Wojna podbija ceny paliw w Niemczech
Za nagłe podwyżki odpowiada przede wszystkim napięta sytuacja na świecie. Od 28 lutego, kiedy rozpoczął się konflikt USA i Izraela z Iranem, ceny surowców energetycznych wyraźnie poszły w górę. Efekt? Droższe paliwo na stacjach – i to niemal z dnia na dzień.Od początku wojny:
- benzyna E10 podrożała o ok. 26 centów,
- diesel aż o ok. 43 centy.
Według danych niemieckiego automobilklubu ADAC, w poniedziałek średnia cena benzyny E10 przekroczyła 2 euro za litr, a diesel kosztował już około 2,17 euro. We wtorek rano było jeszcze drożej – odpowiednio 2,09 euro i 2,23 euro za litr.
Pięć firm trzyma rynek w garści
„Die Zeit” wskazuje jednak, że sama sytuacja geopolityczna nie tłumaczy wszystkiego. Niemiecki rynek paliw jest mocno skoncentrowany – pięć wielkich koncernów kontroluje jednocześnie rafinerie, handel hurtowy i sieci stacji.Eksperci mówią wprost o problemie oligopolu. Firmy nie muszą nawet zawierać formalnych porozumień, by zachowywać się jak kartel. W efekcie konkurencja jest ograniczona, a nowym graczom bardzo trudno wejść na rynek.
Obniżka podatków? Już raz się nie udało
W Niemczech znów wraca pomysł obniżenia podatków na paliwo. Problem w tym, że podobny eksperyment już był. W 2022 r. rząd wydał na taką ulgę około 3,4 mld euro.Część ekspertów uważa jednak, że spora część tych pieniędzy nie trafiła do kierowców, lecz została przejęta przez sektor naftowy w postaci wyższych marż.
Rekordy jeszcze przed nami?
Dzisiejsze ceny są bardzo zbliżone do tych z pierwszych miesięcy po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 r. Do historycznych rekordów wciąż jednak trochę brakuje.
Najdrożej w historii było:
- 10 marca 2022 r. – diesel 2,32 euro za litr,
- 14 marca 2022 r. – benzyna E10 2,20 euro za litr.
Jeśli napięcia na świecie nie opadną, niemieccy kierowcy mogą jednak wkrótce zobaczyć na dystrybutorach jeszcze wyższe liczby. A to oznacza jedno – paliwowy rachunek będzie bolał coraz bardziej.
