Od prośby do montażu. Niezwykły początek historii
Na początku lutego influencer znany jako Wulgarny Gracz w luźnej wiadomości do InPostu zapytał o możliwość postawienia automatu paczkowego w jego rodzinnym Grzymalinie na Dolnym Śląsku. Sam autor inicjatywy traktował to bardziej jako żart. Był przekonany, że firma zignoruje jego prośbę. W końcu Grzymalin to niewielka wieś, a w okolicy, w sąsiednich miejscowościach, działają już inne maszyny. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Ku jego ogromnemu zaskoczeniu, pewnego dnia we wsi pojawiła się ekipa montażowa, która faktycznie zainstalowała Paczkomat w Grzymalinie. Widok ten skłonił go do żartobliwego komentarza, w którym stwierdził, że z taką skutecznością „powinien być tu sołtysem!”. Nie wiedział jeszcze, że to dopiero początek.
Historia mogłaby się skończyć na montażu maszyny, ale wtedy wkroczył internet. Sprawa błyskawicznie nabrała ogromnego rozgłosu, a posty na ten temat dotarły do kilku milionów odbiorców. Akcja zaczęła żyć własnym życiem, stając się podręcznikowym przykładem wiralowego marketingu, który... nie był zaplanowany.
Polecany artykuł:
W sieci natychmiast pojawili się eksperci od wizerunku, którzy zaczęli analizować sytuację. Wielu z nich przypisywało zarówno marce InPost, jak i samemu influencerowi, genialną i misternie utkaną strategię. Prawda okazała się jednak znacznie prostsza i bardziej autentyczna. Sam autor przyznał, że jego początkowy wpis był całkowicie spontaniczny, a cała akcja z Paczkomatem w Grzymalinie przerosła jego najśmielsze oczekiwania.
Polecany artykuł:
InPost idzie za ciosem. Wyzwanie i wyjątkowy finał
Firma InPost, która słynie z błyskotliwej i nieszablonowej komunikacji, doskonale wiedziała, że ma w rękach marketingowe złoto. Zamiast pozwolić, by temat ucichł, postanowiła pójść za ciosem i jeszcze bardziej zaangażować społeczność, która tak żywiołowo zareagowała na historię z Grzymalina. To był podręcznikowy przykład, jak skuteczny może być marketing InPostu, oparty na szybkiej reakcji i autentycznym dialogu z klientami.
Firma rzuciła w mediach społecznościowych proste, ale chwytliwe wyzwanie. Obiecała, że jeśli post na ten temat zdobędzie 15 tysięcy polubień, maszyna w Grzymalinie zyska swojego unikalnego patrona.
– 15 000 polubień pod tym postem i Paczkomat w Grzymalinie otrzyma swojego patrona – napisano w poście.
Reakcja internautów była natychmiastowa. Wymaganą liczbę polubień zebrano w zaledwie godzinę, a licznik szybko przekroczył kilkadziesiąt tysięcy. Droga do wyjątkowego finału tej historii stała otworem. Sam influencer wykorzystał swoje pięć minut w najlepszy możliwy sposób – zamiast promować siebie, opublikował obszerny wpis, w którym opowiedział o swojej rodzinnej miejscowości, zachęcając do jej odkrywania.
Wielki finał nastąpił 19 lutego. InPost dotrzymał słowa w najbardziej kreatywny sposób. Twórca całego zamieszania mógł wreszcie ogłosić zwycięstwo, z dumą informując swoich fanów, że „InPost dowiózł! Grzymalin ma jedyny rozmarynowy Paczkomat na świecie”.
źrodło: Instalki.pl, Facebook