- Obniżka maksymalnej ceny benzyny 95 do 7,01 zł i 98 do 7,83 zł.
- Podwyżka maksymalnej ceny oleju napędowego do 8,05 zł.
- Zmiany w ramach rządowego pakietu "Ceny Paliwa Niżej" (CPN).
- Finansowanie programu z nowego, 60-procentowego podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych.
- Kara do 1 mln zł za sprzedaż paliwa powyżej ceny maksymalnej.
Nowe maksymalne ceny paliw na czwartek. Co tanieje, a co drożeje?
Kierowcy, którzy w czwartek podjadą na stacje benzynowe, mogą być zaskoczeni. Zgodnie z najnowszym obwieszczeniem Ministra Energii, zmieniają się maksymalne ceny paliw. Dobra wiadomość jest dla właścicieli aut z silnikami benzynowymi – za tankowanie zapłacą mniej. Zła dla tych, którzy jeżdżą na dieslu, bo dla nich cena pójdzie w górę.
Jak to wygląda w konkretnych liczbach? Od czwartku litr benzyny 95 nie będzie mógł kosztować więcej niż 7,01 zł. To o 10 groszy mniej niż w środę. Jeszcze większa obniżka dotyczy benzyny 98 – jej cena maksymalna spada z 8,01 zł do 7,83 zł za litr.
Niestety, w tym samym czasie olej napędowy drożeje. Jego maksymalna cena rośnie z 7,98 zł do 8,05 zł za litr. To oznacza, że po raz pierwszy od dłuższego czasu diesel będzie oficjalnie droższy od benzyny 98.
Rząd Donalda Tuska kolejne obwieszczenie w sprawie maksymalnych cen paliw ma opublikować 15 października i wtedy poznamy stawki obowiązujące od piątku.
Pakiet CPN
Te codzienne zmiany przy dystrybutorach to nie przypadek. Są one częścią większego planu rządu Donalda Tuska, znanego jako pakiet "Ceny Paliwa Niżej" (CPN). To już trzecia odsłona tego programu, którego cel jest prosty: chronić portfele kierowców przed gwałtownymi skokami cen na stacjach. Mechanizm opiera się na ogłaszaniu przez Ministra Energii maksymalnych stawek, których właściciele stacji nie mogą przekroczyć.
Stacje paliw muszą bardzo poważnie traktować rządowe wytyczne. Kara za niestosowanie się do ogłoszonych maksymalnych cen paliw może wynieść nawet 1 milion złotych. To potężny bat, który ma zapewnić, że paliwo nigdzie nie będzie sprzedawane drożej, niż ustalił to rząd.
Nowy podatek dla koncernów
Pytanie, które od razu się nasuwa, brzmi: skąd rząd bierze pieniądze na takie regulacje? Odpowiedź jest w nowej ustawie, która wprowadza specjalny podatek dla firm paliwowych. W skrócie: koncerny, które w obecnej sytuacji zarabiają ponadprzeciętnie, będą musiały podzielić się częścią swoich zysków z państwem.
Mechanizm jest dość precyzyjny. Ustawa wprowadza 60-procentowy podatek od tzw. nadwyżkowych zysków. Chodzi o zyski, które firmy osiągną od marca 2026 do końca marca 2027 roku. Podstawą do obliczenia podatku będzie nadwyżka przychodów, która przekracza historyczną marżę z 2025 roku, powiększoną o 20%. Mówiąc prościej: jeśli koncern zarabiał na paliwie określoną kwotę w 2025 roku, teraz rząd pozwala mu zarobić o 20% więcej. Każda złotówka zarobiona powyżej tego progu zostanie obłożona 60-procentowym podatkiem.
Cały Pakiet CPN, który ma utrzymać w ryzach ceny paliw dla kierowców, będzie kosztował budżet około 5 miliardów złotych do końca 2026 roku. To właśnie te pieniądze mają pochodzić z nowej daniny. Warto też pamiętać, że to już trzecia odsłona tego programu. Pierwsza została wprowadzona pod koniec marca w odpowiedzi na rosnące ceny ropy naftowej po wybuchu wojny USA i Izraela z Iranem. Wtedy czasowo obniżono VAT i akcyzę. Druga edycja, bez obniżki akcyzy, obowiązywała w wakacje.