiego ostrzegali przed działalnością Mariana Banasia i wiceministra finansów Piotra Dziedzica - ujawnił reporter "Radia Zet" Mariusz Gierszewski.

ZOBACZ TEŻ: Przez 30-krotność składek ZUS posłowie nie obejrzą meczu Polaków

Jak czytamy w serwisie internetowym radia, autorzy raportu ostrzegali, że ojciec chrzestny dziecka wiceministra finansów Piotra Dziedzica jest związany ze spółkami występującymi w jednym z największych śledztw dotyczących mafii paliwowej. Kierownictwo resortu stanowczo odrzuca te zarzuty i uważa to za pomówienia. Piotr Dziedzic był sprawdzany na tę okoliczność przez ABW. 

Dokument powstał w październiku br. w odpowiedzi na artykuł "Rzeczpospolitej" - "Przestępczy skandal w resorcie finansów". Jego autor był jednym z wicedyrektorów Ministerstwa Finansów na podstawie informacji byłego kierownika działu operacyjnego Urzędu Kontroli Skarbowej w Warszawie. - Autorzy opisują działającą w kraju i za granicą grupę przestępczą, która miała wyłudzić z budżetu państwa na nielegalnym handlu paliwami 500 milionów złotych. Z grupą mają być związani byli wysocy oficerowie WSI, UOP, BOR i policji, były wiceprezes jednej z państwowych spółek energetycznych, znany ekspert podatkowy i członek mafii pruszkowskiej - podaje "Radio Zet".

SPRAWDŹ RÓWNIEŻ: Emeryci żegnają się z waloryzacją! 500 plus i wyższe pensje kosztem emerytur

Wiadomo, że szokujący raport trafił do kierownictwa MF, ale czy zapoznał się z nim szef rządu? To pozostaje niewiadomą. Z trzech sygnalistów, jeden został odwołany ze stanowiska 31 października br. Z kolei pozostała dwójka na początku listopada tego roku trafiła dywanik kierownictwa resortu, gdzie wycofali się ze swoich oskarżeń.

Sprawa może mieć swój finał w sądzie, gdyż do prokuratury i ABW trafiło ze strony resortu zawiadomienie w sprawie ujawnienia informacji niejawnych. Z kolei jak nieoficjalnie podaje "RZ", wiceminister Dziedzic zamierza też złożyć sprawę w sądzie z powództwa cywilnego.

Źródło: "Radio Zet"