- Zarząd Dino Polska nie stawił się na spotkaniu w sprawie sporu zbiorowego, co związkowcy uznają za naruszenie prawa i zapowiadają dalsze kroki prawne.
- Pracownicy domagają się podwyżek o 900 zł, wprowadzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych oraz zwiększenia zatrudnienia o 30% na stanowiskach niemenedżerskich.
- Związkowcy oskarżają Dino o łamanie Kodeksu Pracy, m.in. poprzez brak udostępniania dokumentów i niekonsultowanie zwolnień, zapowiadając zawiadomienia do prokuratury.
- W obliczu impasu, związkowcy złożą wniosek o mediatora, a w przypadku braku porozumienia nie wykluczają protestów i strajku ostrzegawczego.
Spór zbiorowy w Dino Polska eskaluje
Kolejne spotkanie w ramach sporu zbiorowego w Dino Polska, zaplanowane na 19 stycznia, nie doszło do skutku. Jak informują związkowcy, przedstawiciele zarządu spółki nie stawili się na rokowaniach. W obliczu impasu, związkowcy zapowiadają dalsze kroki prawne i protestacyjne.
"Zarząd spółki (Dino — red.) nie pojawił się dzisiaj na rokowaniach! W ten sposób naruszyli przepisy ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych!" — czytamy we wpisie w mediach społecznościowych OPZZ Konfederacja Pracy. Brak reakcji ze strony zarządu wywołał oburzenie wśród związkowców, którzy podkreślają, że to pracownicy marketów i magazynów generują miliardowe zyski spółki. "Dość tego. Najbogatszy właściciel — a pracownicy wyciskani do granic możliwości. To właśnie ludzie pracujący w marketach i magazynach Dino generują miliardowe zyski tej spółki" — piszą związkowcy.
Postulaty pracowników
Jak podkreśla Wojciech Jendrusiak, przewodniczący OPZZ Konfederacja Pracy, w rozmowie z "Faktem", postulaty strony związkowej wobec sieci Dino są trzy i zostały sformułowane już 10 grudnia.
"Pierwszy to wzrost wynagrodzenia o 900 zł od 1 lutego. Daliśmy czas do 30 grudnia na realizację tych postulatów" – mówi Jendrusiak. Związkowcy oczekują, że podwyżka realnie wpłynie na poprawę sytuacji finansowej pracowników.Zgodnie z ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, pracodawca powinien odnieść się do żądań i zaproponować rozmowy. "Nie określił się w ogóle. Nie wysunął też, zgodnie z prawem, propozycji spotkania w ramach rokowań" – podkreśla Jendrusiak. Związkowcy ponowili więc wezwanie do rozmów w dniach 16-19 stycznia. "To była nasza inicjatywa, bo firma nie reagowała" – dodaje.
"Drugim postulatem jest wprowadzenie obowiązkowego zakładowego funduszu świadczeń socjalnych. Jego brak jest naszym zdaniem naruszeniem prawa przez spółkę Dino. Taki fundusz powinien funkcjonować w każdej firmie zatrudniającej powyżej 50 pracowników" – wskazuje Wojciech Jendrusiak. Jak przypomina, Dino działa na rynku od blisko 20 lat i obecnie zatrudnia niemal 60 tys. osób. "Nie zaprzestaniemy działań, dopóki ten fundusz nie zostanie przywrócony" – zapowiada.
"Trzeci postulat dotyczy zwiększenia zatrudnienia na stanowiskach niemenedżerskich o 30 proc. Bo ci ludzie pracują pod ogromnym obciążeniem. W marketach standardem jest praca trzech osób na zmianie. To zdecydowanie za mało" – mówi Jendrusiak. Pracownicy często nie mają możliwości korzystania z przerw i wykonują pracę "za trzech", otrzymując wynagrodzenie niewiele wyższe od płacy minimalnej.
Kolejne kroki związkowców
Po fiasku rokowań związkowcy sporządzili jednostronny protokół rozbieżności. "Dokumenty wysyłamy do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z wnioskiem o wyznaczenie mediatora. To kolejny etap sporu zbiorowego" – tłumaczy Jendrusiak.
Działania naciskowe będą kontynuowane. "Składamy zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa w związku z naruszeniem przepisów ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych" – dodaje.
Związkowcy zarzucają Dino łamanie prawa
Wojciech Jendrusiak podkreśla, że firma nie udostępnia związkowi dokumentów niezbędnych do działalności, takich jak regulaminy pracy i wynagradzania, ani nie konsultuje zwolnień pracowników. "To jest łamanie przepisów kodeksu pracy. Naruszeń jest bardzo dużo" – ocenia.
Jendrusiak zaznacza, że związek pozostaje otwarty na rozmowy, ale – jego zdaniem – Dino ignoruje dialog. "Rozszerzyliśmy działalność na wiele firm, m.in. Aldi i Rossmann, i wszędzie współpraca jest wzorowa. Tylko Dino zachowuje się tak, jakby było ponad prawem" – mówi.
Jeśli mediacje nie przyniosą efektu, związkowcy nie wykluczają protestów i strajku ostrzegawczego. "Nie walczymy dla siebie, tylko dla pracowników, którzy budują ten ogromny biznes i odpowiadają za jego zyski" – podkreśla.
