Reforma OFE wstrzymana. Rząd PiS chce zabrać Polakom 135 mld zł z ich oszczędności?

2017-09-25 19:12
OFE: to politycy i urzędnicy będą zarządzać naszymi pieniędzmi
Autor: Shutterstock OFE: to politycy i urzędnicy będą zarządzać naszymi pieniędzmi

W ubiegłym roku rząd PiS zapowiedział reformę OFE, która miała polegać na przekazaniu 75 proc. pieniędzy w nich zgromadzonych (ok. 135 mld zł z 180 mld zł łącznie zgromadzonych w OFE) na indywidualne konta emerytalne Polaków (IKZE), a pozostałe 25 proc. miało zasilić Fundusz Rezerw Demograficznych. Jak informuje "Rzeczpospolita", ten scenariusz może się nie spełnić, gdyż coraz więcej osób w rządzie PiS chce, aby cała suma z OFE trafiła do budżetu. Taki zastrzyk pieniędzy wystarczyłby na 7 lat opłacania 500 plus.

- 25 proc. trafi na Fundusz Rezerwy Demograficznej, a 75 proc. na indywidualne konta Polaków, którzy mają dziś swoje rachunki w OFE. Ponadto, co jeszcze ważniejsze, wprowadzimy pracownicze programy kapitałowe, dzięki którym Polacy będą mogli w korzystny sposób odkładać dodatkowe środki na przyszłe emerytury. Korzystne dla pracujących, bo dokładać się będą do nich pracodawcy. Tu wzorem dla nas będzie m.in. brytyjski system Nest - mówi wicepremier i minister finansów oraz rozwoju Mateusz Morawiecki w rozmowie z 300polityka.pl.

Sprawdź koniecznie: Polacy szturmują ZUS. Jak wypełnić wniosek o emeryturę? [KROK PO KROKU]

Zdaniem "Rzeczpospolitej", założenia reformy OFE mogą się zmienić, a póki co, rząd PiS nie kwapi się do likwidacji Otwartych Funduszy Emerytalnych. Jak podaje dziennik, w sierpniu wartość zgromadzonych środków w OFE przekroczyła 180 mld zł. W propozycji wicepremiera Mateusza Morawieckiego, którą przedstawiono w ubiegłym roku, 3/4 tej sumy miał trafić na indywidualne konta emerytalne Polaków.

Pozostałe 25 proc., a więc ok. 45 mld zł – do Funduszu Rezerwy Demograficznej. Przetransferowane na IKZE środki zostałyby jednak zamrożone na okres 2 lat, a potem byłyby odmrażane stopniowo, po 20 proc. rocznie. Pełny dostęp do swoich oszczędności obywatele odzyskaliby dopiero po siedmiu latach.

Przeciwnikami takiej reformy są - wg "Rzeczpospolitej", minister Elżbieta Rafalska oraz Henryk Kowalczyk - szef Komitetu Stałego Rady Ministrów, którzy postulują, aby całą sumę przekazać do zadłużonego ZUS-u.

Warto poznać: Potężne długi emerytów. Rekordzista musi oddać 8,38 mln zł

Jednocześnie reforma OFE zakłada też powstanie Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK). Do PPK zapisany byłby każdy pracownik w Polsce. W ich ramach będzie odkładana składka w wysokości co najmniej 3,5 proc. wynagrodzenia opłacana i przez pracownika, i przez pracodawcę. Plany miały zacząć obowiązywać od połowy 2018 r. Ministerstwo Rozwoju przekonuje w "Rz", że "nie ma planów, by wprowadzić PPK bez likwidacji OFE". Więcej na temat PPK przeczytasz TUTAJ

Zobacz również: Masz dług w ZUS? Od stycznia możesz stracić ubezpieczenie chorobowe

Czytaj też: Polscy emeryci biedują. Większość z nich pobiera emeryturę mniejszą niż minimalna

Sprawdź także: System ZUS przez dwa lata pozwalał wykradać dane użytkowników

 

Źródło: "Rzeczpospolita"

Najnowsze