- Stopa oszczędności Polaków wzrosła w III kw. 2025 r. do 10,2%, osiągając najwyższy poziom od 2020 r., co jest 3. największym wzrostem w UE.
- Wzrost oszczędności wynika z rosnących realnych wynagrodzeń, odbudowy poduszki finansowej po inflacji i wysokich realnych stóp procentowych.
- Mimo wzrostu, polska stopa oszczędności (10,2%) jest wciąż niższa od średniej unijnej (14,6%), głównie z powodu niższych dochodów i mniejszej popularności długoterminowego oszczędzania.
- Polacy preferują proste i płynne formy oszczędzania (depozyty, gotówka), co sugeruje ostrożnościowy charakter gromadzenia środków, a nie długoterminowe inwestycje.
Stopa oszczędności Polaków najwyższa od lat. Co to oznacza?
Z najnowszych danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE) wynika, że Polacy odkładają coraz więcej pieniędzy. Wskaźnik, który to obrazuje, czyli stopa oszczędności, wzrósł w trzecim kwartale ubiegłego roku do 10,2 proc. To najwyższy poziom od 2020 roku. Co więcej, pod względem tempa wzrostu oszczędności znaleźliśmy się w unijnej czołówce. Z wynikiem 0,6 pkt. proc. wzrostu kwartał do kwartału zajęliśmy trzecie miejsce w całej UE. Szybciej od nas swoje oszczędności pomnażali tylko Włosi i Węgrzy.
Ale czym właściwie jest ta stopa oszczędności? Mówiąc najprościej, to ta część naszych dochodów, która zostaje w portfelu po opłaceniu wszystkich bieżących wydatków. Ekonomiści PIE wyjaśniają to bardziej precyzyjnie. Jak tłumaczą eksperci, stopa oszczędności Polaków obrazuje, „jaka część dochodów gospodarstw domowych nie została wydana na bieżące potrzeby”. W statystykach uwzględnia się nie tylko pieniądze odłożone na konto, ale też zmiany w środkach gromadzonych na przyszłe emerytury.
Polecany artykuł:
Dlaczego odkładamy więcej pieniędzy niż wcześniej?
Skąd ten nagły przypływ gotówki na naszych kontach? Eksperci PIE wskazują na kilka kluczowych powodów. Wyjaśnijmy to po kolei.
Po pierwsze, w naszych portfelach zostaje więcej pieniędzy. Dzieje się tak, ponieważ po raz pierwszy od dłuższego czasu pensje rosną szybciej niż inflacja. To tzw. realny wzrost wynagrodzeń. Skoro ceny nie galopują już tak jak rok czy dwa lata temu, a na konto wpływa więcej, łatwiej jest odłożyć jakąś kwotę na później.
Po drugie, Polacy wciąż odbudowują swoje „poduszki finansowe”, które mocno uszczupliła wysoka inflacja w poprzednich latach. Gdy wszystko drożało z miesiąca na miesiąc, wiele osób musiało sięgać po oszczędności, by związać koniec z końcem. Teraz, gdy sytuacja się uspokoiła, staramy się te zapasy uzupełnić. To także reakcja na wciąż dużą niepewność gospodarczą – wolimy mieć bufor na czarną godzinę.
Po trzecie, oszczędzanie po prostu zaczęło się bardziej opłacać. Głównym motorem napędowym wzrostu oszczędności Polaków jest więc nie tylko poprawa sytuacji materialnej, ale także pojawienie się dodatnich realnych stóp procentowych. Oznacza to, że oprocentowanie lokat czy kont oszczędnościowych jest w końcu wyższe niż inflacja. Pieniądze trzymane w banku nie tracą już na wartości, a nawet przynoszą niewielki, ale realny zysk.
Jak podsumowują analitycy PIE: „Wzrost skłonności do odkładania środków wynika m.in. z utrzymującego się wzrostu realnych wynagrodzeń oraz odbudowy poduszki finansowej po okresie wysokiej inflacji w poprzednich latach, a także w odpowiedzi na wysoki poziom niepewności gospodarczej”.
Jak wypadamy na tle Europy i w co lokujemy pieniądze?
Choć nasze oszczędności rosną, to na tle reszty Unii Europejskiej wciąż mamy sporo do nadrobienia. Podczas gdy u nas stopa oszczędności wynosi 10,2 proc., średnia dla całej UE to 14,6 proc. Różnica jest więc spora i wynosi aż 4,4 pkt. proc. Liderami w odkładaniu pieniędzy są Niemcy (19,6 proc.), Węgrzy (18,4 proc.) oraz Francuzi i Czesi (po 18 proc.).