- Ceny węgla wzrosły o prawie 100% w ciągu roku, co oznacza, że ogrzewanie domu węglem może kosztować nawet 12 tys. zł rocznie.
- Polskie górnictwo pokrywa jedynie 1,5-2 mln ton z 8 mln ton rocznego zapotrzebowania na węgiel opałowy, co zmusza do importu z odległych krajów.
- Ekspert górniczy przewiduje, że ceny węgla nie spadną, a wielu rodzin nie będzie stać na ogrzewanie, co grozi ubóstwem energetycznym.
- Pomimo rosnącego zapotrzebowania na energię, odnawialne źródła pokrywają jedynie niewielką część potrzeb, a przyszłość energetyczna Polski zależy od węgla, którego zasoby kurczą się
Szokujące koszty ogrzewania węglem. Ile zapłaci polska rodzina?
Nadchodzący sezon grzewczy może okazać się finansowym ciosem dla wielu polskich gospodarstw domowych. Jak alarmuje na łamach portalu wnp.pl Jerzy Markowski, ekspert górniczy i były wiceminister gospodarki, ceny opału osiągają dawno nienotowane poziomy. Jego zdaniem coraz więcej osób po prostu nie będzie stać na zapewnienie sobie komfortu cieplnego. Ekspert oszacował, że przeciętna rodzina ogrzewająca dom węglem zużywa w sezonie od 4 do 6 ton paliwa, co przy obecnej cenie przekraczającej 2 tys. zł za tonę oznacza wydatki sięgające około 12 tys. zł. Co gorsza, perspektywy nie napawają optymizmem. Markowski stanowczo stwierdził, że "nie ma co liczyć na spadek cen".
Dlaczego ceny węgla są tak wysokie? Polska uzależniona od importu
Główną przyczyną gwałtownego wzrostu kosztów jest ogromna luka między krajowym wydobyciem a realnym zapotrzebowaniem. Jerzy Markowski zwraca uwagę, że polski rynek węgla opałowego potrzebuje rocznie około 8 mln ton surowca. Tymczasem krajowe górnictwo jest w stanie dostarczyć zaledwie 1,5–2 mln ton. Tę różnicę musimy uzupełniać drogim importem. "Skutek jest taki, że palimy węglem z Kolumbii i z Kazachstanu. Przy okazji palimy węglem o prawie 100 proc. droższym, niż było to rok temu, a może nawet jeszcze trzy miesiące temu" – podkreślił ekspert, cytowany przez portal wnp.pl. Ta zależność od zewnętrznych dostawców bezpośrednio przekłada się na rekordowo wysoką cenę węgla na składach i w portfelach Polaków.
Czy grozi nam ubóstwo energetyczne? Ekspert ostrzega przed przyszłością
Problem wysokich cen węgla to tylko część większego obrazu, który rysuje ekspert. Rekordowe zapotrzebowanie na moc w Krajowym Systemie Elektroenergetycznym, które 9 stycznia przekroczyło 29,2 GW, obnażyło słabość odnawialnych źródeł energii w szczytowych momentach. Podczas gdy energetyka odnawialna dostarczała wówczas ok. 6,5 GW mocy, elektrownie na węgiel kamienny i brunatny musiały wygenerować ponad 17 GW. Według Markowskiego, to dowód na to, że polska energetyka wciąż stoi na węglu, a ograniczanie jego roli może mieć poważne konsekwencje. "To jest kierunek na ubóstwo energetyczne z punktu widzenia niezdolności do wyprodukowania energii" – przyznał Jerzy Markowski w rozmowie przytaczanej przez wnp.pl, dodając, że zjawisko to będzie jeszcze mocniej odczuwalne po 2027 r., gdy ograniczona zostanie praca kopalń węgla brunatnego. Oznacza to, że w kolejnych latach bezpieczeństwo energetyczne kraju i stabilność cen mogą być jeszcze bardziej zagrożone.
Polecany artykuł:
