- Ukraina negocjuje z Polską zwiększenie tranzytu zboża przez nasz kraj, jednak polski rząd podchodzi do tego ostrożnie.
- Polska obawia się, że intensywny transport ukraińskiego zboża przez porty zablokuje eksport produktów polskich rolników.
- Import ukraińskiego zboża do Polski jest zakazany, ale tranzyt jest możliwy pod warunkiem, że porty mają odpowiednie zdolności przeładunkowe.
- Wiceminister rolnictwa podkreśla, że negocjacje z portami są złożone, ponieważ terminale mają różnych właścicieli i operatorów.
Ukraińskie zboże znów popłynie przez Polskę? Rząd stawia twarde warunki
Gorący temat ukraińskiego zboża powraca i ponownie budzi ogromne emocje, zwłaszcza wśród polskich rolników. Jak informuje „Rzeczpospolita”, Ukraina prowadzi rozmowy z polskim rządem na temat znacznego zwiększenia ilości zboża transportowanego tranzytem przez nasz kraj.
Głównym zmartwieniem rządu, które może spędzać sen z powiek polskim producentom rolnym, jest logistyka i przepustowość krajowej infrastruktury, a zwłaszcza portów. Wiceminister rolnictwa Jacek Czerniak, w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, na którą powołuje się Polska Agencja Prasowa, nie pozostawia złudzeń. Stwierdził on, że rząd działa w tej sprawie bardzo ostrożnie. „Jeśli przez polskie porty będzie prowadzony intensywny transfer zboża ukraińskiego do państw trzecich, to zboże naszych rolników będzie stało w kolejkach” – wskazał wiceminister, malując ponury scenariusz dla rodzimych eksporterów. Należy pamiętać, że wwóz ukraińskich produktów rolnych na polski rynek jest zablokowany bezterminowym rozporządzeniem z 15 września 2023 roku.
Polecany artykuł:
Wiceminister Czerniak podkreśla, że tranzyt jest możliwy, ale pod pewnymi warunkami. „Jesteśmy ostrożni co do transportu przez porty, z uwagi na potrzebę eksportu polskiego zboża” – zaznaczył polityk. Sytuację komplikuje fakt, że nie wszystkie terminale należą do państwa. „Negocjujemy z portami, ale nie wszystkie porty są państwowe (...). To jest kwestia umów – kontraktów z eksporterami, tam gdzie mamy możliwości, staramy się, by to było w miarę ostrożnie traktowane” – powiedział „Rzeczpospolitej” wiceszef resortu rolnictwa.
