- Orlen dementuje doniesienia o tańszej sprzedaży paliwa Ukrainie, podkreślając, że porównanie cen detalicznych w Polsce z cenami eksportowymi netto jest błędne.
- Kluczowa różnica wynika z faktu, że ceny eksportowe nie zawierają polskich podatków i opłat, które stanowią znaczną część ceny paliwa na krajowych stacjach.
- Koncern twierdzi, że po odliczeniu podatków, krajowa cena hurtowa była niższa niż cena paliwa eksportowanego do Ukrainy, a sprzedaż ta jest komercyjna i zyskowna.
- W 2025 roku Orlen dostarczył Ukrainie ponad 2,43 mld litrów paliw (m.in. diesel, benzyna) o wartości 7,16 mld zł, co wywołało medialne kontrowersje.
Burza w sieci po publikacji danych. Skąd wzięły się zarzuty o tanie paliwo dla Ukrainy?
Wszystko zaczęło się od wpisu w mediach społecznościowych, który wywołał prawdziwą lawinę komentarzy i pytań o politykę cenową państwowego giganta. Sprawa dotyczy danych za 2025 rok, które wskazują na rzekomo bardzo niskie ceny paliw sprzedawanych przez Orlen naszemu wschodniemu sąsiadowi.
Sprawa wybuchła po tym, jak dziennikarz Piotr Nisztor opublikował w serwisie X wyliczenia dotyczące sprzedaży paliwa dla Ukrainy przez Grupę Orlen w 2025 roku. Zgodnie z jego informacjami, w ubiegłym roku koncern dostarczył na Ukrainę ponad 2,43 mld litrów oleju napędowego o łącznej wartości 7,16 mld zł. Prosta matematyka dała wynik: średnia cena za litr wyniosła około 2,94 zł. Ta kwota, zestawiona z cenami na polskich stacjach paliw, które w tym samym czasie były znacznie wyższe, stała się podstawą do oskarżeń o sprzedaż paliwa po zaniżonych stawkach.
Polecany artykuł:
Orlen wyjaśnia: Porównywanie tych cen to błąd i manipulacja
Orlen nie czekał długo z odpowiedzią. Koncern wprost nazywa takie zestawienie manipulacją, która prowadzi do całkowicie błędnych wniosków. Gdzie leży problem? W fundamentalnej różnicy między ceną eksportową a tą, którą widzimy na pylonach przy dystrybutorach.
Mówiąc prościej: cena 2,94 zł, o której mowa, to cena netto, czyli bez żadnych podatków i opłat, które obowiązują na rynku krajowym. Z kolei cena na stacji w Polsce to cena brutto, w której zawarte są m.in. podatek VAT, akcyza, opłata paliwowa i emisyjna. Te wszystkie obciążenia stanowią znaczną część ostatecznej kwoty, jaką płaci kierowca.
Błędne wnioski, które pojawiły się w przestrzeni publicznej, wynikają z zastosowania niewłaściwych punktów odniesienia. Sednem tej manipulacji jest zestawienie ceny eksportowej netto z krajową ceną paliwa zawierającą podatki i inne obciążenia fiskalne – przekazał Orlen w komunikacie dla redakcji money.pl.Orlen podkreśla, że kluczowym błędem jest zestawianie eksportowej ceny netto (bez podatków) z krajową ceną detaliczną, która zawiera wszystkie obciążenia fiskalne, co w naturalny sposób zawyża jej wartość. Przy eksporcie towarów poza Unię Europejską, a takim jest sprzedaż na Ukrainę, po prostu nie nalicza się krajowych podatków.
Sprzedaż paliw na rynek ukraiński ma charakter w pełni komercyjny i jest realizowana na zasadach rynkowych. ORLEN na tej sprzedaży zarabia — jak na każdej działalności handlowej tego rodzaju – podkreśliła spółka.