Spis treści
Co pokazuje wskaźnik PMI?
Sierpień 2026 roku przynosi złe wiadomości. Najnowszy wskaźnik PMI dla Polski, opublikowany przez S&P Global, wyniósł w sierpniu 48,3 punktu, co jest wynikiem gorszym niż lipcowe 49 punktów. To już 28. miesiąc z rzędu, kiedy wskaźnik ten znajduje się poniżej progu 50 punktów, co wprost oznacza, że sytuacja w polskim przemyśle się pogarsza, a nie poprawia.
Co to właściwie jest wskaźnik PMI? W dużym skrócie, to jedna liczba, która ma pokazać ogólną kondycję sektora przemysłowego. Oblicza się ją na podstawie pięciu kluczowych elementów: liczby nowych zamówień, wielkości produkcji, poziomu zatrudnienia, czasu dostaw i zapasów. Jeśli wskaźnik jest powyżej 50 punktów – firmy odnotowują wzrost. Jeśli poniżej – mamy do czynienia ze spadkiem.
Sierpniowy odczyt nie tylko jest niski, ale pokazuje też, że tempo spadku przyspieszyło. Jak czytamy w raporcie S&P Global, stało się tak przez „szybsze spadki nowych zamówień oraz produkcji, jak i odnowiony spadek poziomu zatrudnienia”. Mówiąc prościej: firmy produkują mniej, bo mają mniej zamówień, a w efekcie zaczynają zwalniać ludzi.
Dlaczego kondycja polskiego przemysłu się pogarsza?
Głównym winowajcą są problemy, które narastają od miesięcy. Przede wszystkim firmy zmagają się ze słabnącym popytem. Nowych zamówień jest coraz mniej, co bezpośrednio uderza w produkcję. Ale to nie wszystko. Jak wskazuje dyrektor ekonomiczny w S&P Global Trevor Balchin, w sierpniu 2026 roku nasiliły się problemy w łańcuchach dostaw.
Po tym, jak w lipcu pojawiły się oznaki łagodzenia presji w łańcuchach dostaw, w najnowszym badaniu presja ta nasiliła się, a średnie terminy realizacji dostaw wydłużyły się w największym stopniu od ponad czterech lat – wyjaśnia Trevor Balchin.
Oznacza to, że producenci muszą dłużej czekać na niezbędne komponenty i surowce, co paraliżuje ich pracę.
Co ciekawe, dzieje się tak, mimo że firmy kupują mniej. To pokazuje, jak poważne są zakłócenia i niedobory na rynku. Dodatkowo rosną koszty. Inflacja kosztów produkcji wzrosła po raz pierwszy od czterech miesięcy, a firmy znalazły się pod dużą presją. Z jednej strony muszą płacić więcej za materiały, a z drugiej – boją się podnosić ceny swoich produktów, żeby nie stracić klientów. To prosta droga do spadku rentowności.
Co mówią dane GUS? Czy wskaźnik PMI jest wiarygodny?
Choć dane z raportu S&P Global malują ponury obraz, ekonomiści z banku PKO BP podchodzą do nich z rezerwą. Owszem, przyznają, że spadek wskaźnika to „negatywne zaskoczenie”, gorsze od najbardziej pesymistycznych prognoz. Zwracają jednak uwagę na ważny szczegół: ich zdaniem badanie PMI słabo odzwierciedla to, co naprawdę dzieje się w polskich fabrykach.
Dlaczego? Bank wskazuje na twarde dane Głównego Urzędu Statystycznego. Podczas gdy PMI od 28 miesięcy pokazuje kurczenie się sektora, oficjalne dane o produkcji przemysłowej za lipiec 2026 roku pokazały wzrost o 5 proc. w ujęciu rocznym. To ogromna rozbieżność, która każe zastanowić się nad metodologią badania. Według analityków PKO BP, rzeczywisty obraz sektora jest znacznie lepszy, niż sugeruje to wskaźnik PMI, dlatego do nieoczekiwanych wskazań indeksu należy podchodzić sceptycznie.
Mimo wszystko, nawet w pesymistycznym raporcie S&P Global można znaleźć promyk nadziei. Sami producenci, choć narzekają na bieżącą sytuację, patrzą w przyszłość z nieco większym optymizmem niż w poprzednich miesiącach. W ankietach wspominali o nowych kontraktach, planach nadrabiania zaległości i rozszerzaniu oferty.
Podsumowując, kondycja polskiego przemysłu pozostaje niejednoznaczna. Z jednej strony mamy alarmujący wskaźnik PMI, który wskazuje na realne problemy z zamówieniami i dostawami. Z drugiej – bardziej optymistyczne dane GUS i nieśmiałą poprawę nastrojów wśród samych przedsiębiorców. Najbliższe miesiące pokażą, który z tych obrazów jest bliższy prawdy.