- Deregulacja jest potrzebna, ale obecne rozwiązania są niewystarczające i często prowadzą do nadregulacji.
- Prawniczka Agata Kotwica-Stefańska z Marianski Group wskazuje, że prawo powinno być przewidywalne, proporcjonalne i egzekwowalne.
- Branże takie jak budownictwo i sektory regulowane cierpią na nadmiarze przepisów.
- Kto ostatecznie traci na nadregulacjach i niestabilnym prawie? Odpowiedź znajdziesz w artykule!
Czy z punktu widzenia biznesu deregulacja działa? Adwokat Agata Kotwica-Stefańska z Marianski Group zwraca uwagę, że jest ona bardzo potrzebna i pożądana, ale powinna być systemowa.
Na dzień dzisiejszy mamy wycinki, które w całym systemie w dalszym ciągu są poddane deregulacji - to jest kropla w morzu potrzeb. Oczywiście wchodzą w życie przepisy deregualcyjne i to jest bardzo pozytywne, ale za nimi wchodzą znowu regulacje, które zmuszają przedsiębiorców do dodatkowych działań, dodatkowo ich obciążają - mówi Agata Kotwica-Stefańska z Marianski Group.
Jak tłumaczy, mimo że wchodzą w życie przepisy deregulacyjne, to za nimi idzie nadregulacja, więc finalnie, w ogólnym rozrachunku, przepisów jest za dużo - z punktu widzenia przedsiębiorców.
Prawo powinno być przede wszystkim przewidywalne, proporcjonalne i egzekwowalne, żeby działało. Jeżeli brakuje którejkolwiek z tych cech, to nie będzie działać, albo będzie to ze zbyt dużym obciążeniem - zaznacza adwokat.
W których branżach regulacje nie nadążają za biznesową rzeczywistością? Agata Kotwica-Stefańska mówi o dwóch - budownictwie, w którym sama budowa danej inwestycji jest często krótsza niż zbieranie dokumentacji i odbiór oraz o branżach regulowanych.
Pamiętajmy, że jeżeli mamy na jakieś produkty popyt i ograniczamy podaż, to ta podaż w dalszym ciągu będzie, tylko konsument będzie poszukiwał jej na innym, mniej regulowanym rynku - podkreśla Kotwica-Stefańska w rozmowie z Super Biznesem.
Zaznacza, że finalnie na nadregulacjach traci budżet państwa, czyli my wszyscy.
Każda regulacja, która nie jest przewidywalna, proporcjonalna i egzekwowalna, powoduje, że te pieniądze "uciekają". Miejsce, w którym środowisko biznesu jest niestabilne, sprawia, że przedsiębiorca poszuka innego, bardziej stabilnego. Bo planując inwestycje, myślimy długofalowo. Dlatego przedsiębiorca wybierze środowisko stabilne, nawet jeśli u nas jest ono korzystniejsze.
Jak mówi adwokat, zmienianie prawa z miesiąca na miesiąc, bez dłuższego vacatio legis, tworzy niestabilne środowisko dla przedsiębiorców.