- Rząd planuje podwyżkę akcyzy na alkohol o ok. 15% w 2027 roku.
- Cena półlitrowej butelki wódki wzrośnie o 3,44 zł, podczas gdy piwo zdrożeje tylko o 12-14 groszy.
- Kluczowi urzędnicy Ministerstwa Finansów odpowiedzialni za projekt nowych stawek akcyzy, w tym wiceminister Jarosław Neneman, mieli powiązania z branżą piwną.
- Nierównomierne rozłożenie podwyżek oraz przeszłość urzędników budzą kontrowersje i pytania o konflikt interesów.
Wzrost akcyzy. Ile wyniesie podwyżka cen alkoholu?
Ministerstwo Finansów przedstawiło projekt zmian, który wywołuje ogromne emocje. Chodzi o nowe stawki akcyzy na alkohol. Na pierwszy rzut oka to kolejna podwyżka, jakich było już wiele. Ale kiedy przyjrzeć się szczegółom, widać, że ciężar zmian został rozłożony nierównomiernie. Oznaczają dużą podwyżkę cen alkoholu, ale zdaniem części ekspertów mogą faworyzować jednego z graczy rynkowych.
Nowa akcyza na alkohol ma wzrosnąć o 15%. Jednak przez odmienne sposoby jej naliczania dla różnych trunków, końcowe podwyżki cen będą drastycznie różne. Piwo jest opodatkowane według ekstraktu brzeczki, wino według objętości, a napoje spirytusowe według zawartości alkoholu.
Po zmianach producenci piwa mogą spać spokojnie, za to producenci mocnych alkoholi i cydrów będą mieli powody do zmartwień. Nowe regulacje najmocniej bowiem podniosą ceny mocnych alkoholi i cydru. Cena półlitrowej butelki piwa wzrośnie o zaledwie 12–14 groszy. Jednak cena 100 ml butelki wódki wzrośnie o 69 groszy, a półlitrowej – aż o 3,44 zł.
To jednak nie koniec. Rząd planuje też czterokrotnie podnieść opłatę od tzw. małpek, czyli alkoholi w małych butelkach. To oznacza, że do ceny butelki 100 ml trzeba będzie doliczyć kolejne 3 złote. W efekcie cena butelki wódki o pojemności 100 ml, czyli popularnej „małpki”, może wzrosnąć łącznie o blisko 4 złote. Jednocześnie wyższa akcyza obejmie cydry.
W tej chwili piwo jest najtańszym i najpowszechniej dostępnym alkoholem. Nawet w przygotowanym przez rząd uzasadnieniu nowelizacji ustawy akcyzowej zauważono, że w 2020 roku za przeciętną pensję można było nabyć 1672 piwa jasne pełne (półlitrowe), a w 2024 roku były to już 2103 butelki! A pamiętać jeszcze warto o wszechobecnych piwnych promocjach w stylu "kup 6 a drugie 6 dostaniesz za darmo".
- Prawie 60 proc. alkoholu w Polsce pochodzi z piwa - mówił w programie "Biznes Klasa" Jakub Nowak, właściciel największej firmy winiarskiej w Polsce. Jego zdaniem planowane podwyżki akcyzy to kolejna preferencja dla browarów należących do globalnych koncernów. Potwierdza to raport OECD z lutego 2025 roku, z którego wynika, że piwo odpowiada za 55 proc. spożywanego w Polsce alkoholu.
Kontrowersje wokół nowej akcyzy. Kto zyska, a kto straci?
Głównymi autorami tych propozycji są wiceminister finansów Jarosław Neneman oraz dyrektorka departamentu akcyzowego Edyta Białas-Giejbatow. I to właśnie ich zawodowa przeszłość budzi największe kontrowersje.
Kluczowi urzędnicy odpowiedzialni za kształt nowych przepisów byli w przeszłości związani z branżą, która na tych przepisach może najwięcej zyskać. Zanim Jarosław Neneman objął stanowisko w ministerstwie, prowadził firmę doradczą. Sporządzał raporty i ekspertyzy dotyczące akcyzy, których wnioski były zbieżne z tym, czego od lat domaga się lobby piwne. Część z tych materiałów, jak choćby raport z 2025 roku, tworzył wspólnie z Wojciechem Bronickim reprezentującym Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie. Co ciekawe, Ministerstwo Finansów do dziś nie opublikowało oświadczeń majątkowych wiceministra Nenemana z okresu, gdy świadczył komercyjne usługi dla browarów.
Edyta Białas-Giejbatow, zanim trafiła do resortu, również współpracowała z Wojciechem Bronickim. Prowadzili razem kancelarię doradztwa podatkowego, która w latach 2016–2018 była oficjalnie wpisana do rejestru lobbystów. Argumentacja, jaką dziś posługuje się wiceminister Neneman, jest zbliżona do z postulatów branży piwnej: zrównanie akcyzy dla wszystkich alkoholi rzekomo zaburzy rynek i sprawi, że Polacy zaczną pić więcej wódki.
Wysłaliśmy w tej sprawie pytania do Ministerstwa Finansów, resort nie widzi jednak żadnego konfliktu interesów. – Zmiany w akcyzie dotyczą w równym stopniu wszystkich wyrobów – napojów alkoholowych, stąd nie może być mowy o konflikcie interesów. Zatem w odniesieniu do ww. projektu ustawy nie można mówić o preferencji branży piwnej względem innych napojów alkoholowych. Ponadto założeniem przyjętych rozwiązań jest m.in. ograniczenie dostępności ekonomicznej napojów alkoholowych – odpisał na nasze pytania wydział prasowy Ministerstwa Finansów.
Projekt ustawy skrytykowała nie tylko część producentów, ale też Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. – Tak duże wzrosty stawek podatku akcyzowego powinny być analizowane pod kątem wzrostu cen produktów końcowych, który przełoży się na dalszy spadek spożycia napojów alkoholowych z legalnych źródeł odnotowywany w ostatnich latach. Spadek ten wpłynie natomiast na obniżenie produkcji napojów alkoholowych, obniżając wykorzystanie płodów rolnych od polskich rolników do produkcji napojów alkoholowych, w szczególności zbóż, ziemniaków, chmielu oraz owoców – argumentuje resort w udostępnionym nam oświadczeniu. Dodaje, że to zmiany na „nienotowaną dotąd skalę”.
– Projektowane podwyżki stawek akcyzy nie odbiegają (z wyjątkiem stawki na cydr o obj. alkoholu do 5 proc.) od zaproponowanych w projekcie ustawy o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz niektórych innych ustaw [...], w związku z czym nie można zgodzić się ze stwierdzeniem, że są to podwyżki na nienotowaną dotąd skalę – odpisało nam tymczasem resort finansów.