Tajna notatka służb i miliony euro. Rosyjski ślad w aferze z giełdą kryptowalut

2026-04-27 9:18

Afera wokół Zondacrypto zatacza coraz większe kręgi. Z dnia na dzień wychodzą na wierzch szokujące ustalenia. Ślady prowadzą na Wschód, o czym niedawno informował premier Donald Tusk. A w tle jest tajna notatka służb i miliony euro, by przejąć do niedawna największą w Polsce giełdę kryptowalut.

Przemysław Kral i Donald Tusk na tle flagi Rosji symbolizującej rosyjski ślad w aferze Zondacrypto. Dowiedz się więcej o tajnej notatce służb i milionach euro, które miały posłużyć do przejęcia giełdy, czytając Super Biznes.

i

Autor: Przemysław Kral/x.com, Ever Stock/Shutterstock, Super Express/ Shutterstock Przemysław Kral i Donald Tusk na tle flagi Rosji symbolizującej rosyjski ślad w aferze Zondacrypto. Dowiedz się więcej o tajnej notatce służb i milionach euro, które miały posłużyć do przejęcia giełdy, czytając Super Biznes.

Nowe wątki wokół Zondacrypto

To może być jedna z największych afer ostatnich lat. Jak ustaliła Gazeta Wyborcza, nad kryptogiełdą Zondacrypto ma ciążyć rosyjski cień. I to nie byle jaki. W grze ma być jedna z najgroźniejszych grup przestępczych ze Wschodu.

Zdaniem dziennika chodzi o tzw. tambowską mafię, brutalną organizację, która od dekad działa w Rosji. Według dziennikarzy, to właśnie ona miała przejąć kontrolę nad giełdą, wykorzystując sieć powiązań i ogromne pieniądze. 

W tle jest tajna notatka służb 

Sprawa ma być na tyle poważna, że pojawiła się w tajnych dokumentach służb. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego miała przygotować notatkę, z której korzystał sam premier Donald Tusk. To właśnie on publicznie wspominał o „rosyjskim wątku” w tej sprawie.

Według ustaleń, przejęcie miało nastąpić już w 2018 roku, gdy giełda działała jeszcze jako BitBay. Wtedy, po finansowych problemach, pojawiły się pieniądze z zagranicy.

Oficjalnie pochodziły z firm ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, ale – jak twierdzi gazeta – za wszystkim mieli stać rosyjscy gangsterzy.

Gigantyczne kwoty za kontrolę nad giełdą krypto

Kwoty były zawrotne. Mowa o dwóch przelewach, każdy po kilkadziesiąt milionów euro. Tyle miało kosztować przejęcie kontroli nad platformą.

W tle przewija się też tajemniczy polski biznesmen, który miał pośredniczyć w całym procederze. Według źródeł, to osoba „ze średniej półki”, wcześniej związana z branżą paliwową

Nie ma prezesa, nie ma komunikatu 

Afera wokół największej platformy kryptowalut w Polsce zatacza coraz szersze kręgi. Zniknęła giełda, zniknął prezes, zniknęły maile, nie działa strona internetowa Zondacrypto, a służby wchodzą do akcji. 

Zarząd milczy, nie ma żadnego oficjalnego komunikatu, a klienci nie wiedzą co z ich pieniędzmi.

Były tłumaczenia, że ktoś inny zawialił sprawę  

Jeszcze kilka dni temu prezes Przemysław Kral próbował się tłumaczyć z zaistniałej sytuacji. W nagraniu zapewniał, że „niczego nie ukradł” i chce rozwiązać sytuację. Twierdził też, że dostęp do ogromnych środków – nawet 4,5 tys. bitcoinów – ma ktoś inny. Chodzi o Sylwestra Suszka, który zaginął w 2022 roku.

Niestety, ale Przemysława Krala nie ma już w Polsce. Jak ustalili dziennikarze, miał wyjechać do Izraela, którego jest obywatelem.

PTNW Balcerowicz
Super Biznes SE Google News
QUIZ. Poniedziałkowy test z wiedzy ogólnej. Zakończ kwiecień z godnością i przekrocz 5/10
Pytanie 1 z 10
Serial "The Pitt" rozgrywa się w...

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki