Spis treści
Państwo w przebraniu firmy. Jak powstała najpotężniejsza korporacja?
Wszystko zaczęło się na samym końcu 1600 roku, kiedy słynna królowa Anglii Elżbieta I Wielka wydała dekret powołujący do życia nową spółkę. Królestwo Anglii, po pokonaniu hiszpańskiej Wielkiej Armady, chciało w końcu na poważnie wejść do gry o handel z Dalekim Wschodem i przełamać dominację Hiszpanów i Portugalczyków.
Pod koniec XVI wieku wieści o bajecznych bogactwach Wschodu rozgrzewały wyobraźnię angielskich kupców. Przejęcie hiszpańskiego statku z ładunkiem wartym połowę rocznych dochodów królestwa tylko podsyciło apetyty. Celem było zebranie kapitału na dalekie i ryzykowne wyprawy handlowe. Portal wielkahistoria.pl opisuje sytuację, że grupa londyńskich przedsiębiorców, na czele z doświadczonym kupcem Thomasem Smythe'em, postanowiła działać. Tak narodziła się Angielska, a później Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska.
Na papierze była to firma handlowa, która miała konkurować z podobnymi tworami z Holandii czy Francji. W praktyce jednak bardzo szybko stała się czymś znacznie większym. To nie był zwykły biznes. Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska uzyskała prawo do bicia własnej monety, utrzymywania potężnej prywatnej armii i zawierania międzynarodowych traktatów, stając się w praktyce państwem w państwie.
Pierwsza wyprawa z 1601 roku okazała się spektakularnym sukcesem. Cztery okręty wróciły z ładunkiem przypraw o wartości miliona funtów, co było astronomiczną kwotą. Zyski sięgały nawet 170 procent. To był dopiero początek.
Przełomem, który umocnił jej pozycję, była transformacja w spółkę akcyjną około 1670 roku. W tamtych czasach to była prawdziwie rewolucyjna idea. Akcje Kompanii stały się zbywalne, co stworzyło płynny rynek i przyciągnęło ogromny kapitał, zwłaszcza że finansowym centrum Europy stawał się wtedy Londyn. Dzięki temu firma zyskała niemal nieograniczone środki na ekspansję.
Firma handlowa na usługach imperializmu
Początkowo Kompania skupiała się na handlu i zakładaniu faktorii. Szybko jednak okazało się, że aby chronić swoje interesy i pokonać konkurencję – głównie Portugalczyków – potrzebna jest siła. Po wygranej bitwie morskiej pod Suvali w 1612 roku Anglicy zaimponowali lokalnemu władcy i uzyskali zgodę na założenie stałej faktorii handlowej. To był przełom, który otworzył im drogę do Indii na następne 300 lat. Kluczowe punkty powstały w Indiach – w Madrasie, Bombaju, a przede wszystkim w Kalkucie. To właśnie to miasto, założone przez przedstawiciela Kompanii, stało się jej centrum administracyjnym w Azji. Jednak handel to jedno, a realna władza to drugie. Przełom nastąpił w połowie XVIII wieku.
Wszystko zmieniła bitwa pod Plassey w 1757 roku. Wojska Kompanii, dowodzone przez Roberta Clive’a, pokonały znacznie liczniejsze siły lokalnego władcy Bengalu. Po tym zwycięstwie korporacja osadziła na tronie przyjaznego sobie władcę, a kilka lat później sama przejęła tam administrację. To był moment, w którym firma handlowa zaczęła realnie rządzić. Twórcą potęgi Brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej w Indiach był Warren Hastings, który jako gubernator Bengalu zreformował jej struktury i zwiększył roczne dochody z 3 do 5 milionów funtów. W efekcie korporacja stała się de facto władcą subkontynentu.
Prywatna armia Kompanii wkrótce liczyła ponad 67 tysięcy żołnierzy, a jej wpływy polityczne w Londynie były tak duże, że co trzeci poseł w parlamencie był jej akcjonariuszem.
Kompania nie ograniczała się tylko do Indii. Kiedy Chiny próbowały zablokować import opium, którym firma zalewała ich rynek, Brytyjczycy odpowiedzieli siłą. Doprowadziło to do dwóch wojen opiumowych, które Chiny przegrały. Korporacja używała swojej armii także w Zatoce Perskiej, niszcząc porty lokalnych szejków, którzy próbowali nakładać na nią opłaty. To pokazuje, że najpotężniejsza korporacja w historii nie wahała się używać siły militarnej do ochrony swoich interesów, działając jak suwerenne mocarstwo.
Obserwatorgospodarczy.pl podał bardzo ciekawe, ale i szokujące dane, wedle których Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska w osiemnastym stuleciu zatrudniała w Londynie zaledwie... 35 pracowników, ale w zenicie swej potęgi posiadała armię nawet do 260 tys. żołnierzy, bo było dwukrotnością całej ówczesnej armii brytyjskiej!
