Połówkowe tylko z nazwy. Wybory do Kongresu USA to dla Trumpa gra o wszystko

2026-11-02 10:55

Nadchodzące wybory w USA 2026 mogą wstrząsnąć amerykańską sceną polityczną. Prezydent Donald Trump ryzykuje utratę kontroli nad Kongresem, a wszystko przez rosnące koszty życia i wysokie ceny benzyny. Amerykanie pójdą do urn już we wtorek, 3 listopada.

Stawka wyborów w USA. Dlaczego są tak ważne dla prezydenta Donalda Trumpa?

Już we wtorek, 3 listopada, Amerykanie zdecydują o politycznej przyszłości swojego kraju na najbliższe dwa lata. Chociaż wtorek jest do pewnego stopnia umowną datą, ponieważ w USA wybory są rozciągnięte w czasie, szczególnie tam, gdzie można głosować pocztą. W niektórych stanach głosowanie tak naprawdę trwa już od wielu dni. Same wybory w połowie kadencji, nazywane za oceanem midterms, to tradycyjnie rodzaj testu popularności dla urzędującego prezydenta. Tym razem jednak stawka jest wyjątkowo wysoka.

Do wzięcia jest 435 miejsc w Izbie Reprezentantów oraz 35 ze 100 foteli w Senacie. Obecnie w obu izbach rządzi Partia Republikańska, co daje prezydentowi Trumpowi pełną kontrolę nad procesem legislacyjnym. Sondaże wskazują jednak, że wybory mogą zakończyć tę dominację, co znacząco utrudniłoby prezydentowi rządzenie. Na tym jednak nie koniec: jeśli większość przejmą Demokraci, dostaną do ręki nowe narzędzia kontroli administracji prezydenta, takie jak dostęp do dokumentów i przesłuchania przed komisjami. Utrata większości choćby w jednej izbie to dla Białego Domu scenariusz, którego za wszelką cenę chce uniknąć.

Co wpływa na niezadowolenie wyborców w USA?

Głównym problemem, z którym mierzy się Partia Republikańska, nie są wcale polityczne spory, a zawartość portfeli zwykłych Amerykanów. Wyborcy coraz mocniej odczuwają skutki inflacji i wysokich kosztów życia. Mówiąc wprost: wielu ludziom żyje się trudniej niż jeszcze kilka lat temu.

Jak zauważa John Fortier, ekspert z konserwatywnego think tanku American Enterprise Institute (AEI), gwoździem do trumny mogą okazać się ceny paliw. Wojna z Iranem podbiła ceny ropy naftowej, co przełożyło się na kwoty, które Amerykanie widzą na dystrybutorach. A to działa na wyobraźnię.

Oczywiście cena benzyny jest tylko jednym z elementów odczuwalnej inflacji, ale jest jej najbardziej widocznym przejawem. Ludzie regularnie jeżdżą samochodami, widzą ceny na stacjach benzynowych. I zaczynają wyobrażać sobie alternatywny scenariusz: gdyby nie było wojny, być może ceny byłyby niższe. John Fortier, American Enterprise Institute.

Fortier przypomina też, że historia jest przeciwko urzędującemu prezydentowi. W ciągu ostatnich 150 lat partia rządząca w Białym Domu traciła mandaty w Izbie Reprezentantów niemal w każdych wyborach połówkowych.

Przewidywania Fortiera są jasne: jest duża szansa, że po wtorkowych wyborach prezydent Donald Trump straci większość przynajmniej w jednej izbie Kongresu. A to całkowicie zmienia zasady gry w Waszyngtonie. Przejęcie przez Demokratów nawet samej Izby Reprezentantów oznacza, że będą mogli skutecznie blokować większość inicjatyw ustawodawczych Białego Domu.

Co w praktyce oznaczałaby wygrana Demokratów?

  • Blokowanie ustaw: Opozycja zyskałaby możliwość wetowania projektów ustaw proponowanych przez Republikanów.
  • Kontrola i dochodzenia: Demokraci przejęliby kontrolę nad kluczowymi komisjami, co pozwoliłoby im wszczynać dochodzenia w sprawie działań administracji prezydenta Donalda Trumpa.
  • Paraliż nominacji: Gdyby Demokraci zdobyli również Senat (co jest mniej prawdopodobne, ale wciąż możliwe), prezydent miałby ogromne problemy z zatwierdzaniem swoich kandydatów na sędziów federalnych, w tym do Sądu Najwyższego, oraz na wysokie stanowiska w rządzie.

Taka sytuacja mogłaby prowadzić do powtórki z przeszłości, czyli przeciągających się sporów o budżet państwa i kolejnych tzw. shutdownów – czasowego zamknięcia części agencji federalnych z powodu braku finansowania. Jeśli Donald Trump straci Kongres, jego prezydentura na ostatnie dwa lata może zamienić się w nieustanną walkę z politycznymi przeciwnikami i legislacyjny paraliż.

Wśród najbardziej radykalnych Demokratów pojawiają się też głosy o impeachmencie, czyli postawieniu prezydenta w stan oskarżenia. Choć Izba Reprezentantów mogłaby to przegłosować zwykłą większością, to do usunięcia Donalda Trumpa z urzędu potrzeba aż dwóch trzecich głosów w Senacie, co zdaniem ekspertów jest scenariuszem czysto teoretycznym. Bardziej realne jest to, że prezydent zachowa swoje uprawnienia w polityce zagranicznej i możliwość wydawania rozporządzeń wykonawczych, ale jego wpływ na sprawy krajowe zostanie drastycznie ograniczony.

Gdzie rozstrzygną się losy wyborów? Polityczna mapa USA zmienia się

Najbardziej zacięta rywalizacja o miejsca w Senacie toczy się w Karolinie Północnej i Ohio, gdzie Demokraci mają największe szanse na odebranie mandatów Republikanom. Uważnie obserwowane są również Teksas, Iowa, Kansas i Alaska. W tych tradycyjnie republikańskich stanach kandydaci Demokratów mają szansę na niespodziankę, choć droga do przejęcia większości w Senacie pozostaje trudna.

Oczy analityków będą zwrócone szczególnie na Teksas, tradycyjnie "czerwony" stan, gdzie wygrana Demokratów w jakimkolwiek wyścigu byłaby dużą niespodzianką. Ciekawie jest też na Alasce, gdzie o fotel bije się dwóch kandydatów tej samej partii o... tym samym nazwisku. Jak ujawnił niedawno "New York Times", ten drugi miał w czasie przygotowań do startu wsparcie ludzi ze sztabu demokratów. Donald Trump już zapowiedział, że jeśli dotychczasowy, republikański senator nie wygra, rozważy unieważnienie wyników.

Z kolei o losach Izby Reprezentantów mogą zdecydować pojedyncze okręgi m.in. w Pensylwanii, Wirginii, na Florydzie i w Ohio, gdzie rywalizacja jest szczególnie wyrównana.

Polityczna mapa USA zmienia się nie tylko dlatego, że nawet republikańskie stany cierpią z powodu polityki Trumpa, ale też dlatego, że w ostatnich latach obie partie wpływały na granice okręgów wyborczych tak, żeby ułatwić swoim kandydatom wygraną.

Amerykanie wybiorą także gubernatorów

Równolegle z wyborami do Kongresu, w 36 stanach odbędą się wybory gubernatorów. Obecnie Republikanie rządzą w 26 stanach, a Demokraci w 24. Szczególnie uważnie obserwowana jest rywalizacja m.in. w Arizonie, Michigan, Georgii, Wisconsin, Nevadzie i Ohio. Gubernatorzy mają znaczący wpływ na politykę swoich stanów, m.in. w zakresie edukacji, ochrony zdrowia i bezpieczeństwa. Wyniki tych głosowań będą więc miały znaczenie nie tylko dla lokalnej polityki, ale również dla przyszłej rywalizacji o władzę w Waszyngtonie.

Mogą też odgrywać ważną rolę w ustalaniu granic okręgów wyborczych oraz w certyfikacji wyników prezydenckich, które odbędą się już za dwa lata. Gdy tylko podliczone zostaną głosy z trwającego właśnie głosowania, w USA rozpocznie się kolejna kampania. Po raz pierwszy od 12 lat, bez udziału Donalda Trumpa, co wcale nie znaczy, że i tak nie zdominuje on jej przebiegu.

Sam Trump apeluje do wyborców, by 3 listopada głosowali tak, jakby to jego nazwisko było na karcie do głosowania. Czy ta strategia przyniesie Republikanom sukces, czy porażkę, będziemy wiedzieć już za kilka dni.

CZY TRUMP JEST MARIONETKĄ PUTINA? Niemczyk: POTRZEBUJEMY NATO, NIE TYLKO USA!
Quiz. Donald Trump: fakty i fake newsy. Sprawdź, czy prezydent USA da się lubić
Pytanie 1 z 10
Zanim został prezydentem, Donald Trump nigdy nie pełnił żadnej funkcji publicznej.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI