Spis treści
Szok na stacjach paliw. Co się stało z cenami we wrześniu?
Pierwsze dni września 2026 roku przyniosły prawdziwy szok dla polskich kierowców. Kto podjechał na stację, mógł tylko z niedowierzaniem patrzeć na pylon z cenami. Średnia cena benzyny E10 skoczyła do 7,63 zł za litr, a oleju napędowego aż do 8,39 zł. Dla wielu osób to kwoty zaporowe.
Skąd tak gwałtowna zmiana? Głównym powodem jest decyzja rządu Donalda Tuska, który od 1 września przywrócił pełną, 23-procentową stawkę VAT na wybrane paliwa. Wcześniejsza, obniżona taryfa przestała obowiązywać. W efekcie, w porównaniu z końcem sierpnia, litr benzyny podrożał średnio o 1,06 zł, a litr diesla o 1,03 zł.
Tak drastyczne podwyżki sprawiły, że ceny paliw we wrześniu 2026 roku osiągnęły poziomy niewidziane od dawna. Zapowiedź końca taniego tankowania wywołała ogromne poruszenie. W ostatni dzień sierpnia Polacy masowo ruszyli na stacje, żeby zatankować „na zapas”. Tworzyły się gigantyczne kolejki, a na części obiektów paliwa po prostu na chwilę zabrakło.
Prognoza cen paliw: benzyna po 8 zł coraz bliżej
Niestety, obecne wysokie ceny to dopiero początek złych wiadomości dla kierowców. Analitycy rynku paliw są zgodni: będzie jeszcze drożej. Powodem są gwałtowne podwyżki na krajowym rynku hurtowym, które rafinerie dopiero zaczynają przerzucać na właścicieli stacji benzynowych. A ci, rzecz jasna, przerzucą je na nas.
Jakich cen możemy się spodziewać w najbliższym tygodniu? Prognozy portalu e-petrol.pl są bezlitosne.
- Benzyna E10: 7,83-7,99 zł/l
- Olej napędowy (diesel): 8,79-8,87 zł/l
- Autogaz (LPG): 2,90-2,99 zł/l
Analitycy portalu e-petrol.pl nie mają złudzeń – to nie koniec podwyżek cen paliw, a psychologiczna granica 8 zł za litr benzyny może zostać przekroczona już w najbliższych dniach. W przypadku diesla sytuacja wygląda jeszcze gorzej. Jeśli te prognozy się sprawdzą, za litr oleju napędowego zapłacimy niemal 9 złotych. To kwoty, które mogą poważnie nadszarpnąć nie tylko domowe budżety, ale też finanse wielu firm transportowych.
Dlaczego paliwa tak drożeją? Nie tylko VAT jest winny
Choć podwyżka VAT jest głównym i najbardziej odczuwalnym ciosem dla kierowców, to niejedyny powód, dla którego płacimy tak dużo. Równolegle na światowych rynkach rozgrywa się dramat, który bezpośrednio przekłada się na ceny w polskich rafineriach, a w konsekwencji – na stacjach. Mówiąc wprost, drożeje sam surowiec i jego obróbka.
Cena ropy naftowej na giełdach już dawno przekroczyła 90 dolarów za baryłkę i nic nie wskazuje na to, by miała spaść. To jednak dopiero początek. W Polsce hurtowe ceny paliw osiągnęły poziomy nienotowane od lat. Po raz pierwszy od 2022 roku metr sześcienny benzyny 95 kosztuje w hurcie ponad 6300 zł, a diesla – ponad 7000 zł. To gigantyczne wzrosty, które oznaczają, że paliwo jest drogie, jeszcze zanim trafi na stację i zostanie obłożone podatkami.
Co napędza te wzrosty? To kumulacja kilku problemów:
- Napięcia geopolityczne: Sytuacja w rejonie Zatoki Perskiej, kluczowej dla transportu ropy, jest niestabilna. Spór między Iranem a Omanem o kontrolę nad cieśniną Ormuz budzi niepokój na rynkach.
- Rekordowe marże rafineryjne: W Europie rafinerie zarabiają na przerobie ropy najwięcej od historycznego rekordu z czerwca 2022 roku. To efekt m.in. ataków na rafinerie na Bliskim Wschodzie i w Rosji oraz niskich zapasów paliw w europejskich hubach.
- Problemy logistyczne: Niski stan wód na rzece Ren, kluczowym szlaku transportowym w Europie, utrudnia i podraża dostawy surowca barkami.
Na gwałtowne podwyżki cen paliw wpływa więc także sytuacja na rynkach światowych, gdzie niestabilność polityczna i problemy logistyczne windują ceny ropy i koszty jej przetwarzania. Podsumowując, na portfele kierowców uderza idealna burza: decyzja rządu Donalda Tuska o podwyżce VAT zbiegła się w czasie z problemami na globalnych rynkach. Niestety, nic nie wskazuje na to, by sytuacja miała się szybko poprawić, a benzyna po 8 zł staje się nową, bolesną rzeczywistością.