XVIII-wieczny bailout
Portal money.pl przypomina, że u szczytu potęgi, na przełomie XVIII i XIX wieku, Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska generowała wpływy na poziomie niemal 15,5 miliona funtów rocznie, co było astronomiczną kwotą. Jednak jej rosnąca siła i niemal całkowita niezależność zaczęły coraz bardziej niepokoić brytyjski rząd w Londynie. Korporacja, która stała się państwem, wymykała się spod kontroli i generowała coraz więcej problemów politycznych.
Brutalna eksploatacja Bengalu doprowadziła w latach 70. XVIII wieku do potwornej klęski głodu, w której zginęło 10 milionów ludzi. To z kolei wywołało kryzys gospodarczy i firma, uważana za największą na świecie, stanęła na krawędzi bankructwa. Rząd brytyjski uznał jednak, że jest „zbyt duża, by upaść” i udzielił jej pomocy. Ceną za ratunek było jednak stopniowe ograniczanie jej niezależności.
Co ciekawe, próba ratowania Kompanii miała nieoczekiwane skutki po drugiej stronie globu. Ustawa pozwalająca jej sprzedawać herbatę w amerykańskich koloniach bez podatku doprowadziła do słynnej „herbatki bostońskiej” i stała się jedną z przyczyn rewolucji, która doprowadziła do powstania Stanów Zjednoczonych.
Ustawa regulacyjna
W 1773 roku kłopoty Kompanii zmusiły brytyjski parlament do interwencji przez tzw. Ustawę Regulacyjną.
Ustawa z XVIII wieku wprowadziła kluczowe rozróżnienie: ziemie zdobyte w drodze traktatów mogły przypaść Koronie, ale te podbite siłą stawały się prywatną własnością Kompanii. To dawało jej niemal nieograniczoną władzę w zamorskich posiadłościach, czyniąc z niej coś znacznie więcej niż tylko firmę handlową. Bezprawnik.pl wskazuje, że na jej czele stał gubernator, którego dziś bez wahania nazwalibyśmy prezesem zarządu (CEO). Wspierał go trybunał dyrektorów, czyli odpowiednik dzisiejszego zarządu. Co najważniejsze, dyrektorzy odpowiadali wyłącznie przed radą właścicieli, która pełniła funkcję rady nadzorczej, pilnującej interesów udziałowców.
Ta struktura była jak na swoje czasy niezwykle nowoczesna i efektywna. Zapewniała jasny podział obowiązków i hierarchię, pozwalając na sprawne zarządzanie gigantycznym przedsięwzięciem rozciągającym się na dwóch kontynentach. Struktura ta do złudzenia przypominała dzisiejsze spółki kapitałowe, z tą różnicą, że decyzje zarządu mogły oznaczać rozpoczęcie wojny, a nie tylko wprowadzenie nowego produktu na rynek.
Atrybuty przysługujące suwerennemu państwu, tj. możliwość prowadzenia wojen, posiadanie własnej armii i waluty oraz niemal pełna kontrola nad zdobytymi ziemiami – sprawiały, że Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska była w praktyce quasi-państwem. Jej zależność od Londynu stawała się coraz bardziej iluzoryczna. Była to samowystarczalna machina do generowania zysków i poszerzania wpływów, dla której biznes i polityka siły były dwiema stronami tej samej monety.
Ostatni akt
Potężny cios nadszedł w epoce napoleońskiej w 1813 roku, kiedy to brytyjski parlament zniósł monopol Kompanii na handel z Indiami. Dwadzieścia lat później, w 1833 roku, to samo stało się z handlem z Chinami. Te dwie decyzje podcięły finansowe skrzydła giganta, pozbawiając go głównego źródła dochodów. Firmie pozostawiono głównie funkcje administracyjne na podbitych terenach.
Ostatecznym gwoździem do trumny okazało się powstanie sipajów w Indiach, które wybuchło w 1857 roku. Ten wielki, krwawo stłumiony bunt pokazał, że najpotężniejsza korporacja świata nie jest już w stanie samodzielnie kontrolować tak ogromnego i niestabilnego terytorium. Dla Londynu był to ostateczny dowód, że model zarządzania Indiami przez prywatną firmę wyczerpał się i stał się zbyt ryzykowny.
Już w 1858 roku rząd brytyjski przejął bezpośrednią kontrolę nad Indiami. 2 sierpnia 1858 roku Westminster przejął posiadłości Kompanii, wojsko i administrację. Kompania istniała jeszcze przez kilkanaście lat jako cień dawnej potęgi, by ostatecznie zostać rozwiązaną w 1874 roku, kończąc niezwykły rozdział w historii globalnego biznesu i kolonializmu.
Jako ciekawostkę należy też podać, że długi Brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej zostały umorzone przez rząd Zjednoczonego Królestwa dopiero... w czasie II wojny światowej.
Źródła: money.pl; wielkahistoria.pl; obserwatorgospodarczy.pl; bezprawnik.pl.