QUIZ PRL. Czy się stoi, czy się leży, trzy tysiące się należy? Tak pracowano w PRL-u
Dzisiaj QUIZ PRL, którym chcielibyśmy sprawdzić waszą wiedzę na temat pracy w czasach PRL-u. Przed nami zaskakujący QUIZ SE o dawno już zapomnianej sprawie, gdy prawo do pracy zapisane było w Konstytucji PRL.
Oficjalnie w PRL nie było bezrobocia. Konstytucja z 1952 roku gwarantowała każdemu obywatelowi prawo — i obowiązek — pracy. Nakaz pracy w PRL wprowadzony ustawą z 7 marca 1950 roku kierował absolwentów szkół wyższych i średnich do wyznaczonych zakładów pracy. W praktyce oznaczało to, że państwo było jedynym pracodawcą i decydowało, kto trafi do fabryki, a kto do urzędu. System nakazów dla cywilów zniesiono w latach 60., choć w służbie zdrowia obowiązywał nadal.
Praca w PRL
Prawda była jednak taka, że zamiast bezrobocia panowało tzw. bezrobocie ukryte. Zakłady pracy zatrudniały znacznie więcej osób, niż wymagała tego produkcja. Robotnicy „odbębniali” godziny, popijali herbatę, palili papierosy i gawędzili. Bumelant — czyli pracownik unikający roboty — stał się wręcz ikoną tamtej epoki. Milicja i zakładowe komórki partyjne teoretycznie tropiły takich nierobów, lecz w praktyce system chronił każdego, kto miał pieczątkę zakładu pracy w dowodzie osobistym.
Zarobki w PRL
Rozpiętość zarobków była w PRL zaskakująco mała. Wykształcenie miało niemal żadnego znaczenia: wykładowca akademicki mógł zarabiać mniej niż traktorzysta, a nauczyciel — mniej niż funkcjonariusz MO. Najlepiej powodziło się partyjnym aparatczykom — sekretarz Komitetu Wojewódzkiego inkasował w 1975 r. blisko 10 tysięcy złotych, podczas gdy przeciętny robotnik — czterokrotnie mniej.
Życie w PRL
Ale czy pieniądze miały sens, skoro na sklepowych półkach stały pustki? Kolejki po mięso, kartki na cukier, uprzywilejowany dostęp dla tych, którzy pracowali „przy towarze” — ekspedientki w mięsnym czy pracownicy Pewexu byli na wagę złota. Zupełnie inną klasę stanowili cinkciarze — spekulanci wymieniający dolary na czarnym rynku, zarabiający niekiedy pięciokrotność średniej pensji. Ten, kto miał dostęp do dewiz, żył w zupełnie innym PRL-u niż reszta społeczeństwa.