- Premier Donald Tusk wystosował list do Komisji Europejskiej w sprawie kontynuacji darmowych uprawnień do emisji CO2 dla przemysłu, w tym polskiego.
- List jest wspólnym manifestem Polski, Włoch, Belgii, Austrii, Bułgarii, Słowacji, Grecji i innych państw.
- Premier będzie dążył do zmiany filozofii polityki energetycznej i klimatycznej UE, aby uwzględniała specyfikę poszczególnych państw członkowskich.
"Twardy manifest" premiera Donalda Tuska i kilku państw UE
Sprawa jest poważna, bo dotyczy przyszłości tysięcy firm i cen, które wszyscy płacimy za energię. Podczas konferencji „Power Connect” w Gdańsku premier Donald Tusk ogłosił, że Polska nie jest sama w walce o bardziej racjonalną politykę klimatyczną Unii Europejskiej. Szef rządu twierdzi, że chce chronić polski przemysł przed nadmiernymi kosztami.
Premier Donald Tusk, wraz z liderami m.in. Włoch, Belgii, Austrii, Bułgarii i Słowacji, wysłał list do Komisji Europejskiej z żądaniem, by utrzymać darmowe uprawnienia do emisji CO2 dla przemysłu. To wspólna inicjatywa, którą sam premier określił jako „twardy manifest”. Chodzi o to, by firmy z sektorów energochłonnych nie musiały płacić za każdą tonę wyemitowanego dwutlenku węgla. To kluczowe dla utrzymania ich konkurencyjności na światowych rynkach i zachowania miejsc pracy w kraju.
Polecany artykuł:
Dlaczego darmowe uprawnienia do emisji CO2 są tak ważne dla firm?
Żeby zrozumieć, o co toczy się gra, trzeba wiedzieć, jak działa unijny system handlu emisjami (EU ETS). W uproszczeniu: firmy, które emitują dwutlenek węgla, muszą mieć na to specjalne pozwolenia, czyli uprawnienia. Zwykle muszą je kupować na rynku, a ich ceny w ostatnich latach mocno wzrosły. To dodatkowy, potężny koszt, który obciąża zwłaszcza energochłonne branże, takie jak huty, cementownie czy zakłady chemiczne.
Brak darmowych uprawnień do emisji CO2 oznacza dla firm konieczność kupowania ich na wolnym rynku, co bezpośrednio podnosi koszty produkcji i w efekcie może prowadzić do wzrostu cen dla konsumentów. Kiedy polska firma musi płacić za emisje, a jej konkurent spoza Unii Europejskiej nie, to jej produkty stają się droższe i mniej atrakcyjne. To właśnie jest utrata konkurencyjności, przed którą chce chronić polskie przedsiębiorstwa rząd Donalda Tuska. Utrzymanie darmowych pozwoleń pozwala firmom zaoszczędzić ogromne pieniądze, które mogą przeznaczyć na inwestycje, utrzymanie miejsc pracy czy po prostu na zaoferowanie niższych cen.
Polecany artykuł: