Prezydent rozdawał mieszkania współpracownikom! Jest złożone zawiadomienie

2019-05-29 12:05 WSB
Sąd, wyrok, wymiar sprawiedliwości, rozprawa
Autor: Wojciech Jargiło Sąd

Zwykli mieszkańcy na mieszkania przyznawane przez samorządy muszą czekać wiele lat. Są jednak szczęśliwcy, którzy nowe mieszkania otrzymywali nawet w dniu złożenia wniosku. To pracownicy magistratu, spółek i jednostek miejskich, rodziny radnych, pracownicy oświaty oraz służby zdrowia. Wszystko dzięki Damianowi Bartyle, prezydentowi Bytomia.

Jak otrzymać mieszkanie komunalne od władz miasta? Trzeba wypełnić i złożyć odpowiedni wniosek, a następnie czekać, często wiele długich lat. Chyba, że w jakiś sposób zna się prezydenta miasta. Tak przynajmniej było w Bytomiu, kiedy na prezydenckim fotelu zasiadał Damian Bartyla, były polski działacz piłkarski, który choć pomógł miejscowemu klubowi Polonia Bytom awansować z III ligi do ekstraklasy, to prokuratura (gdy był już prezydentem Bytomia) zarzuciła mu udzielenie obietnicy korzyści majątkowej sędziemu piłkarskiemu. Teraz Bartyla znowu jest na celowniku, jednak zarzuty są poważniejsze i nie dotyczą piłki nożnej.

PRZECZYTAJ KONIECZNIE: Ruszyła karuzela nazwisk nowych ministrów. Ile zarabia się na takim stanowisku?

Jak informuje „Dziennik Zachodni”, wewnętrzna kontrola Bytomskich Mieszkań wykazała, że w latach 2013-2018 (prezydentem był od 2012 do 2018 roku) Damian Bartyla przyznał 223 mieszkania komunalne poza kolejnością. W liczącym 700 stron raporcie mieszkania te nazwane są „pulą Prezydenta”.

Bartyla przyznawał lokale nawet osobom zadłużonym, które zalegały z czynszem od kilkunastu do 10 tys. złotych. Przyszli lokatorzy otrzymywali nowe mieszkania nawet w dniu złożenia wniosku czy też po jednym-dwóch dniach, podczas gdy trzy tysiące osób w Bytomiu czeka na mieszkania komunalne nawet kilka lat.

- W wyniku kontroli stwierdzono, że część osób kierowana przez byłego prezydenta Bytomia do zawarcia umów najmu lokali poza kolejnością zajmowała inne lokale gminne, miała zaległości w poprzednio zajmowanych lokalach gminnych, a nawet sprzedawała mieszkania własnościowe po to, by zawrzeć umowy najmu lokalu komunalnego – wyjaśnia „Dziennikowi Zachodniemu” Mariusz Wołosz, aktualny prezydent Bytomia.

Jak Damian Bartyla mógł to robić i nie zwrócić uwagi? Zmienił przepis dotyczący przyznawania mieszkań komunalnych przez miasto poza kolejnością. Usunął punkt zastrzegający, że aby ubiegać się o mieszkanie z zasobów gminy należy co najmniej przez 12 miesięcy na stałe mieszkać w Bytomiu. Nowe przepisy pomijały także limit dziesięciu mieszkań rocznie, które prezydent może przekazać poza kolejnością oraz zapis, w myśl którego mieszkania poza kolejnością przyznać można jedynie w uzasadnionych przypadkach.

NIE UWIERZYSZ! Jadą za posłami do Brukseli. Asystenci zarobią FORTUNĘ

Były prezydent Bytomia sprawy nie komentuje. Komentuje za to aktualny prezydent, który 28 maja 2019 roku złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. W Urzędzie zaś pracuje komisja, która niemal na pewno cofnie chociaż część z decyzji o przyznaniu mieszkania, które wystawiał Bartyla.

W czyje ręce trafiały „szczęśliwe” lokale? „Dziennik Zachodni” podaje, że w „puli Prezydenta” były rodziny radnych, pracownicy Urzędu Miejskiego w Bytomiu, członkowie spółek i miejskich jednostek oraz firm blisko współpracujących z samorządem, pracownicy oświaty, służby zdrowia, jednostek kultury, trenerzy oraz zawodnicy bytomskich klubów sportowych i ich rodziny.