Spis treści
Nowe zasady już od środy
Od 12 sierpnia zaczyna być stosowane unijne rozporządzenie dotyczące opakowań i odpadów opakowaniowych. Nowe przepisy obejmą docelowo praktycznie wszystkie rodzaje opakowań używanych na unijnym rynku.
Najważniejsza zmiana na początek dotyczy substancji z grupy PFAS, czyli tzw. wiecznych chemikaliów. To związki, które bardzo trudno rozkładają się w środowisku.
PFAS są stosowane m.in. dlatego, że zwiększają odporność materiałów na wilgoć i tłuszcz. Można je znaleźć w niektórych opakowaniach mających kontakt z żywnością.
Pizza i fast food pod lupą
Nowe przepisy obejmą m.in. pudełka na pizzę, opakowania fast foodów, pojemniki na jedzenie na wynos czy papier do pieczenia.
Jeżeli stężenie PFAS w takim opakowaniu będzie równe lub wyższe od określonego unijnego limitu, nie będzie ono mogło być wprowadzane do obrotu.
Nie oznacza to jednak, że sklepy i restauracje od środy mają wyrzucić wszystkie opakowania.
Komisja Europejska uspokaja, że przedsiębiorcy nie muszą natychmiast zmieniać swoich produktów, a żaden produkt nie powinien być automatycznie wycofywany z rynku tylko z powodu nowych przepisów.
W początkowym okresie organy państw członkowskich mają przede wszystkim współpracować z przedsiębiorcami i pomagać im dostosować się do nowych wymogów, zamiast od razu karać za niezgodności.
Koniec małych saszetek i hotelowych buteleczek
Prawdziwa rewolucja dla konsumentów nadejdzie jednak dopiero 1 stycznia 2030 r.
Wtedy z rynku mają zniknąć niektóre opakowania jednorazowe. Chodzi m.in. o małe saszetki na ketchup, sosy, dżemy czy zabielacz do kawy.
Zmiany obejmą także niewielkie butelki z szamponami i żelami do mycia używane w hotelach.
Zakazane będą również niektóre jednorazowe folie służące do grupowania produktów w sklepach oraz opakowania na owoce i warzywa o masie poniżej 1,5 kg.
Powód jest prosty: zdaniem UE tego typu opakowania generują ogromne ilości trudnych do zagospodarowania odpadów.
Koniec wielkich kartonów pełnych powietrza
Na celowniku znalazły się również przesyłki z zakupami internetowymi.
Od 2030 r. w opakowaniach zbiorczych, transportowych i wykorzystywanych w e-handlu pusta przestrzeń nie będzie mogła stanowić więcej niż połowy objętości opakowania.
W praktyce oznacza to koniec sytuacji, w której zamawiamy niewielki produkt, a kurier przynosi ogromny karton wypchany folią i papierem.
Jeżeli zawartość zajmuje połowę pudełka, będzie to maksymalna dopuszczalna ilość pustej przestrzeni.
Własny pojemnik bez dodatkowej opłaty
Zmiany będą wchodzić etapami.
Już w 2027 r. konsumenci powinni mieć możliwość korzystania z własnych opakowań przy zakupie jedzenia na wynos bez dodatkowych opłat.
Rok później, w 2028 r., pojawią się z kolei ujednolicone informacje o materiale, z którego wykonano opakowanie. Mają znaleźć się na etykietach i ułatwić prawidłowe sortowanie śmieci.
Producenci zapłacą za odpady
Nowe przepisy mocniej obciążają także producentów opakowań. Mają oni odpowiadać za cały cykl życia opakowania – również za gospodarowanie nim, gdy stanie się odpadem.
Ich rozszerzona odpowiedzialność producencka ma obejmować koszty zbiórki, sortowania i recyklingu. Firmy mają też być zachęcane finansowo do projektowania opakowań, które łatwiej ponownie wykorzystać lub poddać recyklingowi.
Mniej śmieci do 2040 roku
Unia wyznaczyła również konkretne cele dla państw członkowskich.
Do 2030 r. ilość odpadów opakowaniowych przypadających na jednego mieszkańca ma być o 5 proc. mniejsza niż w 2018 r.
W 2035 r. redukcja ma wynieść już 10 proc., a w 2040 r. – 15 proc.
Czy nowe przepisy rzeczywiście ograniczą ilość śmieci? To okaże się w kolejnych latach. Jedno jest pewne: unijna rewolucja opakowaniowa dopiero się zaczyna.
Polecany artykuł: