Spis treści
W ofercie pracy dla informatyka nie było błędu
Ta wiadomość wywołała wielkie poruszenie nie tylko wśród specjalistów branży IT czy ekspertów od rynku pracy. Jest również szeroko komentowana przez internautów w mediach społecznościowych. Chodzi o nietypową ofertę pracy dla informatyka za niecałe 2 tys. zł. netto. Wiele osób zastanawiało się czy w ogłoszeniu nie ma błędu.
Oferty pracy dla programistów z takim uposażeniem są obecnie w branży IT rzadkością, a stawki rynkowe dla takich specjalistów są znacznie wyższe. Na ogłoszenia poniżej 10 tys. zł brutto w ogóle nie ma odzewu. Sprawdziliśmy, błędu w ogłoszeniu nie było.
Wysokie kwalifikacje zawodowe za mniej niż 2 tys. zł netto
Sprawa wygląda tak. Elbląskie Centrum Usług Społecznych ogłosiło nabór na informatyka. Praca na pół etatu, wynagrodzenie wynosi 2 435 zł brutto. Gdy odliczymy składki na ZUS i ubezpieczenie zdrowotne zostanie kwota 1 912 zł netto.
Jeszcze większym zaskoczeniem jest długa lista oczekiwań, jakie stawia pracodawca. Od kandydatów oczekuje kompetencji administratora, grafika, fotografa, dźwiękowca czy specjalisty od cyberbezpieczeństwa. Na tym jednak nie koniec. Trzeba też mieć certyfikaty ze szkoleń.
Internauci nie odpuścili, gdyż oferta z niskim wynagrodzeniem zbulwersowała wiele osób. Wiele osób stwierdziło, że nie spełnia wymagań. „Super okazja dla specjalisty” – zaznaczali z ironią. Były też liczne wpisy o pracy dla fachowców za przysłowiową miskę ryżu.
Niskie stawki wynagrodzenia irytują pracowników
To kolejna z ofert, które odbiegają od rynkowych stawek. W lutym tego roku sieć obiegła wiadomość o ofercie pracy dla fizyka z tytułem doktora w instytucie Polskiej Akademii Nauk. Wybitny specjalista z długą listą oczekiwań miałby zarabiać 4806 zł brutto – czyli najniższą krajową. Wielu naukowców wyraziło wówczas swoje oburzenie. Wskazywali m.in. na wyższe wynagrodzenia za pracę w marketach bez konieczności ukończenia studiów.
Okazuje się jednak, że takich ofert zatrudnienia w różnych branżach za najniższą krajową jest multum. Można je spotkać niemal na każdym kroku. Znajdują się zarówno na słupach ogłoszeniowych, witrynach sklepów, osiedlowych bazarach, jak i w punktach usługowych.
Gros tych ogłoszeń jest w popularnych serwisach internetowych oferujących pracę. Część pracodawców oferuje najniższą krajową, czyli 4806 zł brutto, inni zaokrąglają kwotę wynagrodzenia do 5 tys. zł brutto, co na umowie o pracę daje około 3600 zł do ręki.
Ogłoszenia o pracę bez odzewu kandydatów
„To stanowczo zbyt niskie wynagrodzenie” - odpowiadają kandydaci poszukujący pracy. Często zdarza się, że na takie ogłoszenie nikt nie odpowiada. Jeżeli ktoś już zainteresuje się ofertą za 5 tys. zł brutto, to najczęściej o pracę zapytają studenci lub pracownicy ze Wschodu. Jak twierdzą nasi rozmówcy, taka pensja nie wystarczy na życie w dużym mieście. Znacznie więcej kosztuje wynajęcie pokoju, zakupy żywności, kosmetyków czy ubrań.
Jak zaznaczają eksperci od rynku pracy kwota 5 czy nawet 6 tysięcy złotych brutto nie robi już takiego wrażenia, szczególnie na ludziach młodych. Widać to w statystykach. Z raportu „Niedobór talentów” ManpowerGroup wynika, że 57 proc. polskich pracodawców ma kłopot z obsadą wakatów.
Nietypowe rozwiązanie - zamiana kwoty brutto na netto
Częściowym rozwiązaniem jest zamiana wynagrodzenia 5 tys. zł brutto na kwotę 5 tys. zł netto. Kto z przedsiębiorców skorzystał z takiego rozwiązania znacznie szybciej znalazł kandydatów do pracy. Inni narzekają na notoryczne trudności z rekrutacją.
Osoby poszukujące pracy często zastanawiają się skąd taka różnica w oferowanych zarobkach. Często słyszą, że przeciętne wynagrodzenie jest znacznie wyższe, niż to z czym się spotykają szukając pracy. Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego średnia pensja w sektorze przedsiębiorstw wyniosła w lutym 9135,69 zł brutto. Aby tyle zarobić, wiele osób decyduje się na drugą pracę, najczęściej po godzinach lub w weekendy.
Polecany artykuł: