Sytuacja nie jest najlepsza, czyli co trapi branżę piwną
Mieszko Musiał, będący również prezesem Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie, nie ukrywa, że kondycja branży jest daleka od ideału. Spadki sprzedaży obserwowane są nieprzerwanie od 2019 roku, co doprowadziło do zniknięcia z rynku "kilku dużych browarów".
Przyczyn tego stanu rzeczy jest kilka. Z jednej strony to demografia – społeczeństwo się starzeje i jest nas coraz mniej. Z drugiej, zmieniają się nawyki, zwłaszcza młodych dorosłych. Jak zauważa prezes: "swoje relacje z alkoholem mają inne niż moje pokolenie czy poprzednie pokolenia". Spadki wynikające z ograniczenia spożycia alkoholu ocenia jako zjawisko pozytywne.
Wysoka akcyza i legislacyjna niepewność
Naturalne trendy to jednak nie wszystko. Branża piwna zmaga się z ogromną presją regulacyjną i podatkową. Mieszko Musiał podkreśla, że akcyza na piwo w Polsce jest trzykrotnie wyższa niż w Niemczech (32 euro w Polsce wobec 9,4 euro w Niemczech) i znacznie wyższa niż w Czechach czy na Słowacji.
Co więcej, na horyzoncie pojawiają się kolejne propozycje, które mogą dodatkowo obciążyć producentów:
- nocna prohibicja,
- zakaz reklamy,
- zakaz promocji,
- zakaz sprzedaży na stacjach benzynowych.
Prezes Musiał zwraca uwagę, że wiele z tych pomysłów uderza głównie w kategorię piwa, podczas gdy inne alkohole, jak popularne "małpki", pozostają nietknięte.
Polecany artykuł:
Czy piwo bezalkoholowe jest ratunkiem dla branży?
Segment piw bezalkoholowych to prawdziwy "fenomen" na polskim rynku, stanowiący już 8% jego wartości. Polska jest tu europejskim potentatem – co dziesiąte piwo bezalkoholowe w Europie pochodzi właśnie z naszego kraju. To produkty naturalne, a na rynku dostępne są już warianty z zerową zawartością alkoholu, cukru i kalorii, co czyni je świetną alternatywą nie tylko dla piw alkoholowych, ale i dla słodzonych napojów.
Niestety, ten dynamiczny rozwój jest zagrożony. "Z jakiegoś powodu (...) jest bardzo mocno ten segment też atakowany" – mówi Musiał, sugerując, że próby podcinania skrzydeł piwom 0% mogą być efektem lobbingu ze strony innych branż.
System kaucyjny po kilku miesiącach. Jakie są problemy?
Branża piwowarska od początku popierała wprowadzenie systemu kaucyjnego. Niestety, zdaniem prezesa, obecny kształt jest "jednym z najdroższych w Europie" i opiera się na zbyt wielu operatorach. Choć z perspektywy konsumenta sytuacja się poprawia i zbiórka opakowań rośnie, to prawdziwe problemy dzieją się "na zapleczu". Chodzi o skomplikowane rozliczenia między operatorami.
Mieszko Musiał obawia się, że wysokie koszty systemu kaucyjnego w końcu znajdą swoje odzwierciedlenie w cenach produktów. Jak stwierdził, "niemożliwe, żeby to nie odbiło się w cenie produktów".
Nie wszystkie zakazy są złe. Ekspert wskazuje, co ma sens
Mimo krytyki wielu regulacji, prezes Carlsberg Polska przyznaje, że niektóre pomysły mają głęboki sens i mogłyby realnie ograniczyć nieodpowiedzialną konsumpcję. Wskazuje tu na dwa konkretne rozwiązania.
- Nocna prohibicja. Jego zdaniem ograniczyłoby to impulsywne zakupy alkoholu w drodze powrotnej z imprezy.
- Ograniczenie promocji z gratisami. Uważa, że oferty typu "kup pięć piw, a pięć dostaniesz gratis" są nieodpowiedzialne i zachęcają do nadmiernego spożycia. "Uważam, że to jest bardzo nieodpowiedzialne" – kwituje.
Polecany artykuł:
Absurdalny pomysł zakazu reklamy. O co w tym chodzi?
Najwięcej kontrowersji budzi jednak pomysł całkowitego zakazu reklamy. Prezes Musiał pyta, co dokładnie miałby on oznaczać – czy znikną lodówki z logo w sklepach, a kluby sportowe i festiwale stracą sponsorów?
Za największy absurd uważa jednak objęcie zakazem reklamy piw bezalkoholowych. To ruch, który uderzyłby w najzdrowszą i najdynamiczniej rozwijającą się część rynku. "I tu już naprawdę wiem, że tu w grę wchodzi poważny lobbing (...) tych, których interesy by to mogło naruszać" – podsumowuje, dając do zrozumienia, kto może stać za kontrowersyjnym pomysłem.