Patologia w policji. Narkotyki musi mieć każdy

2018-05-12 18:08 Wojciech Boratyński
policja interwencja kontrola radar
Autor: Tomasz Matuszkiewicz policja interwencja kontrola radar

W każdej pracy ważna jest statystyka. To według niej rozlicza przełożony i „na papierze" widzi, kto zasługuje na pochwałę, a kto na naganę. Podobnie jest, niestety, w policji. Funkcjonariusze rozliczani są ze swojej skuteczności, co powoduje, że patologia rośnie. Znane powiedzenie „pokaż mi człowieka, a znajdę na niego paragraf" zdaje się być jak najbardziej aktualne.

To nie dzieje się w filmie Patryka Vegi czy Władysława Pasikowskiego. Polska policja funkcjonuje jak korporacja, gdzie najważniejsze są wyniki, a nie jakość pracy i satysfakcja klienta, w tym przypadku, obywateli. Statystyki są pompowane sztucznie, byle tylko zadowolić przełożonych. Narkotyki musi mieć niemal każdy.

- Najważniejsze jest uzyskanie tzw. mierników i progów satysfakcji. Jeśli to nie zniknie, to wciąż będziemy mieć do czynienia z tą patologią – przestrzegał ponad pół roku temu Rafał Jankowski, przewodniczący ZG NSZZ Policjantów. Twierdził, że jest minimum substancji psychoaktywnych jakie musi ujawnić każdy funkcjonariusz. Teraz znajduje to potwierdzenie na piśmie.

ZOBACZ: Skandalicznie niskie podwyżki dla policji! [WIDEO]

- W przypadku nie ujawnienia narkotyków za daną dobę polecam sporządzić notatkę służbową, w której należy wskazać sposób zadaniowania i rozliczenia ze służby funkcjonariuszy, podjęte czynności zmierzające do zrealizowania polecenia – czytamy w oficjalnym piśmie od komendanta miejskiego policji w Wałbrzychu, nadkom. Rafała Siczka (choć, wedle Biuletynu Informacji Prasowej nadkomisarz jest dokładnie zastępcą komendanta miejskiego).

Wiadomość przekazał nam Patryk Tomaszewski, działacz społeczny, który wielokrotnie ujawniał już patologię w polskiej policji. Potwierdzenie przesłanej przez Tomaszewskiego wiadomości znajdujemy u informatorów Superbiz.pl

PRZECZYTAJ TAKŻE: Prawdziwa twarz policji – agresja, bezsilność i brak perspektyw

- Ja sam tego nie robiłem, ale słyszałem i raz widziałem, jak przy zatrzymaniu kogoś z proszkiem (prawdopodobnie amfetamina/kokaina – przyp. red.) lub trawą (marihuana – przyp. red.) kolega trochę odsypywał tak, że jak potem będziemy spisywać bogu ducha winnego człowieka, to się okaże, że ma przy sobie gramy (narkotyki – przyp. red.) - tłumaczy mi Sławek, policjant z woj. mazowieckiego.

W taki właśnie sposób każdy może stać się posiadaczem bądź dilerem narkotykowym. Byle tylko statystyka się zgadzała.