- System finansowania dróg, oparty na opłatach paliwowych, załamuje się przez rosnącą liczbę samochodów elektrycznych, które nie płacą za paliwo, tworząc miliardowe luki w budżetach.
- W odpowiedzi na ten problem, kraje takie jak Islandia (od 2026 r.) i Wielka Brytania (po 2025 r.) wprowadzają lub planują wprowadzić podatek od przejechanego kilometra dla wszystkich pojazdów.
- Pionierska Islandia już teraz pobiera ok. 20 groszy za kilometr, a Szwajcaria rozważa wprowadzenie podobnego podatku od 2030 roku.
- Polska również będzie musiała znaleźć rozwiązanie, wzorując się na krajach takich jak Norwegia, która likwiduje przywileje dla elektryków, aby załatać lukę budżetową i stworzyć nowy, sprawiedliwy system
Dlaczego stary system finansowania dróg się rozpada?
Przez lata model był prosty: im więcej jeździłeś, tym częściej tankowałeś, a w cenie każdego litra paliwa zawarta była opłata paliwowa na utrzymanie dróg. System działał automatycznie i sprawiedliwie, dopóki na drogach królowały silniki spalinowe. Pojawienie się samochodów elektrycznych zburzyło ten porządek. Właściciel „elektryka” korzysta z dróg tak samo, jak każdy inny kierowca, ale omija system finansowania, bo nie tankuje paliwa - pisze Interia. Początkowo problem był marginalny, ale dziś, gdy udział aut na prąd rośnie lawinowo, w budżetach państw powstaje miliardowa dziura. Choć to samochody elektryczne są katalizatorem zmian, to konsekwencje finansowe w postaci nowego podatku odczują wszyscy kierowcy, niezależnie od napędu w ich aucie.
Podatek od kilometra – ile wynosi i kto już go wprowadził?
Rządy w Europie przestają udawać, że problemu nie ma i sięgają po rozwiązanie, które jeszcze niedawno wydawało się fantazją – opłatę za przejechany dystans. W czołówce państw wdrażających zmiany jest Islandia. Tamtejszy rząd zdecydował, że od 2026 roku każdy właściciel pojazdu, bez wyjątku, będzie musiał raz w roku zgłosić stan licznika i zapłacić podatek od przebiegu. Jak podaje Interia, pionierska Islandia już teraz pobiera opłatę w wysokości ok. 20 groszy za kilometr, a od 2026 roku system obejmie wszystkie pojazdy.
Według portalu, podobną, dwuetapową ścieżkę obiera Wielka Brytania. Od 2025 roku kończy z ulgami w podatku drogowym (VED) dla elektryków, a w drugiej połowie dekady planuje wdrożyć system „pay per mile”. O rewolucji fiskalnej otwarcie mówi też Szwajcaria, gdzie o wprowadzeniu podatku od kilometra od 2030 roku zadecydować ma ogólnokrajowe referendum.
Jaka przyszłość czeka Polskę? Alternatywne rozwiązania
Dziś w Polsce temat może wydawać się odległy, ale to tylko kwestia czasu. Jak donosi Interia, wystarczy spojrzeć na Norwegię, światowego lidera elektromobilności, by zobaczyć alternatywny scenariusz. Tam na razie nie wprowadzono podatku od kilometra. Zamiast tego rząd systematycznie likwiduje przywileje dla aut na prąd: przywraca VAT, znosi zniżki na parkingach, promach i płatnych drogach. Efekt jest ten sam – rosną koszty eksploatacji, a system staje się bardziej sprawiedliwy. Niezależnie od wybranej metody, cel jest jeden: załatanie luki budżetowej. Podatek od kilometra nie jest więc karą dla posiadaczy aut na prąd, lecz próbą stworzenia nowego, uniwersalnego systemu w sytuacji, gdy stary model finansowania dróg definitywnie dojeżdża do ściany.
Polecany artykuł:
