Sejm podnosi progi PIT. Nowa stawka i niższe podatki dla wielu Polaków

2026-10-23 13:05

Sejm przegłosował kluczowe zmiany w podatkach, które wejdą w życie od 2027 roku. Nowe progi podatkowe i dodatkowa stawka 24 proc. oznaczają, że część Polaków zapłaci niższy PIT. Zysk może wynieść nawet 3600 zł rocznie. Ustawa zakłada też waloryzację progów od 2028 r.

Sala Posiedzeń Sejmu wypełniona posłami podczas głosowania nad progami PIT. O zmianach przeczytasz na SE Superbiz.
Autor: Leszek Szymański/ PAP

Nowa skala podatkowa od 2027 roku. Ile zapłacimy podatku?

Najważniejsza przegłosowana przez Sejm zmiana dotyczy skali podatkowej PIT, która zacznie obowiązywać od stycznia 2027 roku. Zamiast obecnych dwóch, będziemy mieli trzy progi podatkowe. To prawdziwa rewolucja w portfelach wielu Polaków, bo choć pojawia się nowa stawka, to w praktyce dla sporej grupy osób oznacza to obniżkę podatku.

Jak będzie wyglądać nowa skala podatkowa?

  • Dochód do 130 tys. zł będzie opodatkowany stawką 12 proc.
  • Nadwyżka dochodu od 130 tys. do 150 tys. zł zostanie objęta nową stawką 24 proc.
  • Dochody powyżej 150 tys. zł nadal będą opodatkowane stawką 32 proc.

Dziś drugi próg podatkowy zaczyna się już na poziomie 120 tys. zł, a wszystko powyżej tej kwoty jest obłożone 32-procentowym podatkiem. Po zmianach dochód w przedziale od 120 do 130 tys. zł będzie opodatkowany stawką 12 proc., a nie 32 proc. To ogromna różnica. Z kolei dochody między 130 a 150 tys. zł, które dziś również łapią się na 32 proc., zostaną objęte niższą, 24-procentową stawką.

W efekcie podatnik, którego podstawa opodatkowania wyniesie co najmniej 150 tys. zł, dzięki samej zmianie skali zyska 3600 zł rocznie, czyli średnio 300 zł miesięcznie.

Waloryzacja progów podatkowych

Kolejną kluczową zmianą, którą przegłosowali posłowie, jest wprowadzenie mechanizmu automatycznej waloryzacji progów podatkowych. Ta zasada, zaproponowana przez posła Ryszarda Petru, zacznie obowiązywać od 2028 roku. W praktyce oznacza to, że progi PIT będą co roku rosły wraz z inflacją.

To rozwiązanie ma ukrócić zjawisko nazywane "pełzającą podwyżką podatków". O co chodzi? Rafał Hirsch pisze na łamach wnp.pl, że kiedy progi są zamrożone przez wiele lat, a nasze pensje nominalnie rosną (choćby tylko po to, by nadążyć za inflacją), coraz większa część dochodów wpada w wyższy próg podatkowy. W efekcie, nie zmieniając formalnie stawek, państwo zabiera nam coraz większy procent zarobków. W ostatnich latach ten mechanizm był jednym z głównych sposobów, na jakie kolejne rządy ograniczały tempo wzrostu deficytu budżetowego. Wprowadzenie waloryzacji progów utrudni więc przyszłym ekipom rządzącym stosowanie tej metody do łatania dziury w finansach publicznych. Dla podatników to jednak bardzo dobra wiadomość, bo ich realne obciążenia podatkowe nie będą rosły z powodu samej inflacji.

Kto zapłaci więcej?

Nowa ustawa to nie tylko ulgi. Trzeba jasno powiedzieć, że część osób i firm zapłaci wyższe podatki. Rząd Donalda Tuska szukał dodatkowych pieniędzy w budżecie i znalazł je w kieszeniach najbogatszych oraz niektórych przedsiębiorców.

Przede wszystkim rośnie tzw. danina solidarnościowa, czyli podatek płacony przez osoby zarabiające powyżej miliona złotych rocznie. Stawka wzrośnie z 4 do 5 procent. To zmiana, która dotknie wąską, ale najzamożniejszą grupę podatników.

Znacznie boleśniej odczują zmiany przedsiębiorcy, którzy do tej pory korzystali z ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych. To prosta forma opodatkowania, ale dostęp do niej będzie mocno ograniczony. Wprowadzone przez Sejm zmiany w podatkach zakładają, że limit przychodów uprawniający do wyboru ryczałtu spadnie z 2 milionów euro do zaledwie 250 tysięcy euro. Oznacza to, że tysiące firm będzie musiało przejść na bardziej skomplikowane i często droższe zasady ogólne lub podatek liniowy.

Co ciekawe, z ustawy w ostatniej chwili wypadła inna duża podwyżka. Posłowie Ryszard Petru i Janusz Kowalski skutecznie zablokowali pomysł podniesienia podatku CIT dla największych firm (z przychodami powyżej 50 mln euro) z 19 do 22 proc. Udało się to dzięki głosom części posłów PSL, w tym wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, którzy zagłosowali razem z opozycją.

Co dalej z ustawą? Droga do podpisu prezydenta

Sejmowe głosowanie to ważny krok, ale nie koniec legislacyjnej drogi. Ustawa trafi teraz do Senatu, który może ją przyjąć bez zmian, wprowadzić własne poprawki lub odrzucić w całości. Jeśli senatorowie zdecydują się na zmiany, dokument wróci do Sejmu do ponownego rozpatrzenia.

Ostatnie słowo będzie jednak należeć do prezydenta Karola Nawrockiego. Jego decyzja wcale nie jest przesądzona i to od niej zależy, czy nowe podatki wejdą w życie. Należy pamiętać, że w grudniu 2025 roku prezydent Karol Nawrocki zawetował już inną ustawę podatkową, powołując się na obietnicę niepodnoszenia podatków. Czy tym razem, gdy ustawa zawiera zarówno obniżki dla części Polaków, jak i podwyżki dla innych, zdecyduje się ją podpisać? Los nowych progów PIT i pozostałych zmian rozstrzygnie się w najbliższych tygodniach.

Złoty Laur 2026 - Leszek Balcerowicz
To byli prawdziwi królowie PRL-u. Co wiesz o I sekretarzach PZPR?
Pytanie 1 z 10
Który z tych polityków nigdy NIE był I sekretarzem KC PZPR?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki