Samorząd aptekarski blokuje rozwój na rynku aptek

2020-12-29 5:00 hsb
apteka farmaceuta
Autor: National Cancer Institute - Unsplash Kiedy i która apteka otwarta? Plan dyżurów aptek w Iławie na 2021 rok!

W Polsce trwa spór dotyczący kształtu regulacji rynku aptecznego. Jedna strona jest za rynkiem otwartym, konkurencyjnym i propacjenckim. Druga forsuje model rynku zamkniętego i skoncentrowanego na realizacji interesów wąskiej grupy farmaceutów. W ostatnich latach prawodawca przychylał się do tej drugiej koncepcji, a rezultaty, które osiągał były odwrotne do zamierzonych.

Najlepszym przykładem jest program „apteka dla aptekarza”, który z założenia miał poprawić dostępność aptek we wsiach i małych miasteczkach, a doprowadził do likwidacji ponad tysiąca placówek, czasem jedynych w okolicy. – W większości państw Europy funkcjonuje rynek otwarty, a ten zamknięty stanowi regulacyjną skamielinę z przeszłości. Mam nadzieję, że zmienimy ten kierunek, bo na razie mamy do czynienia ze stopniowym zamykaniem rynku aptecznego w Polsce – ocenia Jakub Bińkowski, Dyrektor Departamentu Prawa i Legislacji Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Coraz większą rolę w polskim systemie aptecznym odgrywa samorząd zawodowy aptekarzy, który chce przejmować rolę regulatora rynku, wykraczając poza swoje kompetencje. Próbom poszerzania zakresu kompetencji samorządu zawodowego zaś towarzyszy zjawisko „drzwi obrotowych” na rynku aptecznym. Polega ono na swobodnym przepływie osób pomiędzy poszczególnymi podmiotami budującymi rynek apteczny. – W wielu krajach, np. w Wielkiej Brytanii czy Holandii, istnieje samorząd zawodowy, ale istnieje też urząd, który ma kompetencje do regulowania rynku. One nie przenikają się wzajemnie. W Polsce też powinniśmy do tego dążyć – postuluje Marcin Piskorski, prezes PharmaNET. – Tymczasem inspektorem farmaceutycznym w Polsce może zostać tylko farmaceuta, a więc członek korporacji, który z tej korporacji wychodzi, a potem do niej wraca. W przypadku innych zawodów czy instytucji nie mamy tak wąskiego zakreślenia. Przykładowo prezesem Urzędu Rejestracji Leków może być farmaceuta bądź lekarz, a minister zdrowia może być ekonomistą. W przypadku Inspekcji Farmaceutycznej także powinno być to poszerzone przynajmniej o pozostałe zawody medyczne.

Zobacz także: Cyfrowa rewolucja dla pacjentów

Pierwsze szczepienia przeciwko COVID w Trójmieście.

Farmaceuta prowadzący aptekę może stać się członkiem organu władz samorządu aptekarskiego, który z kolei dzięki swoim szerokim kompetencjom ma możliwość skutecznego ustanawiania reguł funkcjonowania na rynku. Nic nie stoi na przeszkodzie, by farmaceuta taki w kolejnym kroku objął stanowisko Wojewódzkiego, czy nawet Głównego Inspektora Farmaceutycznego, czyli realizował funkcję nadzoru nad rynkiem. Przepisy stanowią bowiem wprost, że inspektorem farmaceutycznym może być wyłącznie farmaceuta. Po zakończeniu pracy jako Inspektor, farmaceuta może wrócić do funkcjonowania na rynku jako przedsiębiorca prowadzący aptekę. W rezultacie Główny Inspektor Farmaceutyczny może być byłym przedstawicielem władz samorządu aptecznego, a przedstawiciel władz samorządu aptecznego – byłym Inspektorem. Taka sytuacja tworzy swoisty „układ zamknięty”, którego ofiarami stają się i właściciele aptek, dla których organy samorządu nie widzą na rynku miejsca, i pacjenci, dla których zmniejsza się dostępność leków.

Przeczytaj też: Aptekarze franczyzobiorcy w tarapatach

Najnowsze